Wczoraj zagraliśmy na prawdę niezłe zawody jeśli patrzeć na to, co działo się ostatnio. Przede wszystkim, mimo zwycięstwa tylko 2:0, wykreowaliśmy sobie kilka na prawdę świetnych sytuacji. Lingard na przykład mógł mieć na koncie co najmniej 2 bramki, gdyby nie popisowy wślizg Evansa. Oddawaliśmy strzały (celne) na bramkę i pojawiły się próby gry kombinacyjnej, a nie tylko klepanie od lewej do prawej. Jako drużyna wypadliśmy dużo lepiej niż WBA i dlatego wygraliśmy. Od 9 godzin ta drużyna nie straciła gola - to świadczy najdobitniej o jakości jaką mimo wszystko mamy w defensywie. Smailing dzieli i rządzi, a reszta wypełnia swoje obowiązki wzorowo. Kolejny na prawdę równy mecz Rojo - bałem się, że to będzie tykająca bomba, a gość na prawdę gra dobrą piłkę - nie tylko broniąc, ale przede wszystkim atakując. Podobają mi się jego mocne centry w polce karne i włączanie się pod akcje oskrzydlające. Już w meczu z CSKA miał kilka okazji żeby takie wejścia do przodu zakończyć golem. Widać, że na słabszych rywali LVG wystawia jako fałszywego obrońcę Younga, a to daje więcej parcia do przodu. Dziwi co prawda fakt, że Darrmian nie gra regularnie, bo faktycznie zaliczył spadek formy, ale wydaje mi się, że siedzeniem na ławce i grą w kratkę, trudno będzie mu znowu zrobić level up. Nadal niestety nie widzę powodu, dla którego gra Rooney. Nieznacznie polepszył się w ostatnim czasie, ale nadal jak dla mnie więcej dałoby wystawienie Herrerry i odblokowanie Martialowi pozycji na 9. To samo tyczy się Maty. Po strzeleniu bramki na 1:0, na boisko powinien wejść Depay i próbować się odblokować,a tak mieliśmy dosyć dużo spowalniania akcji przez Hiszpana.
Przypominam, że były rozmowy o tym, że WBA traci mało bramek i faktycznie - ich obrońcy skutecznie zatrzymywali nasze momentami ślamazarne akcje. Liczy się jednak fakt, że punktujemy i na przerwę repry mamy luz w dupie.
LVG słynie z tego, że daje szansę pograć młodym. Borthwick-Jackson co prawda zasiał więcej nerwowości w obronie i śmiesznie wyglądało jak Smailing robił wszystko żeby młody nie dostawał ryzykownych piłek, ale dla takiego gościa to spotkanie, które da mu pewność siebie. Fizycznie BJ wygląda jak niedożywiony gimbus, ale obok Tuanzebe to zawodnik, którego z chęcią pooglądałbym w kolejnych meczach gdzie nie będzie obaw o wynik. Wczoraj LVG trochę ryzykował, ale Rojo miał kartkę więc wyszło na 0. Własnie dlatego szkoda odpadnięcia z Pucharu, bo można by było wtedy grać takimi talentami.



