Murphy może winić siebie samego. Spudłował łatwą żółtą, po której brakowało mu jeszcze dwóch kolorów do wygrania partii. Wiadomo, nerwy i presja są ogromne, ale to był punkt zwrotny całego meczu moim zdaniem.ddemon pisze:W tym 31 frejmie było dosłownie wszystko,kapitalne odstawne w wykonaniu Binghama,Shaun,aby zaliczyć bilę musiał zrobić aż 7 prób czym stracił całą swoją przewagę i frejma...Moim zdaniem był to kluczowy frejm,później Murphy'emu brakowało precyzji i już następne dwa frejmy padły łupem Borsuka...
Finał na absolutnym kosmicznym poziomie
Snookery Binghama - mistrzostwo. Lepsi technicy od Murphy'ego mieliby problem żeby z nich wyjść.



