Crystal Palace - Manchester City 2:1
sędzia popełnił poważny błąd, nie dyktując karnego dla drużyny Pellegriniego po zagraniu ręką Murray'a, wobec tego to zwycięstwo ekipy Pardew nie odbyło się do końca w przepisowy sposób, ale oczywiście nie można ujmować gospodarzom ambicji i skuteczności, którą się dzisiaj wykazali. Słowa uznania również dla bramkarza Speroniego, który oczywiście miewał już znakomite występy (nie mówiąc wyłącznie o zapleczu Premier League, bo trzy sezony temu w Championship wyczyniał istne cuda), ale przecież dzisiaj mierzył się przeciwko mistrzowi Anglii.
Obywatele nieco rozczarowali, ale głównie pod względem umiejętności, wszak okazji na zdobycze bramkowe nie brakowało. Był słupek po strzale Agüero, były dwie świetne szanse Davida Silvy, w drugiej połowie próbował także Samir Nasri. Szkoda, że tak późno na boisku się pojawił James Milner, który już chwilę po wejściu zrobił więcej niż Jesús Navas przez siedemdziesiąt minut pobytu na placu gry.
Jako sympatyka Chelsea, taki wynik zachwycił, ale warto nie zapominać o błędzie sędziowskim, z którego zdaniem komentatorów i tak może się Oliver wybronić. Dla mnie jednak ewidentna jedenastka.



