W zeszłym roku było podobnie, pamiętam, że lokalne matki non-stop informowały o poziomie zanieczyszczenia i non-stop bały się wyjść. Ja zawsze wietrzę przed snem, ale od paru tygodni tego nie robię, bo się zwyczajnie nie da. Mam trochę nieszczelne okno w kuchni i robiąc herbatę czułam wieczorem, że mi przez okno wędzarnia wlatuje do mieszkania. Mam o tyle pecha, że huta i elektrownia są w sumie niedaleko, do tego DK1, całe pasmo domków z czarnym dymem - i już robi się masakra. W niedzielę byłam u rodziców, mają dom przy lesie, i tam aż chce się wdychać to świeże powietrze






