Jako, że dyskusja ciągle wraca jak bumerang pozwoliłem sobie odświeżyć temat.
Nie lubię tego ciągłego trendu do wyciągania wygodnych wniosków i wysnuwania ogólnych teorii na podstawie jednego meczu/dwumeczu co jest powszechne. Chelsea wczoraj odpadła zasłużenie będąc zespołem gorszym, City i Arsenal poprzegrywały swoje spotkania będąc zespołami słabszymi. Zaraz się okaże, że przyszłego mistrza Anglii wyeliminował aktualny (i być może przyszły) mistrz Francji, a 3/4 drużynę Premier League wyrzuci Monaco, które za rok może nie zmieścić się nawet w LM. Czyli Francja - Anglia w tym starciu 2:0. Tyle, że czy to się automatycznie równa temu, że Ligue 1 jest już lepsze od Premier League? A Caen lepsze od Evertonu?
Schalke powiozło Real na Bernabeu, niewiele brakowało a Królewskich by już nie było w LM jak Chelsea. Leverkusen powiozło u siebie Atletico i wcale nie jest tak daleko od wyrzucenia drużyny Simeone. Niemcy mieli komplet 4 drużyn w 1/8, jedna już gra dalej, 2 mają ciągle spore szanse żeby przejść dalej, odpadło tylko Schalke ale po tym dwumeczu powód do wstydu może mieć prędzej Real. A czwarte drużyny La Liga i Premier League? Liverpool cieniował i odpadł tak samo jak Bilbao, które nie potrafiło wyjść z najprostszej grupy LM. Czy to znaczy, że Bundesliga łyka teraz wszystkie inne ligi bo wsadziła komplet drużyn do 1/8 i wszystkie póki co prezentują (albo prezentowały) się tam nieźle? Czemu Niemcy mieliby uznawać wyższość La Ligi? Przecież 5 drużyna Bundesligi wsadziła przed chwilą 4 gole aktualnemu posiadaczowi pucharu za LM na jego stadionie, a 4 zespół tejże ligi właśnie ograł u siebie aktualnego mistrza Hiszpanii? To co by było gdyby musieli grać z Bayernem.
To wszystko co napisałem wyżej to są oczywiście tylko prowokacje, które mają pokazać, że bardzo łatwo wystawić wygodną hipotezę po jednym meczu/dwumeczu. Schalke ograło Real i zagrało świetny mecz. Pewnie na 10 spotkań trafiło im się takie jedno. Jeśli nawet by przeszli to jednak szanse na wygranie LM mieliby iluzoryczne, nieporównywalne z Realem, nawet w obecnej formie. Nikt zdroworozsądkowy bowiem nie uzna, że dzięki temu meczowi Bundesliga jest lepsza od La Ligi a to spotkanie nie świadczy o tym, że 5 zespół Bundesligi jest lepszy od Królewskich. Był lepszy w tym konkretnym meczu i tu się wyższość kończy. Niby logiczne a jednak w wielu przypadkach bardzo chętnie sięga się tutaj po właśnie takie argumenty.
Wracając do angielskich drużyn i ich postawy. Nie mam zamiaru odpowiadać gdzie jest angielska liga, to, że Chelsea i Arsenal poodpadały (albo odpadną) z francuskimi ekipami nie znaczy IMO, że PL nagle znalazła się gdzieś za Ligue 1 a przed ligą turecką albo rosyjską. Potwierdza to jednak trend utrzymujący się od jakiegoś czasu - czołówka angielska znacznie spuściła z tonu w ostatnich latach i Ci najwięksi soliści w Europie jej uciekli (Bayern, Barcelona, Real). Chelsea była jedynym zespołem angielskim potrafiącym grać w Europie, posiadającym i odpowiednie umiejętności, i wyrachowanie. To wyrachowanie jednak ich zgubiło i trudno oczekiwać aby Arsenal czy City nagle w LM zaczęły świecić skoro od lat tego nie robią.
The Blues zagrali wczoraj cieniutki mecz i książkowo dali dupy. Zabrakło jednak kilku minut i byliby obok Realu, który jakoś po wielkich bólach przepchnął się dalej i mimo tych lamentów wciąż pozostaje jednym z większych kandydatów do końcowego triumfu. Z drużyną Mou byłoby identycznie. Jakby w kolejnej rundzie trafili na Bayern nikt by ich nie skreślał bo to jest turniej i za chwilę moglibyśmy znów widzieć inne oblicze tego zespołu. Pamiętacie LM 2011/2012, którą wygrała Chelsea? Ile tam zabrakło żeby Napoli ich wywaliło już w 1/8 jak wczoraj PSG. A kilka miesięcy później Terry podnosił puchar. Taka jest właśnie piłka.
Swoją drogą pastwimy się wszyscy nad Chelsea a czy wydaje wam się, że Real w obecnej formie przeszedłby tak dysponowane PSG albo Monaco? Podobnie ma się sprawa z Atletico. IMO niekoniecznie.
Jestem ostatnim, który powiedziałby, że PL jest aktualnie lepsza od La Ligi i Bundesligi w chwili obecnej. Nie jest, mimo, że w kluby pompowane są cysterny hajsu nie posiada dominatorów na skalę europejską jak inne ligi (mimo wszystko poza Chelsea, która IMO za rok może równie dobrze wygrać LM, zdziwiłoby to kogoś?). Jestem jednak też daleki od stawiania hipotez na temat całej ligi jedynie na podstawie jej reprezentantów w pucharach kiedy równie wiele co klasa sportowa znaczy dyspozycja dnia, okoliczności i forma. Rozumiem, że nie ma lepszego obiektywnego kryterium do porównania niż LM/LE ale do mnie to nie do końca przemawia.



