Z Berlina do Serie B. Z Serie B do Berlina. Historia pieknie zatoczyla kolo i mam nadzieje, ze karma wroci to, co nam los zabral.
Gdzies od grudnia czulem, ze ten rok moze byc bardzo udany, a pozniej tylko utwierdzalem sie w tym przekonaniu. Gra Juve nie byla jeszcze na tyle dobra, aby myslec o finale, ale na to przeczucie zlozyly sie pewne symboliczne okolicznosci. Raz, ze final w Berlinie. W miejscu dla Wlochow szczegolnym. Dwa, gracze jak Buffon i Pirlo, ktorzy rozgrywali tam kapitalny turniej. Trzy, podobienstwo Juve do Interu, zwyciezcy LM w 2010 roku, ktory takze meczyl sie w grupie, ktory tez ogral w fazie pucharowej wczesniejszego finaliste, ktory mierzyl sie z niespodzianka tej LM, ktory w 1/2 odprawil ubieglorocznego zwyciezce, ktory byl druzyna bardzo dobrze zbalansowana, posiadajacy bardzo dobrych i pasujacych do konceptu pilkarzy, ktory byl druzyna, na ktora nikt nie stawial na poczatku, a ktora z kazdym meczem budowala poczucie wlasnej sily. Taki tez jest ten Juventus. Skromny, silny i pewny swoich umiejetnosci.
Przeciwnikiem jest Barca, ale to nie jest ta nieosiagalna dla nikogo Barcelona Guardioli, czy druzyna poziomu Bayernu Juppa. To jest nadal bardzo dobra ekipa. Scisly swiatowy TOP razem z Realem, Bayernem, Chelsea czy Atletico. Nie sa oni jednak zespolem niemozliwym do pokonania i nie obawiam sie ich w zaden sposob. Jedynym pilkarzem, ktory czyni Barce faworytem w tym meczu jest Messi. On jest wartoscia dodana i gdy ma dzien decyduje o losach pojedynkow. Kazdy jednak czasem miewa gorsze dni.
Final w Berlinie bedzie 8 finalem Juventusu. 3 ostatnie gdzie bylismy faworytami przegralismy. W czerwcu tak jak w meczu z Ajaxem w 1996 bedziemy uwazani za tego slabszego. Allegri jednak od poczatku chcial trafic na Barce, wiec ufam, ze posiada jakis plan. To on stworzyl ten europejski Juventus. Dal to cos czego brakowalo tej druzynie za Conte. Dal spokoj i pewnosc siebie. Wprowadzil drugie ustwienie i umietnie rotuje miedzy 4-3-1-2 a 3-5-2, ktore wedlug mnie moze z Barcelona okazac sie kluczowe.
Teraz liczy sie tylko final. W naszym skladzie nie ma juz Del Piero, ale to dobrze, bo moze razem z jego odejsciem zniknela klatwa przegrywanych finalow.



