To nie miał być film z typowym twardzielem. Gosling w tym filmie miał zagrać raczej taką rolę jaką miał w Taksówkarzy De Niro. Z początku sympatyczny, robiący dobre wrażenie facet, z czasem się zmienia. Poznajemy jego agresywną stronę. Dlatego, też ta brutalna scena w windzie (jeśli coś mieszam wybaczcie, ale widziałem go zaraz jak wszedł do kin) była takim zaskoczeniem i średnio pasuje do reszty filmu.A gra Goslinga... cóż, Clint Eastwood to z niego jednak nie jest. Trochę dziwnie ogląda się film o twardzielu z twarzą, hmh, takiego dzieciaka (nie mam lepszego określenia, ale wyjątkowo mi nie pasował do roli).
Jeśli chodzi o Goslinga to oglądałem już Idy Marcowe (już bo na świecie od prawie pół roku, a u nas kuwa w lutym). I bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Spodziewałem się filmu o stricte politycznej fabule. Ta oczywiście jest wątkiem wiodącym, ale Clooney spłodził naprawdę zgrabną opowieść z mocnym wątkiem dramatycznym. Postacie mają złożone charaktery, które dopiero z czasem wyłażą na wierzch. Naprawdę dobry film! Lepszy niż się spodziewałem.









