Morrow, nigdy mnie niczym nie obraziłeś. To, że nie zawsze rozumiesz mój przekaz (i oddwrtonie) nie oznacza, że nie zaliczam Twoich postów do jednych z ciekawszych w wątku ManU. Poza tym faktycznie byłem wczoraj po kilku piwkach i nie przeczytałem w całości Twojego tekstu. Moja reakcja była nie tylko spowodowana tym co pisano na forum, ale i tym, co mówiono w jednym z wrocławskich pubów, w któym spotykamy się w około 30-40 osób by kibicować United.Morrow pisze:Bassu przepraszam jeśli Cię uraziłem swoim postem, nie to było moim zamiarem. Zgadzam się z Kamilem, że odwołanie do czytania ze zrozumieniem było niskie.
Na tą chwilę, presja na zespole jest ogromna. Brak sukcesów w LM przekłada się na wszystko co związane z Old Trafford. Dostaliśmy trenera, który jest filozofem. Tego faktu nikt nie podważy. LVG jest bardzo konsekwenty, nie lubi zmian (zarówno prywatnie, jak i w pracy). On Manchester traktuje jako projekt, ale trudno zrozumieć pewne elementy. Pisałem już jednak kiedyś, że wszyscy żyjemy przyzwyczajeniami do tego co było kiedyś. A tego już nie ma, nie przy tak różnym rozumowaniu futbolu jak ta SAFa i LVG. Z tamego składu już nie mam praktycznie nic. Globlanie patrząc na ilość zmian, jaka została przeprowadzona, trudno mieć pretensje że to drugi sezon i ciąge nie wszystko działa. Dobre mecze, przeplatamy ze srednimi i słabymi. Bardziej niż do LM, pasujemy do LE.
To trafne określenie, że na tą chwilę jesteśmy mała Barceloną vel Bayernem. Tyle tylko, że ten przeszczep, przy obecnym składzie wygląda karykaturalne. To tak, jakbyśmy chcieli oderwać chłopa od cepa i kazać mu śpiewać w chórze. Oczywiście to lekkie przejaskrawienie, ale nie da się ukryć że przy posiadaniu piłki takim jak obecnie, nie stwarzamy i nie kreujemy sobie sytuacji, a bardziej zacinamy się i męczymy. Oczywiście, jak wszyscy dobrze widzieli - nawet Bayern miał problem i przegrał 0:2 z Arsenalem mimo miażdżacej przewagi. To co jednak zrobił Wenger, a czego nie umie zrozumieć LVG, to elastyczność w dopasowaniu się pod kątem rywala i wykorzystywanie jego walrów, na swoją korzyść. My mielimy i klepiemy ciągle to samo. Naszym Alcantarą jest Herrera, a Vidalem - Schweinsteiger. Piję do tego, że idalnie fukncjonujemy jako drużyna nastawiona na środek pola, z funkacjami obronnymi,a nie ofensywnymi. I tu jest sedno problemu. Bo w tym wypadku, to skrzydłowi powinni być motorem napędowym - plus podpięty do ataku Rooney/Herrera jako wsprawcie napastnika. Pomimo znanych marek, którymi obsadzamy obie flanki, ciągle żaden zawodnik nie jest w stanie pociągnąć tak tego zespołu jak robi to Costa w Byernie, Ronaldo w Realu, czy też trio z Barcelony. I ten brak błysku widać. Rooney wygląda jak właśnie wspomiany parobek, który nie odnajduje się w tym zespole i ustawieniu. Ale LVG uparcie twierdzi, że to nie ważne - bo Rooney jest liderem i bez niego ani rusz. Guardiola, gdy widzi że coś nie gra - sadza na ławce. Nie ważne jaki format gwiazdy jest ściągany. We współczesnym futbolu nie mówi się już, że zawodnik zachwyca na treningu, tylko ma problem na meczu. Ja nie wiem, co Rooney takiego robi na boisku poza TV - ale przestaje wierzyć w te bajki, że udowadnia większą wartość poza stadionem, niż robi to Fellaini czy każdy inny, siedzący na ławce piłkarz. Powoli oswajam się ze słowami: ,,Jaki kapitan, taka drużyna". Nie podoba mi się, że okrzyknięty wielkim taktykiem VanGaal, nie potrafi zrozumieć prostych rzeczy i jest tak mało elastyczny. Przykładem były wczorajsze zmiany. Z Bastiana wchodzi Fellaini i dubluje się z Rooneyem, Blind za Rojo i Depay za Jesse. To znak do tego, że chcemy wygrać?
Ślepiec widział, że Martial nie powinien być na skrzydle tylko w ataku, że Rooney poiwnien zostać w domu, a Mata (będący najczęściej kreującym sytuacje podbramkowe graczem) grać od 1 minuty. Eksperymentować w Moskwie i zostawiać na ławce zawodników takich jak właśnie Hiszpan i pewny punkt Darrmian (nawet mimo spadku formy ostatnimi czasy)- to pokazanie, że jest ogromna głębia składu mogącego grać na dobrym poziomie - ale tak nie jest. Nawet jeśli mecz z Evertem pokazał, że dramatu nie ma na tej naszej ławce, to i tak gdy walczymy w LM, trzeba rzucać na rywala wszystko co najlepsze. Nie uprawiedliwa to nawet mecz derbowy w weekend. Przegraliśy z PSV więc nie można gubić punktów, jeśli chcemy uniknąc blamażu. Na tą chwilę taki właśnie scenariusz widzę - 3 miejsce w grupie i powrót do Anglii z podkulonym ogonem.
Ostatnia rzecz to charakter. To mój głowy zarzut do tej drużyny. Potrafimy zagrać wspaniale z Evertonem i otrzepać się po 0:3 z Arsenalem, by potem zagrać jak pierdoły z CSKA. Mało to profesjonalne, nie sądze że graliśmy wczoraj na 100% - bardziej czekaliśmy aż może coś tam z przodu wpadnie. I wpadło na 1:1, więc dalej kopaliśy sobie piłkę układając trawę na murwawie. Nikt nie krzyknął, nie warknął na drugiego. Wszystko takie rozlazłe, nudne i co najgorze - PRZEWIDYWALNE.
W meczu z City spodziewam się na prawdę masakry.



