Jasne, nie przewidzimy, jakby wyglądało nasze życie, gdybyśmy x lat temu podjęli inną decyzję, ale ja np. widzę, że znajomi, którzy nie poszli na studia, żyją teraz najlepiej. Wyjechali do pracy na Wyspy, po pięciu latach wrócili, postawili domy i normalnie sobie żyją. Za to ci po studiach zrobili magistrów i wyjechali do Anglii sprzątać w hotelachjanop pisze:Tylko z drugiej strony ciężko przewidywać jakby się potoczyło. Gdybym miał coś zmieniać (po maturze niekoniecznie wiedziałem co dalej) to wybrałbym zaocznie filologię w stylu szwedzkiej lub niderlandzkiej i rozważniej dobierał pracę. Wydaje mi się, że teraz jest łatwiej niż tych 10 lat temu o tyle, że jest łatwiejszy dostęp do informacji. Ja byłem dzieciakiem z małego miasteczka, który nie miał pojęcia o systemach stypendialnych (stypendium ministra, która kasowo jest chyba jedynym sensownym było stosunkowo łatwo u mnie dostać jeśli ktoś dobrze kminił system; na marginesie - mam spore wątpliwości odnośnie systemów stypendialnych), sensownych programach praktyk itp. O wielu istotnych rzeczach dowiedziałem się po fakcie.
Masz rację z tym, że parę lat temu świadomość tematu była zupełnie inna, w ogóle bardzo zazdroszczę młodszym pokoleniom, że mają teraz takie zajebiste możliwości, których ja mieć nie mogłam...
---
Słuchajcie, macie doświadczenie w sprawie obowiązku doprowadzenia na komisariat? Policja przyjechała po mnie do rodziców, że niby muszą mnie doprowadzić na przesłuchanie. Dzwoniłam tam, ale nie chcą mi nawet powiedzieć czy to w charakterze oskarżonego czy świadka. Jak w ogóle mam dowiedzieć się o co chodzi? Nie wybiorę się nagle z niemowlakiem do jakiejś dziury 25km stąd


