Tylko że taka Crvena rozerwałaby Widzew na strzępy, a samo przebicie się do ich jedenastki o czymś świadczy.
Gość miał po prostu pecha. Trafił do drużyny która w tamtym roku była jedną z najsłabszych w lidze, nie potrafiąca kreować sytuacji ofensywnych. Dużo kosztował to myśleli że sam będzie wygrywał mecze.








