Rozumiem, o czym mówi blackmore, ale jestem zwolennikiem nastawienia Doktora. Jeśli, dajmy na to, awansuje Izrael, który w poprzedniej formule tego by nie zrobił, to jego poziom zweryfikuje sam turniej. Jeśli reprezentacja jest za słaba, to odpadnie w trakcie, ale przynajmniej będzie miała szansę na kilka prestiżowych meczy.
Jeśli chodzi o mnie, to zdecydowanie najbardziej mnie cieszy większa ilość meczy. Choć sam oglądam (w piłce klubowej) raczej głównie mecze drużyn z najwyższej półki, tak w piłce reprezentacyjnej uwielbiam objawienia, nowe drużyny, w których pokazuje się kilka 'nowych twarzy' z zaskakującymi umiejętnościami - vide Turcja w 2002. Formuła z 24 drużynami daje większe szanse tym drużynom, które potencjał mają, ale brak im doświadczenia, przez co na przestrzeni kilku miesięcy eliminacji mogą zaliczyć wpadki dyskwalifikujące ich z udziału.



