a jak się nie chce gotować, można sobie taką szyneczkę po kąpieli w solance(L)oczkerson pisze:Szynki domowej roboty to fajna sprawa, a widzę, że roboty mało.
a robię jeszcze inaczej taki boczek jak wyżej, nie gotowany, a pieczony. Jak mi zostają jakieś wędliny to mielę je razem z przegotowanym jajkiem i cebulą i taki farsz ładuje w ten boczek (wycinam kieszonkę praktycznie do samego końca), w środek jeszcze zanim farsz włożę ląduje masa majeranku, solić nie trzeba, bo te wedliny juz słone są i po obsmażeniu na złoto boczek ląduje w piekarniku, znów na ok 2h. Po ostygnięciu do kanapek jak znalazł. Pyszności.Dr.Football1 pisze:Mmm, kojarzy mi sie to z Bozym Narodzeniem. Najlepsze z chlebem oraz chrzanem z cwikla



