Było widać, że nie jest w najwyższej formie. Ja tam nie pamiętam go tak zestresowanego, już bez wygłupów przed startem, czuło się niepewność u Jamajczyka i przeczucie, że nie jest w formie żeby wygrać z Gatlinem. Robił jakieś minki ale to raczej wynikało z tego, że kamera jak zwykle przykleiła się do niego. Wyluzowany Usain dzisiaj na pewno nie był.
Nie wiem czy Gatlin dalej koksuje, w wieku 33 lat trudno uwierzyć, że nagle ma życiówkę. W każdym razie chyba mało kto go lubi więc cieszę się, że przegrał. A przegrał głównie z sobą samym bo nawet czas z półfinału dałby mu złoto. Po prostu psychicznie nie wytrzymał.
Kości zostały rzucone, jestem cholernie ciekawy jak to za rok będzie wyglądało w Rio. Do 9,60 Jamajczyk już się IMO nie zbliży, pytanie czy za rok będzie szybszy - to co pokazał dzisiaj na złoto w Brazylii moim zdaniem nie wystarczy.



