W ogóle we Lwowie świetnie. Ceny nieziemskie, poza rynkiem na krakowskim bazarze dobre lwowskie za 8 hrywien... To niesamowite.
W ogóle jedliśmy w takiej knajpie niedaleko dworca i babka nam świetnie wszystko wytlumaczyla co do zjedzenia a jej mąż gral na przenosnym keyboardzie tska muzyka na zywo w speluniarskim barze. Jedzenie jednak pyszne a facet jak uslyszal ze my z Polski to powiedIal ze dla gości z polszy i 3 polskie piosenki zaspiewal. Milo.



