Blackburn Rovers - Bolton Wanderers 0:0
gospodarze muszą sobie nieźle pluć w brodę, iż nie sięgnęli dzisiaj po komplet punktów. Przewaga Blackburn, która miała miejsce od właściwie pierwszej minuty rywalizacji, nie była w stanie się przełożyć na zwycięstwo. Początek meczu był dosyć mało obiecujący, działo się niewiele, może poza rzutem wolnym dla Blackburn. Byliśmy za to świadkami niezłej "kopaniny" i bardzo szybko została pokazana żółta kartka (już w 7. minucie ukarany nią Moxey). Gospodarze z biegiem czasu zaczęli coraz intensywniej napierać, ale należy docenić bezbłędną współpracę duetu środkowych obrońców Boltonu - Prince'a i Dervite'a. Przynajmniej do momentu, gdy ten drugi przebywał na placu gry (czerwień otrzymał jednak dopiero w doliczonym czasie spotkania, zatem właściwie nie ma o czym mówić). Francuski defensor miał kłopoty z Rhodesem, który obok Conway'a, był dzisiaj najaktywniejszy na boisku (widać, że dobrze się czuje w walce w powietrzu, dwukrotnie w starciu z Prince'm doszedł do dogodnej okazji i oddał niebezpieczne strzały głową). Byłego zawodnika Dundee United warto pochwalić za dynamikę, z jaką prowadził piłkę prawym skrzydłem, robiąc tym samym swoim rywalom niemały problem. Z drugiej strony boiska podobnie efektownie zaprezentował się Feeney, ale po pierwsze, nie widywaliśmy go w ofensywie aż tak często, a po drugie większość jego indywidualnych akcji kończyła się wywalczeniem "zaledwie" rzutu rożnego bądź autu. Pod koniec meczu miałem całkiem niezłą szansę na oddanie celnego strzału, ale w ostatniej chwili został powstrzymany przez niezwyciężonego Prince'a, który dzisiejszego wieczora był właściwie wszędzie. Komentatorzy kilkakrotnie wracali do kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Daviesa, dywagując na temat tego, czy powinien zostać odgwizdany rzut karny, ale moim zdaniem tematu nie było. Miło było również zobaczyć na boisku Heskey'a. Co prawda, Anglik zameldował się na placu gry stosunkowo późno, ale ten niewielki czas spędzony na nim wystarczył, aby były gwiazdor Leicester, czy Liverpoolu, znalazł się w jednej dogodnej sytuacji na gola. Cóż, gospodarze atakowali do samego końca, ale Bolton w obronie był nie do złamania. Biorąc pod uwagę sytuację obydwu zespołów w tabeli, remis ten nikogo nie urządza.



