Zdecydowanie się nie zgadzam. V-Breaki w rowerach do 1500 zł to jedyny słuszny wybór. Z tarczówkami w takich rowerach jest więcej kłopotu niż pożytku. Oczywiście w najtańszych rowerach i v-breaki mogą trafić się felerne, ale jeśli ktoś nie ma parcia na jeżdżenie w deszczu/po błocie to tarczówki wydają się totalnie zbędne. Dodatkowo są lżejsze, co stanowi dodatkowy atut.BadBoy pisze:Wszystko fajne w tych rowerkach oprócz hamulców. IMHO tarczówki to podstawa bo na v-break'i będziesz narzekał.
Ogólnie masz rację, jednak często droższe modele MTB nie odbiegają tak bardzo od innych rowerów jeśli chodzi o osiągi na szosie, nie mówiąc już o samym komforcie.BadBoy pisze:Oczywiście nie polecam rowerów MTB bo na szosie nie są tak komfortowe jak rowery typu cross.
Z drugiej strony kto trekkingiem zapuszcza się w las gdy jest mokro/błotniste tereny? Trekking to taka wygodniejsza wersja crossa, która pozwala wygodnie poruszać się po mieście i ubitych drogach. Wybór dla kobiety jak znalazł.BadBoy pisze:Trekkinga też bym nie kupił bo troszkę większe błoto i dupa.
Morrow ja na Twoim miejscu uderzałbym we wspomniane przez reda unibiki. Tobie najbardziej uniwersalnego crossa (Flash/Crossfire), a wybrance coś z trekkingów albo ten sam cross tyle, że z damską ramą.



