Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18639
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2449
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kluchman » 23 wrz 2015, 23:32

sigane pepe pisze:Btw. Abner ponoć wypada na cały sezon. To tyle, jeśli chodzi o jego karierę.
Zupełnie nie znam tego chłopaka, ale jak przeczytałem, że w wieku 19-lat trzeci raz zerwał więzadło w kolanie to WTF. :shock:

Mecz z Athletikiem bardzo średni. Z perspektywy całego spotkania Real wcale nie zagrał lepiej niż z Granadą. Cieszy na pewno fakt, że Benzema na początku sezonu robi to, czego dotychczas w Realu nie robił - regularnie strzela bramki i nie ma większego znaczenia fakt, że niektóre z nich rywale mu wprost podarowali.

Pierwsza połowa lepsza bo spokojniejsza, lecz dobrej gry w ofensywie było w sumie niewiele. Ciekawsze akcje można policzyć na palcach jednej ręki. Szkoda tylko tej okazji Kovaciacia krótko przed przerwą, bo powinien tam strzelić gola i znacznie obniżyć poziom emocji na boisku.

W drugiej połowie Madryt pokazał to, czego mu brakuje w porównaniu z Barceloną. Gdy Barcelona prowadzi to monopolizuje posiadanie piłki i zazwyczaj zabija mecz. Często jest to nudne, ale jest skuteczne. Madryt zupełnie tego nie potrafi. Widząc co się dzieje cały czas gadałem do ekranu, by uspokoili grę, wymienili trochę podań, oddalili Basków od pola karnego i podcięli im skrzydła. Zamiast tego było mnóstwo nerwowych strat, wybicia na pałę, zabawy w gierki pajaca Raula Garcii, w którego żyłach płynie ta sama krew co u Diego Costy i tym podobne atrakcje. Nerwowość, faule, kilka razy ocieranie się o panikę. Niestety Real się doigrał i w końcu stracił gola. Brawo za to, że potrafili zareagować i zagrać jedyną sensowną akcję po przerwie, co skończyło się ponownym objęciem prowadzenia. Nie da się jednak ukryć, że punkty w tym meczu uratował Keylor, bo obronił wszystko co się dało obronić. W zeszłym sezonie takiego meczu prawdopodobnie byśmy nie wygrali.

Nie udało się Navasowi pobić klubowego rekordu minut bez straty gola, co mnie w sumie nie martwi. Ten rekord i tak by śmierdział przez nieuznane trafienie z Granadą.

Może z Ramosem by ta gra piłką w drugiej połowie lepiej wyglądała, bo on w tym elemencie wnosi bardzo dużo.

Nie wiem gdzie w tej drużynie jest pressing. Kolejny mecz próbuję się go doszukać i lipa. Nie ma pressingu. Nie mogę chłopakom odmówić zaangażowania w walce o piłkę, ale robią to trochę każdy na własną rękę. Zespołowo się tylko ustawiają. Choć z drugiej strony... za Ancelottiego też tak zwykle było.

Wróć do „Hiszpania”