To, ze zyje za granica nie odmawia mi prawa do racjonalnej oceny calej sprawy. Ta zapomoga jest bardzo kluczowa kwestia, bo okresli czy slynne 500 zl jest wyrazna zacheta do posiadania kolejnych dzieci czy politycznym populizmem majacym znamiona marnatrastwa pieniedzy publicznych.
Dziecko akurat mam i wiem dokladnie ile ono kosztuje. 500 zl otrzymane jednorazowo przy tych wszystkich kosztach produktow dla malutkich jak czasie poswieconym w ich wychowanie, co jest rownoznaczne z brakiem czasu na aktywnisc zawodowa jednego z rodzicow, jest jak kropla w morzu potrzeb i z pewnowcia nie nakloniloby mnie do posiadania kolejnych dzieci.
Natomiast 500 zl co miesiac brzmi duzo lepiej z punktu widzenia zachety do zapewnienia wzrostu demograficznego, ale rodzi sie pytanie czy stac panstwo na taka chojnosc?



