Ronaldo nie był od pierwszych dni graczem na którym opierała sie cała gra ofensywna, nawet gdy pózniej tak było miał w okol siebie graczy wysokiej klasy o podobnym profilu. Ronaldo nie miał presji bycia nowym Ronaldo. Nowym Becksem owszem, ale nikt nie oczekiwał ze będzie nim z dnia na dzień, a i poprzeczka jak sie okazało znacznie niższa. Strasznie wysoko powiesiliscie Memphisowi poprzeczkę i nie daliście czasu nawet by sie na nią wspiął.
A to ze gra jak skończona lama to inna sprawa.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk



