Toporne granie LVG odbija nam się czkawka. Ale kibice Bayernu pisali już tu o tym, a także dlaczego wyrzucono go z Bayernu.Jak się zaweźmie, że ktoś jest dobry, to będzie na niego stawiał do końca - tak jest w wypadku Rooneya. Z Cristal Palace grał wczoraj nie Manchester United, tylko jakiś Watford w naszych trykotach. Ciężko było wytrzymać mecz do końca, nieciągnące się wymiany piłek między obrońcami i defensywnymi pomocnikami, Schweinsteiger bez pomysłu biegający w tą i z powrotem (okrzyknięty wielką ostoją swego czasu). Ofesywa? Dopóki Wazza będzie grał w 1 składzie, dopóty nie zobaczymy nic ciewkawego. Nie ma na kim oprzeć tej gry, nie ma lidera - a więc trzeci rok są te same problemy. Jedyne rozwiązanie, to wpuszczanie Fellainiego i granie na jego włochatą głowę - zna to już cała liga i chyba każdy trener w PL wie, po co ten zawodnik LVG. Crystal powinno wygrać, De Gea obronił co trzeba i tylko dlatego mamy remis. Bardzo bezpieczny dla trenera, bo może pisać o braku skuteczności i się asekurować, że przecież nie jest tak źle. Ale nawet Luis wczoraj warknął do kogoś z ławki, bo widział że jest źle. Taki zimny prysznic w postaci porażki, dałby mu może jakiś bodziec do zmian. Jeden zryw z Evertem to trochę za mało by utrzymać top4 (chyba, że rywale będą grali dalej podobnie). Za chwilę do walki wróci Liverpool, Totki siedzą nam na ogonie, a WestHam na własne życzenie nie wyprzedził już teraz w tabeli. Tyle iwestycji, a gra ciągle beznadziejna. Wystarczy zobaczyć co robi City i jak punktuje wszystkich, a jak kopiemy się po czole my.
LM w tym tygodniu - strach się bać.



