Najpierw pozytywy: Fajnie, że wygraliśmy.
Niestety, ale znowu jesteśmy na etapie, że mało co dobrego można powiedzieć o grze. W gruncie rzeczy na słowa uznania zasługuje jedynie DDG oraz Young, który przynajmniej w końcówce wziął ciężar gry na własne barki i był groźny dla przeciwnika.
Obrona słabo. Valencia niepewny, Smalling nieobecny, a Evans to już w ogóle koszmar. Druga linia jakaś taka bezbarwna, chociaż przynajmniej Herrera z Matą kilka razy pokazali fajne akcje dwójkowe. Więcej takich.
Ataku dzisiaj nie było, więc nie ma nawet o czym wspominać.
Mam nadzieję, ze jutro Liverpool przegra i będziemy mogli na ostatnie mecze ograć Perreirę, Wilsona, a może i szanse dostanie Pearson.
Przy okazji brawa za świetne ostatnie miesiące dla Cleva.3 bramki w trzech ostatnich meczach to tylko zwieńczenie jego dobrej postawy pod dowództwem Sherwooda. Fani Villi są nim zachwyceni -> http://www.villatalk.com/index.php/topi ... y/page-208


