Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: blackmore » 21 lis 2015, 16:19

Watford - Manchester United 1:2

po pierwszej połowie myślałem, że łatwiej Wam to pójdzie. Gospodarze poza akcją Ighalo, która i tak wynikła z błędu Younga oraz strzałem Capoue w końcówce połówki, byli bezradni. Może jeszcze warto pochwalić Nyoma, który nie tylko skutecznie radził sobie z Depayem (jako jeden z nielicznych z Watfordu), ale i skutecznie się podłączał do akcji ofensywnych. Czerwone Diabły miały wystarczająco okazji, aby zejść na przerwę z wyższym prowadzeniem, ale już w drugiej odsłonie rywalizacji zdecydowanie częściej słyszeliśmy nazwisko de Gei, niż Gomesa. Nie ma co ukrywać, że beniaminek doczekał się co najmniej kilku znakomitych możliwości na pokonanie hiszpańskiego bramkarza, ale ten znowu potwierdził, że należy do ścisłej czołówki na swojej pozycji. Nie udało się z akcji, to potrzeba było dopiero rzutu karnego, aby de Gea zmuszony został do wyjęcia piłki z siatki. Z jednej strony mogliśmy być świadkiem bardzo często mającej miejsce sytuacji, gdy ten teoretycznie słabszy atakuje ze wszystkich sił, ale brakuje mu skuteczności, a po jakimś czasie nadziewa się na zamykającą rywalizację kontrę ze strony bardziej uznanego przeciwnika (dziś: szansa Lingarda), ale z drugiej uważam, że i tak warto pochwalić podopiecznych Quique Sáncheza Floresa za wyjście z rozsądkiem na drugą połowę i nie były to nieprzemyślane, chaotyczne ataki "na hura". Niemniej jednak to zespół van Gaala udowodnił, kto z tego duetu walczących drużyn ma większe ambicje, potrafi nawet w najmniej spodziewanych momentach wykazać odrobinę cwaniactwa, przy mniejszym bądź większym szczęściu (pomocy rywala) wcisnąć piłkę do siatki i zgarnąć pełną pulę. Na nic się zdała kapitalna interwencja Gomesa, skoro to Schweinsteiger okazał się bohaterem ostatniej akcji. Watfordu szkoda, ale po pierwsze, do przerwy grali słabiutko i właściwie wyszli na plac gry ze spuszczoną głową na ścięcie, natomiast po doprowadzeniu do remisu trzeba jeszcze być w stanie wykazać koncentrację do ostatniego gwizdka arbitra, czego dzisiaj gospodarzom zabrakło.

Wróć do „Anglia”