Nadinterpretacja. Oglądałem wszystkie mecze City, poza Watfordem, i dzisiaj wyglądali po prostu bezbarwnie. Owszem, ostatnio z Crystal, nic wielkiego nie zagrali (sam dobrze wiesz, że to nie wydmuszka pokroju Sunderlandu), ale tam bardziej pokazali się jako drużyna. Jako team, który mimo przeciwności wydziera te 3 punkty. A dzisiaj? Brak płynności, pomysł znany z rozgrywek premier league, słaby pressing (Roma na przykład tym zniszczyła Juve) i raczej nikt mi nie powie, że City dzisiaj dominowało. Fenomenalny Buffon? Wow, Cech też był fenomenalny z Liverpoolem, a chyba nie powiesz, że goście zagrali dobry mecz. Ot, zwykłe przeciętniactwo. City, w porównaniu z tym co grało w często w lidze w primie dzisiaj wyglądało jak pretendent. Zresztą ja im wróżę replay Chelsea z poprzedniego sezonu w kwestii ligi: świetny start, Costa król i inne media piszą (wow, Mourinho już nie gra autobusum łohoho), że Chelsea nie jest brzydka. A potem? To nie czasem po meczu z Tottenhamem Mou zaczął grać bardziej zachowawczo i czołgać się do mistrzostwa?To z jakiej racji Buffon fenomenalny? ; ) Manchester zagrał słabo, ale też bez przesady, że zaprezentował się niczym amator. Zwłaszcza, że jak wszyscy zauważają, włoski bramkarz miał się kiedy wykazać swoim geniuszem.
A w kwestii meczu, to Morata to jest fenomem. Facet traci co drugą(?) piłkę, wikła się w każdy pojedynek bezskutecznie. Często się mówi o tym, że napastnika rozlicza się z goli, a ja byłem w tej kwestii przeciwny, bo futbol poszedł w tę stronę, że od napastnika wymaga się więcej. Ale Morata? Zrobi swoje, rzucą w niego parę obelg i strzeli gola. Facet zasługuję na pisemne przeprosiny.



