Najpierw kapitalny sobotni mecz między Crew a Toronto. Szczerze mówiąc, to od kilku tygodni moja sympatia do Kanadyjczyków zwiększała się z każdym meczem, duża w tym zasługa Giovinco, który zresztą zdobył jedną z bramek, a przez cały mecz wykonał osiem strzałów, z czego trzy na bramkę. MVP całego spotkania wg mnie zawodnik gospodarzy, czyli Finlay, który bombardował bramkę Bendika od początku. Pierwszy gol to też jego zasługa, bo to on najpierw uderzył z pierwszej półwolejem na bramkę, bramkarz wypiąstkował i potem się trochę źle zachował, bo lekkim strzałem głową pokonał go Kamara. Drugi gol to kabaret w jednym słowie, Crew mieli nieziemskiego farta. Prostopadła piłkę dostał Finlay, rzuciło się za nim dwóch obrońców i przypadkowo piłkę odbił piętką(uciekła mu) przy przyjęciu za siebie(chciał sobie ją wypuścić przed siebie, ale trafił w drugą swoją nogę tak jakby
Debiut Pirlo - marzenie. Niesamowity mecz, zdecydowanie najlepszy w tej kolejce. Mnóstwo goli, mało fauli, piłka ciągle w grze. Przewrotne akcje, świetne gole, duża szybkość gry. Mógłbym wymieniać w nieskończoność. Niesamowicie skuteczny Larin, który popisał się hat-trickiem klasycznym, a mimo to Orlando przegrało. Bajkowa końcówka - w 85. na 4-3 ww. napastnik City strzela bramkę. Wydawało się, że Nowojorczycy(a tak naprawdę piłkarze z New Jersey
Niesamowity mecz jak już pisałem. Pirlo tak naprawdę wszedł, oberwał żółtą i miał jedno kluczowe podanie przy drugim golu Villi, gdzie ładnie jeszcze na swojej połowie ośmieszył wręcz pomocnika gości. Kapitalna reklamówka dla ligi.
Skoro już Eurosport pokazywało mecze, to stwierdziłem, że nie ma co odpuszczać, bo magiczna kolejka.
No i na dokładkę Whitecaps-Earthquakes. Tutaj niestety muszę przyznać, że dość szybko usnąłem, ale odtworzyłem sobie poszczególne fragmenty z nagrywarki i wychodzi na to, że gospodarze zdecydowanie przeważali przez cały mecz i pewnie wygrali spotkanie. Chciałbym też tutaj napisać o małej niespodziance, czyli wygranej Dynamo aż 3-0 z Galaxy. Sam nie wiem czym podyktowany był ten wynik.
Jak pisałem - jedna z najlepszych kolejek w tym roku za nami, pełno goli, niesamowite come-backi, było co oglądać! Ściski w Konferencjach są takie, że naprawdę trudno wytypować, kto ostatecznie zagra w play-offach. Tym ciężej wytypować zwycięzców ligi, bo tak naprawdę dla mnie takie United czy FC Dallas nie są zespołami, które spokojnie dojdą do finału chociażby. Nie wiem czy tylko ja tak sądzę, ale strasznie mi się podoba drużyna New York City. Grają ultraofensywnie, teraz doszedł do nich Pirlo, który w tym roku jeszcze namiesza. Fajnie by było, gdyby debiutant(bo to ich pierwszy sezon) wygrał od razu MLS.
Oglądajcie MLS!



