
W piątek obejrzałem pierwszy raz Grę Davida Finchera. Świetne kino, chociaż końcówka naciągnięta do granic możliwości. Nie mniej jednak dwie godziny minęły niemal w mgnieniu oka. Film świetnie zrealizowany, nie nudzi się i nie dłuży, a fabuła wciąga i, od momentu zapisania się Douglasa do gry, jest naprawdę intrygująca. Całość troszkę psuje naciągane zakończenie. Bo co by było, gdyby grany przez Douglasa Nicholas skoczył z innego miejsca? Śmierć to jednak [ch**] prezent na urodziny. Drobnostka, ale jednak końcówkę mogli lepiej zrealizować. Nie zmienia to jednak faktu, że film jest świetny i śmiało można mu dać 8/10.





