Cardiff - Bristol City 0:0
zaskakujący przebieg spotkania. Biorąc pod uwagę, że goście to jedna z najsłabszych defensyw tego sezonu oraz pozycję obydwu drużyn w tabeli, należało się spodziewać przewagi po stronie gospodarzy. Ku zaskoczeniu, to podopieczni Steve Cotterilla byli stroną przeważającą podczas dzisiejszego widowiska. Przede wszystkim szkoda jednak kontuzji Nathana Bakera. Myślę, że jak na standardy Aston Villi, w ostatnim czasie był to jeden z lepszych zawodników tej drużyny, a dzisiejszych rajdów tego lewego obrońcy nie mogliśmy oglądać z powodu dość szybko złapanego urazu. W pierwszej połowie od ataku zaczęli gospodarze, ale nie ma co ukrywać, że po upływie kwadransa to przyjezdni przejęli inicjatywę. Tempo ich ataków rosło, również liczba stwarzanych sytuacji, a zwłaszcza ta na niewiele przed końcem pierwszej połowy zasługuje na szczególną uwagę. Marshall fenomenalnie obronił strzał Jonathana Kodjii i tym samym Szkot przypomniał się z czasów, gdy z powodzeniem strzegł słupków na Celtic Park. Ze strony Cardiff najbliżej szczęścia był Connolly, ale po główce stopera drużyny Russella Slade'a futbolówka minęła dalszy słupek bramki Bristol. Druga część spotkania, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od ofensywnych działań nie tak dawnego przedstawiciela Premier League. Przed świetną szansą na pokonanie rywala stanął Mason, ale napastnik walijskiego zespołu nie wykorzystał dogodnej okazji. To właściwie tyle groźnego, jeśli chodzi o gospodarzy, aczkolwiek Slade szukał nowych rozwiązań i dokonywał rotacji w swoim składzie, np. zdejmując Dikgacoiego, który zdecydowanie rozczarował w tym spotkaniu, a przecież to piłkarz, który może się pochwalić trochę silniejszą reputacją od kolegów z drużyny. Przyjezdni ponownie zaczęli dominować nad rywalem, a po raz kolejny do znakomitej okazji doszedł Kodjia. Tym razem, pomimo skierowania piłki do siatki bramki Cardiff, napastnik gości znajdował się na pozycji spalonej, co słusznie zauważył sędzia liniowy. Pozostałe strzały były stosunkowo proste dla Marshalla, który bez większych problemów chwytał piłki po uderzeniach Freemana, czy Packa. De facto to Cardiff mogło jeszcze przechylić szalę na swoją korzyść i to w samej końcówce poniedziałkowej rywalizacji, lecz ku ogromnemu rozczarowaniu zgromadzonych na Cardiff City Stadium kibiców, rezerwowy Ameobi posłał piłkę tylko w boczną siatkę bramki Fieldinga. Cóż, remis, który z perspektywy przebiegu spotkania może zadowolić gospodarzy, nie mających tylu dogodnych okazji do zdobycia gola, ale z drugiej strony w obecnej sytuacji (tj. ligowa tabela) dla Bristol każdy taki punkt jest bezcenny.



