Książki - recenzje - Strona 12

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
bagg
Bianconero
Posty: 4725
Rejestracja: 19 sty 2005, 19:08
Reputacja: 43

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bagg » 05 sty 2006, 11:17

Może w późniejszych klasach dojdą jakieś ciekawe lekturu, lecz w podstawówce i gimnazjum(jeszcze nie skończonego, ale znam mniej więcej przegląd ksiązek) jestem 'zmuszany' do czytania takich książek jak 'Tajemnica Zielonej Pieczęci' czy 'Opium w rosole' :? co nie jest raczej ciekawym zajęciem niestety :? Właściwie tylko jedna lektura mi się spodobała - 'Chłopcy z placu broni', ale to też było dawno. Liczę, że w liceum to się zmieni i dostanę w swoje ręcę ciekawsze ksiązki :)

Chlopaczek pisze:Zawsze cos sie we mnie buntowalo gdy kazali czytac na zasadzie: "a kij wam w ryj nie zmusicie mnie do czytania jakis durnych ksiazek jak bede chcial to przeczytam ale dlatego ze chce a nie dlatego ze musze" no i kilka jedynek za lektury wpadlo Razz

Ja szczerze powiedziawszy preferuje inny styl. Otóż przeczytam tę durną lekturę(ale raczej streszczenie), a potem przy pisaniu recenzji 'zjeżdżam' ją niesamowicie, patrząc jak polonistka robi się czerwona ze złości
:twisted:

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Krzysztof Jarzyna » 05 sty 2006, 12:26

Chlopaczek pisze:"Zbrodnia i kara"
:spoko:
Chlopaczek pisze:"Inny swiat"
:spoko:
Chlopaczek pisze:"Mistrz i Malgorzata"
:spoko:
Chlopaczek pisze:"Dzuma"
:spoko:

Reszty z przytoczonych przez Ciebie nie mialem okazji w szkole przeczytac, ale mysle, ze jeszcze to nadrobie ;) W kazdym razie najwiekszym bledem jest nazywanie tych ksiazek "lekturami". Bo wiadomo jak to slowo dziala na wyobraznie :roll:
Oprocz wspomnianych przez Chlopaczka polecam oczywiscie nasza wielka Trylogie z mistrzowskim "Ogniem i mieczem"! Naprawde kiedy bralem sie za ta ksiazke nawet nie podejrzewalem, ze moze byc taka dobra a co najwazniejsze - przystepna dla zwyklego smiertelnika. A tu mozna powiedziec - zonk. Przesycona humorem, ciekawa akcja no i historia podana w przystepnej formie... Przeczytalem to kilka ladnych lat temu, ale mysle ze jeszcze sie skusze co najmniej raz, mimo ze generalnie nie lubie czytac znow tych samych ksiazek.

Chlopaczek pisze:Fakt faktem wiekszosc lektur jest "gupia" ale moze po prostu nie widze nic w nich specjalnego.
Ja bym jeszcze dodal "Ferdydurke", "Dziady" czy nawet "Chlopow" i "Przedwiosnie". "Nad Niemnem" juz bylo "srednie" (Boze, ale prymitywizm nazwyac taka powiesc "srednia" :lol: ), ale z lektur sie wybijalo ;)

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 05 sty 2006, 13:18

O nie panie Krzysztofie musze stanac w obronie "Ferdydurke".
Moze dwa ostatnie rozdzialy (bo ksiazka jest podzielona na trzy czesci z tego co pamietam) nie sa tak dobre ale pierwsza czesc obejmujaca szkole to kwintesencja groteski.Walka na miny czy wbijanie do glow uczniom "Slowacki wielkim poeta byl" nie rozbawilo Cie?Upupianie i te sprawy.Karykatura szkoly wysokich lotow.Przeslanie ze nie jestesmy w stanie uwolnic sie od formy bo kazda postawa kazda czynnosc jest swego rodzaju forma.
U mnie w szkole "Ferdydurke" bralo sie nie jako calosc ale fragmentami obejmujacymi wlasnie rozdzial o szkole.
Daleki jestem od wmawiania komus ze ksiazka jest dobra bo wszystko sprawa gustu ale oslonie ta ksiazke Gombrowicza wlasna piersia (nie imponujaca piersia ale zawsze :P ).

Nie wiem czy "Proces" Kafki jest lektura szkolna ale jesli tak to tez uwazam ze jest to dobra ksiazka a zapomnialem o niej wspomniec.

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Krzysztof Jarzyna » 05 sty 2006, 13:30

O nie Chlopaczek, znowu sie nie zrozumielismy :P Moze dlatego, ze tak dziwnie to zacytowalem (teraz to zobaczylem ;)) ale lektury, ktore przytoczylem (czyli m.in. wlasnie "Ferdydurke") uwazam, ze te "ponad" stereotyp "nudnej, szkolnej, czytanej z nusu" ;) Te przytoczone przeze mnie IMHO sa ponad ta wiekszoscia "gupich" i "nudnych" :P
"Ferdydurke" to jedna z najlepszych pozycji z jakimi sie spotkalem w szkole. Powaznie. Gwalcenie przez uszy (czego efektem jest, o ile sie nie myle powieszenie sie na wieszaku :roll: ), pojedynek na miny, prof. Pimko czy sam fakt trzydziestoletniego Jozia w szkole...

Chlopaczek pisze:Nie wiem czy "Proces" Kafki jest lektura szkolna
Jest a przynajmniej ja mialem. Szczerze mowiac mi sie srednio podobala, ale moze dlatego, ze z tego co pamietam nie przeczytalem jej calej :P

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 05 sty 2006, 16:18

Widzę, że ludziska mają czas czytać. To dobrze. Ja też muszę wrócić do tego bo coś się obijam od dluższego czasu. Cześć zapodawanych tutaj tytułów już czytałem, ale sporo jeszcze przede mną widzę. Ogólnie przyjęty jest stereotyp, że lektura to musi być nudna i 'gupia'. Nie zawsze jednak tak jest. Wszelkie tytuły Orwella (w zasadzie to czytałem dwa: "Rok 1984" oraz "Folwark zwierzęcy") czy Grudzińskiego ("Inny świat") widnieją na mojej liście lektur. Akurat przeczytałem je nieco wcześniej już, ale to bez znaczenia. "Ferdydurke" czytałem dosyć niedawno, ale zmuszony byłem się spieszyć niestety. Może uda mi się wrócić do tego jeszcze kiedyś, bo na dzień dzisiejszy mogą powiedzieć o niej tylko, że jest innowacyjna. Trudno się przy niej nie uśmiechać. "Zbrodnia i kara", "Mistrz i Małgorzata" to też było. "Dżumę' niestety tylko fragmentami, ale może uda się również kiedyś sięgnąć po raz drugi.
Bagg coś wspominał też o Clancy'm. Czytałem tylko jedną jego książkę dotyczącą zamachu na Jana Pawła II, ale nawet tytułu nie pamiętam :? Coś z królikiem chyba :roll:
W pierwszych latach gimnazjum czytałem dużo Ludluma. To była banalna rozrwyka raczej, ale podobały mi się. Calkiem sporo (>10) jego książek przeczytałem. Póżniej trochę Clive'a Cusslera, ale to może z 5 książek.

PS:bagg bierz się za "Paragraf 22" Josepha Hellera. Nieprzeciętna książka. Ja póki co lepszej nie czytałem. Mogą być równie dobre, ale nie lepsze :wink:

Nie ma lekko. Muszę znowu zacząć więcej czytać. I to od dzisiaj! Przypominajcie mi co jakiś czas, abym się pochwalił co czytałem to może mi pomożecie w tym postanowieniu :lol: :wink:

Awatar użytkownika
bagg
Bianconero
Posty: 4725
Rejestracja: 19 sty 2005, 19:08
Reputacja: 43

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bagg » 05 sty 2006, 17:14

ale nawet tytułu nie pamiętam Confused Coś z królikiem chyba

Czerwony Królik :)

Niggaz pisze:W pierwszych latach gimnazjum czytałem dużo Ludluma

Także przeczytałem narazie 2 jego ksiązki, ale wolę styl Clancy'ego...bo tematyka teoretycznie podobna ;)

Niggaz pisze:bagg bierz się za "Paragraf 22" Josepha Hellera.

No skoro tak wszyscy polecacie to już otwieram książkę :) Akurat mam wolną chwilą to będę kontynuował. :)

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 05 sty 2006, 18:04

Konczac juz temat lektur szkolnych.

Z ciekawosc przejrzalem jakie lektury przerabia sie w gimnazjum oraz szkole sredniej.Z zadowoleniem odnotowalem obecnosc "Don Kichota" ukochanej ksiazki Hiszpanow (podobno kazdy ma przynajmniej jeden egzemplarz tak czytalem kiedys).Taki hiszpanski "Pan Tadeusz" tylko ze moim zdaniem o wiele lepszy i nie da sie tych ksiazek porownac.Co prawda u nas przerabia sie tylko fragmenty Don Kichota ale lepszy rydz(yk) niz nic.
Ze szkoly sredniej "wyniuchalem" jeszcze "Kartoteke" Rozewicza i Tango "Mrozka".Oraz oczywiscie "Faust" (tez tylko fragmenty) ale nie jest to latwa ksiazka (Mefistofeles rzadzi).

Wracajac do pozycji "nielektularnych" wspomne o ksiazce "Bog biografia"
Napisana przez bylego jezuite (to ciekawe ze jezuitom z tego co czytam dosc latwo przychodzi krytykowanie kosciola widac cos w tej Hiszpanii jest - bo to zakon zalozony w Hiszpanii - moze Zapatero tez byl bylym jezuita he he) a ksiazka otrzymala Pulitzera (w 1996 roku).
Autor na podstawie biblii (hebrajskiej) stara sie nakreslic "zycie Boga".Analizuje jaka Bog ma osobowosc i jak ona ewoluowala.To dosc karkolomne zadanie zeby wywodzic z tekstu biblijnego jaki Bog jest - istota o ktorej nie mozemy powiedziec nic pewnego a z punktu widzenia religii chrzescijanskiej istota nie dajaca sie ogarnac.
Moim zdaniem autorowi wychodzi to raz lepiej raz gorzej ale rzuca nowe swiatlo na biblie w sensie jej postrzegania i interpretacji.Czesto dochodzi do ciekawych konkluzji (jesli Bog jest taki wszechmocny to dlaczego stworzenie swiata zajelo mu az 6 dni?) a Boga postrzega jako istote o dualistycznej naturze czasami nawet wewnetrznie sprzeczna (raz dobry ojciec innym razem surowy sedzia niszczacy bez mrugniecia okiem to co stworzyl).

Jak kogos interesuje tematyka religijna to moze spokojnie siegac.Nie ma co liczyc na szybka akcje i gladkie czytanie bo raczej trzeba sie skupic elementarna znajomosc PS i wiary katolickiej tez nie zaszkodzi.Ksiazka zawiera wiele fragmentow z biblii bo sila rzeczy autor na tym sie opiera.Zaleta jest tez cena.Ja ja wyrwalem za 9 zl :)
Ostatnio zmieniony 05 sty 2006, 18:12 przez Chlopaczek, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Pisakk
Wraca do meritum
Posty: 3047
Rejestracja: 03 mar 2004, 22:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Moherowe miasto - Częstochowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Pisakk » 05 sty 2006, 18:39

Ano "Paragraf" to zacna pozycja. Czytałem ją już dawno więc warto by było sięgnąć po nią znowu.

Z lektur szkolnych definitywnie najbardziej podobały mi się te z klasy matualnej. "Inny świat" Grudzińskiego, "Folwark zwierzęcy" Orwella (mistrzowska książka!) czy "Dżuma" Camusa (Niggaz - jak czytałeś tylko we fragmentach to polecam przeczytać w całości :wink: ).

Z poprzednich klas jakoś utkwiła mi w pamięci "Lalka" Prusa, ale pewnie będę w tym wyborze odosobniony...Możecie splunąć na mój nick!

Ostatnio jako że czasu mam raczej mało nie mam okazji czytać zbyt wiele (no chyba że "Historia powszechna XX wieku" Czubińskiego i "Historia Polski" Roszkowskiego :nein: :bicz: ) ale podczas przerwy świątecznej łyknąłem "Najczarniejszy strach" Cobena. Ogólnie bez rewelacji niestety...

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 08 sty 2006, 0:47

Dobra panowie i panie (w ilosciach minimalnych).
Sam sobie nadaje patronat nad tym tematem (mam juz 23 lata wiec jesli przed samym soba mam robic za wielka jednostke to musze juz zaczac czemus patronowac :p ).Postaram sie zeby on sie rozwijal.Postaram sie byc Zaza tematu o ksiazkach.Nie zrobie tego sam bo nie bede prowadzil monologow dlatego musicie mi pomoc.Licze na grupe osob ktora w domysle nazwalem sobie inteligencja (to tak zeby was zmobilzowac).

Zeby temat nie "ryl gleby" proponuje poruszac tutaj zagadnienia jesli nie scisle zwiazane z ksiazkami (jak dyskusja o lekturach niedawno) to tematy "okoloksiazkowe".Mozna co prawda zalozyc oddzielny temat na takie dyskusje ale skoro recenzje istnieja juz rok i maja ledwie 10 stron to po co zakladac nowy?Rownie dobrze ten topic moze isc dwutorowo.Chyba ze umrze - mam na mysli dyskusje bo ksiazki moge recenzowac sam ale jak wspomnialem sam z soba nie moge dyskutowac.

Pierwszy temat pod rozwage jaki mi sie automatycznie nasuwa to sytuacja ksiazek w Polsce i ich czytelnictwo.
W jednym z poprzednich postow podalem wyniki badan ktore nie wygladaja za rozowo dla naszego spoleczenstwa (1 ksiazka na rok).Wedlug danych z 2003 roku liczba bibliotek maleje.2 lata temu bylo ich troche ponad 7 tysiecy.Nie dosc ze bibliotek coraz mnie to jeszcze te ktore ciagle istnieja maja trudnosci albo w ogole nie uzupelniaja swoich zbiorow nowosciami bo nie maja funduszy.Wiem to z autopsji bo u mnie w miescie jest jedna biblioteka a "Czarodziejska Gore" ktora z niej wypozyczylem jest wydaniem z 1972 roku.PiS przewiduje wylozenie w tym roku na nowe ksiazki 25 milionow zlotych.Moze i wydaje sie to sporo ale musimy utrzymywac ta kwote przez wiele lat albo jeszcze ja zwiekszac zeby uzupelnic zbiory.Posluze sie zreszta cytatem:
"W 2003 roku Polska odnotowała rekordowo niski tzw. wskaźnik zakupu nowości określany liczbą nowych książek zakupionych rocznie na stu mieszkańców. W skali kraju wyniósł on zaledwie 5,1 wolumina. Tymczasem międzynarodowa norma (IFLA) zaleca zakup na poziomie 30 vol. rocznie, a np. w Danii zakupy w ostatnim roku sięgnęły 39 vol. "
W duzych miastach jest pewnie lepiej ale czym mniejsze miasto tym roznice sa wieksze.
Czytelnictwo i zakup nowych ksiazek spada.Ale to nie moze dziwic.Po wprowadzeniu podatku na ksiazki (zgodnie z wytycznymi Unii wiec nie dalo sie duzo zrobic) ich cena jeszcze wzrosla.Wiekszosc spoleczenstwa jest biedna.Niektorzy nie sa w stanie kupic ksiazek do szkoly swoim dzieciom nie mowiac o zakupie ksiazki ktora beda czytac dla rozrywki.Jesli staje sie przed wyborem chleb czy ksiazka to wiadomo co sie wybierze (notabene Pisakk czytales w FiM wywiad z uboga lodzka rodzina?Mieli dwojke dzieci i zapytano rodzicow czy dzieci dostaja kieszonowe a oni mowia ze tak - w kazdy poniedzialek po zlotowce.Bez komentarza).Ciekawe ile rodzin odkladalo tygodniami a moze miesiacamy zeby pod koniec stycznia kupic dziecku/dzieciom wymarzona kolejna czesc Harrego Pottera.
Ja zaczalem postrzegac ksiazki jako dobra luksusowe.Jedni nie czytaja bo to czasochlonne i meczace a drudzy bo ich nie stac na kupno pozycji ktora chcieliby przeczytac albo nie maja dostepu do niej we wlasnym miescie/wsi.Osobiscie nie mam zadnych nalogow i moge sobie pozwolic na zakup jednej czy paru ksiazek.Jeszcze ostatnio rozstalem sie z dziewczyna (ktore zazwyczaj sa odkurzaczem na kase) i nagle moja swinka skarbonka spasla sie znacznie.Teraz z niecierpliwoscia czekam na paczke z Merlina zawierajaca 20 pozycji.Zdaje sobie sprawe ze nie kazdy jednak jest rozpieszczonym jedynakiem jak ja i nie ma tak fajnie.Dlatego daleki jestem tutaj od krytykowania ludzi ktorzy nie czytaja bo niektorzy po prostu nie moga.
Pojawia sie pytanie: jak mozna to zmienic?Co moge powiedziec ja antyklerykal? :P Zerwac konkordat opodatkowac kosciol zlikwidowac fundusz koscielny (5 miliardow rocznie) a do tego opodatkowac wiernych na zasadzie - deklarujesz sie jako katolik to odprowadzasz z tego tytulu podatek.Juz to widze:
- Nie my nie jestesmy katolikami.Nasze dzieci sa.Te niepelnoletnie.
- Ustawa przewiduje ze w przypadku gdy dziecko jest niepelnoletnie podatek odprowadzaja za niego rodzice lub prawni opiekunowie.
- Zle pana zrozumielismy.Myslelismy ze pyta pan czy nasze dzieci interesuja sie katomitami a nie czy sa katolikami.Nasz szkraby kochane sa oczywiscie ateistami jak i my.
- a slub koscielny jaki niedawno panstwo zawarliscie?Czy nie kloci sie to z waszym ateizmem?
- Bledy mlodosci.Sam pan wie.

Wiec robimy to wszystko i cala kase idaca w dziesiatki miliardow zlotych przeznaczamy na wspomaganie edukacji i czytelnictwa.Moze jeszcze na tworzenie nowych miejsc pracy nie badzmy skapi.

Wracajac jednak na ziemie.Ciezko naprawde ciezko bedzie zmienic obecny stan rzeczy.Syzyfowa praca jest przekonywanie dzieci i mlodziezy do ksiazek i ich czytania.Wlewajac nutke optymizmu trzeba powiedziec ze trzeba probowac moze sie uda.Przeciez jestesmy na uprzywilejowanej pozycji.Mamy zbiory dostep do takiej ilosci informacji i dziel wolnomyslicielskich ze krolowie i dwory cesarskie sprzed wiekow pewnie by spogladaly na to ze zdziwieniem a potem spalily sie z zazdrosci.

A do tego czasu sami musimy podwyzszac norme naszemu spoleczenstwu w oczekiwaniu na poprawe (chyba raczej na cud).

Zachecam do podzielenia sie wlasnymi refleksjami przemysleniami na ten temat.Nie pisalem tego sam dla siebie.To nie sztuka dla sztuki.

Forza Milan.

Awatar użytkownika
Pisakk
Wraca do meritum
Posty: 3047
Rejestracja: 03 mar 2004, 22:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Moherowe miasto - Częstochowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Pisakk » 08 sty 2006, 1:54

Chlopaczek pisze:notabene Pisakk czytales w FiM wywiad z uboga lodzka rodzina?Mieli dwojke dzieci i zapytano rodzicow czy dzieci dostaja kieszonowe a oni mowia ze tak - w kazdy poniedzialek po zlotowce.Bez komentarza)

Niestety musiałem zaprzestać kupowania FiM ze względów oszczędnościowych. Ale nie musiałbym chyba tego czytać, żeby wiedzieć, że takie zjawiska występują. Pewnie niektórzy mogliby im pozazdrościć tej złotówki tygodniowo.

Ale wracając do tematu. O tragicznej sytuacji czytelnictwa w naszym kraju wiadomo nie od dziś. Szkoda, że młodzież nie sięga zbyt często po książki, a jeśli już to robi to jest to spowodowane bardziej przymusem przeczytania jakiejś lektury, która jeszcze bardziej do czytania zniechęca. Duże znaczenie ma na pewno ta maszyna przy której teraz siedzę i piszę posta. Gdyby młodzieży się nudziło to zamiast walenia po klawiaturze czy myszy sięgnęłaby po książkę? Nie chcę tutaj wyjść znowu na bufona, który się mądrzy, bo i prawa do wartościowania przyjemności (a już tym bardziej cudzych) nie mam żadnego, ale chyba wiadomo, że czytanie jest duzo badziej rozwijajęce od grania na kompie. A może być równiez przyjemne.

Wydaje mi się, że teraz czytanie jest jakby nie w modzie. Pamiętam, jak jakiś czas temu powiedziałem kumplowi, że idę do biblioteki to ten spojrzał sie na mnie jak na wariata i uraczył tajemniczym: "A po co?". Bez komentarza.

Jak już pisałem wcześniej nie mam teraz zbyt dużo czasu na czytanie niestety. Pamiętam jak jeszcze chodziłem do liceum to czasu miałem mnóstwo i książki czytałem wręcz namiętnie. Czasem po trzy tygodniowo plus jakaś tam lektura (ale już z mniejszym zaciekawieniem :wink: ). Teraz już nie jest tak różowo, ale gdy tylko mam jakieś olniejsze dni to idę do biblioteki i coś sobie wypozyczam.

Ludzie w Polsce nie kupują książek? Ja...muszę sie przyznać też nie kupuje. Ostatnią książką którą kupiłem byli "Uśpieni" Carrcatery, ale to było już jakieś dwa lata temu. Jak widać więc sam bezpośrednio przyczyniam się do tak małej ilości sprzedanych egzemplarzy...Nie manifestuję tym jednak swojego sprzeciwu co do wielkości liter w polskich wydaniach czy jakości okładek tylko robię to z braku funduszy. Gdybym rzucił palenie to sytuacja przedstawiałaby się pewnie zupełnie inczej...Żeby mieć jednak co czytać to chodzę do biblioteki. U nas w Cz-wie publiczna jest całkiem nieźle wyposażona. Czasem tylko nie ma pozycji które mnie by interesowały, ale jednak bardzo często się to nie zdarza. Od bidy jest jeszcze taka biblioteka niedaleko mojego bloku, ale tak dostać coś ciekawego graniczy z cudem. Kieruję się tam tylko w ostateczności :bicz: :nein:

L'art pour l'art :!: :smile2:

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 08 sty 2006, 3:11

Pisakk pisze: Niestety musiałem zaprzestać kupowania FiM ze względów oszczędnościowych. Ale nie musiałbym chyba tego czytać, żeby wiedzieć, że takie zjawiska występują. Pewnie niektórzy mogliby im pozazdrościć tej złotówki tygodniowo.
Mi sie az glupio zroblo gdy przeczytalem o tej zlotowce.Jakbym prowadzil zycie Rockeffelera.
Mam Ci podsylac FiM ?:P
Dla rozrywki zapodam Ci jeden fragmen z Piatej Kolumny (ostatni numer)
"Ja go tu nie chce nie chce i jeszcze raz nie chce.Nie wierze by ta wizyta przyniosla cos dobrego.Jezeli pragnie go zobaczyc pan minister spraw zagranicznych i pan biskup niech go zaprosza na swoj koszt" - krzyczal prezydent Czech Vaclav Klaus wyraznie zirytowany pytaniem zadanym przez jednego z dziennikarzy a dotyczacym wizyty Benedykta XVI w Pradze.
:mrgreen:
Pisakk pisze:Ale wracając do tematu. O tragicznej sytuacji czytelnictwa w naszym kraju wiadomo nie od dziś.
Wiadomo ale jakos nie zauwazylem zeby ten problem byl naglasniany (chodzi mi o media) :/ Palna raz na rok przy jakis targach ksiazki ze ilosc przeczytanych pozycji przez statystycznego naszego rodaka ciagle spada a potem cisza.
Pisakk pisze:Nie chcę tutaj wyjść znowu na bufona, który się mądrzy, bo i prawa do wartościowania przyjemności (a już tym bardziej cudzych) nie mam żadnego, ale chyba wiadomo, że czytanie jest duzo badziej rozwijajęce od grania na kompie. A może być równiez przyjemne.
Rozwijajace intelektualnie ale komputer np. lepiej rozwija refleks :P
Pisakk pisze:Jak widać więc sam bezpośrednio przyczyniam się do tak małej ilości sprzedanych egzemplarzy...
Tak myslalem ze to Twoja wina.

Zapomnialem wspomniec poprzednio o problemie poslizgow wydawniczych.Ja juz poltora roku czekam na 7 tom "Mrocznej wiezy" Kinga (doczekam sie w lutym).Harry Potter tak mnie nie boli ale dzieciaki z pewnoscia bo to pol roku poslizgu.Calkowita parodia to ksiazki Houellebecqa.Jego pierwsza ksiazka "Poszerzenie pola walki" zostala wlasnie wydana w Polsce a najnowsza "Mozliwosci wyspy" (na ktora czekam niecierpliwie) wyjdzie u nas w polowie roku.Ktos powie ze mozna czytac po angielsku.Jasne mozna ale nie o to akurat tutaj chodzi.
Marzy mi sie sytuacja ktora wytworzyla sie na rynku gier.Gry juz zlokalizowane maja ogolnoswiatowa premierie i mozna zagrac w Polska wersje w tym samym czasie co w amerykanska.Widoczny jest tez spadek cen orginalow na rynku komputerowym.Mam nadzieje ze ten jakze pozytywny syndrom obejmie takze ksiazkowy rynek nowosci wydawniczych.

Awatar użytkownika
Pisakk
Wraca do meritum
Posty: 3047
Rejestracja: 03 mar 2004, 22:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Moherowe miasto - Częstochowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Pisakk » 08 sty 2006, 13:26

Chlopaczek pisze:Mam Ci podsylac FiM :P ?

Liczyłem na to! :lol:
Chlopaczek pisze:"Ja go tu nie chce nie chce i jeszcze raz nie chce.Nie wierze by ta wizyta przyniosla cos dobrego.Jezeli pragnie go zobaczyc pan minister spraw zagranicznych i pan biskup niech go zaprosza na swoj koszt" - krzyczal prezydent Czech Vaclav Klaus wyraznie zirytowany pytaniem zadanym przez jednego z dziennikarzy a dotyczacym wizyty Benedykta XVI w Pradze.

No prawidłowa reakcja! Czemu całe państwo ma płacić za wizytę papieża? Ja nie chciałbym aby z mojej kieszeni sponsorowana była jego wizyta. Chcą go gościć - niech płacą.
Chlopaczek pisze:Wiadomo ale jakos nie zauwazylem zeby ten problem byl naglasniany (chodzi mi o media) :? Palna raz na rok przy jakis targach ksiazki ze ilosc przeczytanych pozycji przez statystycznego naszego rodaka ciagle spada a potem cisza.

Zapomniałem o tym wczoraj napisać. Pisałeś, że PiS ma w planach przekazanie jakijś tam sumy na książki. Wg mnie powinni najpierw przeznać jakieś pieniądze na akcje propagujące czytanie. Bo co z tego, że będą książki jak nie będzie ludzi do ich czytania? Takich akcji jest albo bardzo mało albo są słabo nagłaśniane bo w ogóle nic o nich nie słychać. To powinien być wg mnie priorytet.
Chlopaczek pisze:Rozwijajace intelektualnie ale komputer np. lepiej rozwija refleks :P
Zawsze można przewracać strony na szybkość :P
Chlopaczek pisze:Marzy mi sie sytuacja ktora wytworzyla sie na rynku gier.Gry juz zlokalizowane maja ogolnoswiatowa premierie i mozna zagrac w Polska wersje w tym samym czasie co w amerykanska.Widoczny jest tez spadek cen orginalow na rynku komputerowym.Mam nadzieje ze ten jakze pozytywny syndrom obejmie takze ksiazkowy rynek nowosci wydawniczych.

Chyba jednak mało prawdopodobne. Sytuacja gier w Polsce (i nie tylko) rozwijała się w tak dobrym kierunku dzięki niesamowitemu rozwojowi całej informatyki jako ogółu. A przemysł ksiązkowy to przy tym całkiem inna bajka. Nie mniej jednak jest to ciekawa perspektywa. :wink:

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Krzysztof Jarzyna » 08 sty 2006, 14:06

Dobra to i ja cos napisze :P Dlaczego nie jestem zdziwiony, ze Chlopaczek nawiazuje do spraw Kosciola :lol: W sumie - wiara, ksiazki, gry komputerowe, pilka nozna, odsniezanie, zla pogoda - ze wszystkim da sie polaczyc :lol: No ale mniejsza z tym, mamy pisac o czytaniu i ksiazkach.

Odnosnie kupowania ksiazek - nie ma sie co dziwic, ze w Polsce jest z tym tak slabo. Sam sie przyznaje, ze mimo tego, ze dosc duzo czytam (jak na warunki krajowe, nawet bardzo duzo ;) ) to jednak ksiazek nie kupuje w ogole. A to z prostej przyczyny - wole te kase wydac na cos innego - prosta logika, po co kupowac ksiazke, jezeli moge ja wypozyczyc. Nie mam zapedow kolekcjonerskich, a i wracac do tych samych pozycji (ksiazkowych :lol: ) nie zdarza mi sie zbyt czesto, wiec nie widze sensu kupowania. Byc moze bledne podejscie, ale coz nobody's perfect. W kazdym razie mam to szczescie/mozliwosc ze mam dosc dobry dostep do biblioteki i to dobrze wyposazonej. Byc moze gdyby bylo inaczej, zaczalbym wydawac pieniadze na ksiazki, ale watpie.
Do czego zmierzam - polskie spoleczenstwo jest biedne. Ksiazki (szczegolnie te nowe) sa drogie. Poza tym, nie oszukujmy sie, dla wiekszosci czytanie jest tylko jednym z wielu hobby. Tak jak np. u mnie. Dlatego generalnie sytuacja ogolnokrajowa mnie nie dziwi.
Inaczej jest z czytaniem w ogole. Tu problem jest bardziej zlozony. Oprocz tych najprostszych przyczyn, czyli lenistwa, braku czasu, przykrych doswiadczen ze szkoly itd. trzeba zobaczyc, ze Polska sie rozwija. W porownaniu z innymi krajami my dopiero przezywamy "boom" technologiczny - komputery, internet dopiero w ostatnim czasie staja sie codziennoscia i na stale wnikaja w nasze zycie. A wiadomo, ze komputer oferuje szersza i mniej wymagajaca rozrywke niz ksiazka. Nie oszukujmy sie, lepiej wejsc na forum internetowe (pilka.pl :P) czy czat i poczytac sredniointeligentne (niektore) wypowiedzi, ale za to niewymagajace zbytniego wysilku intelektualnego, niz przeczytac "Ojca Chrzestnego"... Zreszta wystarczy popatrzec na nasza "forumowa brac" :roll: Szczerze mowiac nie mam na codzien kontaktu z nastolatkami (tymi mlodszymi) ale pilka.pl daje mi caly przekroj mozliwosci intelektualnych pokolenia gimnazjum... Oczywiscie nie ma co generalizowac, bo sa chlubne wyjatki, ale trzeba przyznac, ze ogolny obraz jest dosc przykry. Jednak powtarzam sobie caly czas, ze kiedys pewnie tez taki bylem, tylko tego nie widzialem :P (co oczywiscie jest nieprawda, bo ja zawsze bylem fajne :lol: ). No ale mniejsza z tym. Wracajac do ksiazek - w dobie komputeryzacji, Baru w TV, Mandaryny na scenie, Blogow 27 i chu... yyy ten no, wiecie co wie czego, czytanie nalezy uznac za umiejetnosc magiczna. A wiadomo, ze im jestes starszy tym masz mniej czasu. Studia (:smile2:) zabieraja duzo czasu, tym bardziej ze czasem trzeba tez sie uczyc (nie czesto, ale zawsze cos :lol: ). Nie mowiac juz o pracujacych zawodowo.
Dlategi IMHO trzeba wprowadzic jakis program "reklamujacy" czytanie wlasnie wsrod tych 12latkow. Moze wprowadzic do lektur (obok tych nuuudnych i glupich, ktore wszyscy "przezywalismy" ) jakichs pozycji o mniejszej wartosci intelektualnej, za to ciekwaszych i "przystepniejszych". Bo szczerze mowiac, jezeli czyims pierwszym zderzeniem z ksiazka jest jakastam srednio interesujaca "Nasza szkapa" czy "Janko Muzykant" (w ogole przerabia sie to jeszcze :think: ) mimo ze krotkie, to mozna sie zrazic. No ale to chyba jest delikatnie mowiac nieosiagalne, bo latwiej wprowadzic jeden stopien edukacji wiecej niz korekty w programach nauczania :roll:

Dobra tyle, bo bo mi obiad stygnie :lol:
Chlopaczek pisze:Forza Milan.
Hala Madrid! :smile2:

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 08 sty 2006, 14:52

Krzysztof Jarzyna pisze:Sam sie przyznaje, ze mimo tego, ze dosc duzo czytam (jak na warunki krajowe, nawet bardzo duzo ;) ) to jednak ksiazek nie kupuje w ogole. A to z prostej przyczyny - wole te kase wydac na cos innego - prosta logika, po co kupowac ksiazke, jezeli moge ja wypozyczyc.
Patrz nastepny! Mieszkacie w duzych miastach teoretycznie jestescie ta zamozniejsza czescia spoleczenstwa wiec kupowac :P Ale dobra podejrzewam ze sam bym tak robil gdyby u mnie byla dobra biblioteka.Zreszta widze to na przykladzie gier.Po co kupowac orginal jak mogo pozyczyc od kolegi albo kupic pirata (tak wiem wypozyczenie ksiazki z biblioteki to nie przestepstwo jakim jest zakup pirackiego opragramowania nie musicie mi tego mowi :) ).
Powinni wam pozamykac te fajne biblioteki albo przeniesc ich zbiory do biednych regionow kraju.Wtedy Pisakk kupi pare paczek fajek mniej po to zeby nabyc jakies ksiazki (do tego bedzie zdrowszy) a KJ nie wiem na co wydaje kase (pewnie na dziewczyny) tez znajdzie sposob zeby odlozyc na kilka pozycji.
Krzysztof Jarzyna pisze:Zreszta wystarczy popatrzec na nasza "forumowa brac" :roll: Szczerze mowiac nie mam na codzien kontaktu z nastolatkami (tymi mlodszymi) ale pilka.pl daje mi caly przekroj mozliwosci intelektualnych pokolenia gimnazjum... Oczywiscie nie ma co generalizowac, bo sa chlubne wyjatki, ale trzeba przyznac, ze ogolny obraz jest dosc przykry. Jednak powtarzam sobie caly czas, ze kiedys pewnie tez taki bylem, tylko tego nie widzialem
Tez taki "gupi" kiedys bylem.I tutaj przejde plynnie do tematu moja przygoda z ksiazkami streszczajac ja w 3 zdania.W dziecinstwie czytal mi dziadek wiec pelen relaks lezysz i tylko sluchasz zero wysilku.W szkole to tylko Antygona (bo krotka) oraz "Zbrodnia i kara" (po tej ksiazce juz czulem "pociag" do czytania ale to jeszcze nie bylo ostateczne stadium).Potem kupilem z ciekawosci Harrego Pottera i sie zaczelo na dobre.
Krzysztof Jarzyna pisze:Dlategi IMHO trzeba wprowadzic jakis program "reklamujacy" czytanie wlasnie wsrod tych 12latkow. Moze wprowadzic do lektur (obok tych nuuudnych i glupich, ktore wszyscy "przezywalismy" ) jakichs pozycji o mniejszej wartosci intelektualnej, za to ciekwaszych i "przystepniejszych".
Moze tego Harrego?Nie wiem na jakiej zasadzie odbywa sie dobor lektur.Nie wiem tez jakie formalnosci trzeba zalatwic zeby ksiazka weszla do kanonu lektur szkolnych ale moze to bylby dobry ruch.Tylko co na to kosciol?Benio mowi ze Harry jest zly (to tak zeby KJ nie byl zdziwiony i mial pewnosc ze to ja pisalem tego posta a nie ktos podszywajacy sie pode mnie :mrgreen: )

I tak na koniec mala recenzja.

"Gra w klasy" Julio Cortazar.
Ciekawa pozycja z tego wzgledu ze mozna ja czytac na rozne sposoby.Ksiazka jest podzielona na wiele rozdzialow (sa nawet takie ktore autor nazywa "rozdzialami bez ktorych mozna sie obejsc") ale jest skonstruowana tak ze nie musisz czytac ich po kolei.Mozesz wedle wlasnego widzimisie skakac dajmy na to z rozdzialu 1 od razu na 18 a potem wrocic do 5 a i tak czytanie nie zmieni sie w belkot.
Autor na koncu zamiescil klucz wedlug ktorego jego zdaniem powinno czytac sie ksiazke (oprocz normalnego) ale jak mowie nie musimy sie tego trzymac.Pelna dowolnosc.Tylko od nasz zalezy czy nadamy ksiazce nowa glebie i odnajdziemy drugie dno.Ta innowacyjnosc sprawila ze wydana ponad 40 lat temu ksiazka stala sie absolutnym hitem i przyniosla Cortazarowi nieslychany rozglos.
Odnosnie tresci.Akcja ksiazki dzieje sie w Paryzu a bohaterami sa Oliveira i Magi.Laza oni po kafejkach uliczkach i zakatkach Paryza i gadaja sobie o sztuce literaturze filozofii zyciu i o wszystkim o czym rozmawiaja postacie z ksiazek ktore autorzy chca wrzucic do koszyczka z napisem "ambitne".
Oliver to typ intelektualisty.Interesuje sie literatura i ogolnie pojeta kultura.Magi to natomiast ktora czuje sie przytloczona i mala wobec przytlaczajacej ja kasty inteligenckiej.Skupia sie bardziej na zyciu niz na mysleniu i rozwazaniu.Te dwie postacie spotykaja sie na kartkach powiesci i to ta "szara Magi" ma wiekszy wplyw na zmiane postrzegania swiata Olivera niz odwrotnie.
Chociaz moglem to wszystko zle zrozumiec bo skakalem po rozdzialach bez ladu i skladu :P Trzeba kiedys przeczytac jeszcze raz tym razem wedlug klucz.
Dla tych co pragna troche innowacji i kusi ich zerwanie ze schematem pierwszy rozdzial potem drugi potem trzeci potem czwarty i tak do konca.

Forza Milan.

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Krzysztof Jarzyna » 08 sty 2006, 15:08

Chlopaczek pisze:albo przeniesc ich zbiory do biednych regionow kraju.
Chlopaczek, ja mieszkam w Polsce C, juz nie ma biedniejszego regionu niz moj :lol: Najbiedniejszy, najbardziej rozwiniety fanatyzm religijny i z tego co zauwazylem strasznie duzo kibicow Barcy i Juve (przynajmniej wsrod moich znajomych :?) - zapraszam :P Raj dla Ciebie ;)
Chlopaczek pisze:KJ nie wiem na co wydaje kase (pewnie na dziewczyny)
A tam. To dziewczyny wydaja na mnie :smile2: Nie no zartuje. Na jogurty wydaje :mrgreen:
Chlopaczek pisze:Potem kupilem z ciekawosci Harrego Pottera i sie zaczelo na dobre.
To widze, ze nie tak dawno. Przyznam sie ze tez z ciekawosci przeczytalem Pottera, a co najgorsze - nawet mi sie podobal :shock: Z tego nasuwaja sie 2 wnioski - albo jestem malo wymagajacy intelektualnie (bardziej prawdopodobna wersja) albo ta ksiazka jest dobra.
Moja przygoda zaczela sie chyba od ksiazek Hitchcocka z serii "Tajemnica ...". Nie wiem czy ktos sie z tym spotkal, ale to byla takie naciagane przygodowki w sam raz dla szostoklasisty (13 lat chyba wtedy mialem :think: albo cos kolo tego :roll: ). Pozniej pozeralem kryminaly moich rodzicow (znaczy nie ich autorstwa, tylko te ktore czytali w mlodosci ;) ), ktore znalazlem gdzies na strychu i tak sie kreci do dzisiaj.
Chlopaczek pisze:Moze tego Harrego?
Mozna. Chociaz ze wzgledu na mozliwosci prob przelatywania na miotle z jednego bloku do drugiego, trzeba byloby ja wcisnac na odpowiednim wiekowym poziomie (kiedy juz nie uwierzysz, ze miotla zastapi ci autobus :P ).

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”