Żałuje też,że nie widziałem samego ataku na maksymalny brejk(147) przez Binghama i skończyło się na pudle bodajże ostatniej czerwonej i zrobienia tym samym 112 - jakby jeszcze udało się osiągnąć pierwszy w historii maksymalny brejk w meczu finałowym MŚ to byłby już w ogóle absolutny kosmos
Przyznam szczerze nie darzę jakieś wielkiej sympatii Binghama,ale doceniam klasę - facet z roku na rok robi ogromne postępy(tak jak Hawkiws),jeden z lepszych graczy jeśli chodzi o grę na odstawne - minusem jego gry,jest zbyt małe ryzyko na bilach przez co nie jest tak efektowny i chyba lubiany - ale po tych MŚ zmieniłem o nim zdanie,bo też zagrał jak prawdziwy MŚ - wbijał to co miał,od 1/4 w żadnym meczu nie był faworytem,a dziś pewnie jeszcze świętuje
Warto też odnotować,że OSa zapowiedział w przyszłym roku powrót do Cruccible Centre i wyrównanie osiągnięcia Davisa,a to oznacza,że idol prawie wszystkich kibiców snookera jednak nie kończy karierę(a przez cały rok snookerowy mówilo się,że to mogą być ostatnie MŚ w jego wykonaniu)
OSa,Selby,Robertsson,Bingham,Trump,Murphy,Hawkins,Ding - wydaje się,że wyklarowała nam się pewna ósemka,która z turnieju na turniej będą walczyć o zwycięstwa...Higgins,Fu,Allen,Carter,Williams czy też Dott znacząco obniżyli poziom i z tej 8 wypadli,a trzeba pomiętać,że po tych MŚ drzwi do wielkiej kariery otworzyły się A.McGillowi



