Ja akurat siebie uważam za romantyka, ale na razie po prostu potrafię więcej powiedzieć jedynie na te bardziej przyziemne tematy o których tutaj rozmawialiśmy. Myślę, że o miłości będę mógł mówić w bardziej podeszłym wieku jeśli ewentualnie mój związek wytrzymałby wszystkie przeciwności losu. Wtedy można dopiero nazwać takie uczucie miłością a nie coś takiego kiedy np. małżeństwo rozpada się po kliku(nastu) latach bo ja nie wierzę że ludzie którzy się kochają potrafią się rozstać po takim czasie. W moim wieku w grę wchodzi jedynie zauroczenie (tak myślę) i uważam że Twoje opinie o nas są trochę na wyrost... Po prostu np. ja, Bagg czy Yukasz jesteśmy dobrymi obserwatorami rzeczywistości a nie seksistamifutbolowa pisze:Gdzie się podziali romantycy?
Gdzie zaginął szacunek do kobiet?
Większość z Was jawi się jako zakompleksieni seksiści, traktujący kobiety przedmiotowo.
W miłości najważniejsze są uczucia, a nie seks... Jeżeli myślicie tylko o tym drugim, nie nazywajcie tego miłością.






