Mnie jako przeciwnika socjalistycznych datków pomysł średnio się podoba. Już oczyma wyobraźni widzę masę krętaczy(czyli kombinowanie, aby nie przekroczyć limitu), czy inne patologiczne sytuacje, gdzie te środki zostają przeznaczone na wszystko inne, tylko nie na dziecko.
Jesli już państwo chce koniecznie wspierać to może to zrobić na kilka innych sposób niż te 500 zeta oddane rodzicom. Ot np darmowe podręczniki, posiłki czy też inne rzeczy, które trafiają do rąk dziecka.


