Tottenham Hotspur - Everton 0:0
początek meczu z niewielkim wskazaniem na gości, gdy w polu karnym, wydawałoby się, że do dobrej okazji na strzał doszedł Lukaku, ale na odpowiedź Kogutów nie należało czekać przesadnie długo, gdy nieudany, ale dający sygnał do ataku, strzał oddał Kane. Anglik, nie ma co ukrywać, pierwszą połowę miał obowiązek zakończyć z bramką na koncie, ale zbyt długo dumał nad finalnym rozwiązaniem, będąc w sytuacji sam na sam z Howardem, i ułatwił interwencję Amerykaninowi. Naturalnie powolna reakcja napastnika Tottenhamu nie ujmuje niczego bramkarzowi Evertonu, który bronił świetnie, nie tylko w tym przypadku, ale i nieco później, gdy w nieznacznie gorszym położeniu znalazł się Mason. Wówczas Howard również efektownie wybronił uderzenie zawodnika gości. Z ciekawszych momentów, to wart odnotowania niebezpieczny strzał Cleverley'a, po którym umiejętnościami bronienia musiał się wykazać Lloris. Szkoda Anglika, ponieważ w trakcie meczu z powodu kontuzji opuścił na noszach plac gry. Druga połówka rywalizacji nie była już tak ciekawa, na pewno nieco aktywniejszy w ataku był zespół gospodarzy (może poza ostatnimi minutami, gdy do głosu równie często dochodziła ekipa The Toffees), w okolicach 70. minuty pod pole karne powędrował nawet Vertonghen i to nie w celu szukania szansy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale zdecydował się na przebojową akcję, w której minął dwóch zawodników rywala i oddał całkiem groźny strzał. Przez dłuższy okres gry wydawało się, że Arouna Koné nie zmaże plamy po kiepskim występie przeciwko Manchesterowi City, ale na kwadrans przed końcem dzisiejszego spotkania wygrał walkę w powietrzu i zabrakło centymetrów, aby zmieścił strzałem głową piłkę w bramce Llorisa, tuż przy jej dalszym słupku. Natomiast nie podobał mi się dzisiaj Barkley. Wiele razy postępował zbyt egoistycznie, oglądaliśmy zbyt wiele niewłaściwych podjętych przez niego decyzji. Szkoda, bo to zawsze miło popatrzeć na grę tego chłopaka, także we współpracy z kolegami. Cóż, pojedynek zakończony remis. Z przebiegu rywalizacji zasłużony dla obydwu zespołów.



