Może po kolei.
Fabian na bramce nie miał specjalnie dużo roboty, jedna niepewna interwencja, a raczej nerwowa, gdy wybijał piłkę po ziemi prosto pod nogi rywali, poza tym łapał wszystko co zmierzało w kierunku bramki.
Song i Djourou, na środku obrony, obaj zagrali bardzo dobrze, Djourou minimalnie lepiej, bo 2 razy świetnie zablokował strzały Sheffield, a poza tym mógł strzelić 2 bramki. W pierwszej połowie z półobrotu
Gibbs i Hoyte. Czyli boczni obrońcy. Zdecydowanie lepiej Gibbs [choć zastrzeżeń do Hoyte'a nie mam żadnych, po prostu Gibbs błyszczał wczoraj]. Kapitalne spotkanie Kierana. Taki mały Clichy
W środku pomocy Ramsey i Merida, obaj znakomite spotkanie, choć Ramsey jednak troche lepiej, bo asystował przy 2 golach [a może nawet 3 - bo przy golu Wilshere'a obaj stali w narożniku boiska, nie widać który wykonał cornera]. Oprócz tego Arsenal panował w środku boiska właśnie dzięki ich grze. Grali ze spokojem Fabregasa
Randall i Wilshere. Mark w swoim stylu, raczej siłowo, dużo walki, Jack bardziej technicznie, duża wola walki, nie ma piłek straconych, bardzo dobry występ Jacka przypieczętowany golem
W ataku Vela i Nicklas
Rezerwowi: Coquelin, Lansbury i Simpson. Ostatni nic nie pokazał, a pierwsza dwójka i owszem. Od razu po wejściu na boisko Francis minął rywala na prawej stronie, dograł do środka, a tam Lansbury próbował po długim rogu, niestety bramkarz sparował na corner. Później Hanri jeszcze próbował uderzać, ale niecelnie.
Jedyna przykra wiadomość po tym meczu, to jakiś uraz Songa, nie wiem dokładnie co się stało, czy będzie musiał pauzować. Zszedł w 70 minucie. Pewnie później się czegoś dowiemy.







