Meczu ze Spurs nie widziałem i specjalnie nie ciągnie mnie do oglądania powtórki. Nie jest to żaden foch czy załamka, po prostu dzisiejszy Arsenal nie konstruuje już akcji w tak magiczny sposób, bo oglądać ich mecze dla samego artyzmu. Emocji (czyli chyba jedynego, co czyni nasze mecze ciekawymi) też nie będzie, bo to w końcu retransmisja; a i dla samego dowartościowania się nie ma sensu oglądać, bo przecież dostaliśmy po dupsku. Mało to, wystarczyło mi 60 sekund highlightsów, by stwierdzić że oglądanie w akcji Vermy z Merte może mi tylko przysporzyć zmarszczek w młodym wieku.Smashing Pumpkins pisze:Magnum,Sickstick załamaliście się po dzisiaj czy co ?Liczyłem na jakąś notkę odnośnie meczu ,bo ja nawet nie wiem co napisać.
Zespół jest słaby, prawdopodobnie za słaby na TOP4 w tym sezonie, ale nad tym nie ma sensu się pastwić. Sytuacja jest jaka jest i gdyby chcieć 'nagrodzić' wszystkich winnych za to gdzie teraz jesteśmy, to z Arsenalu została by tylko nazwa, stadion, Jack Wilshere i kibice. Najgorsze jest to, że lista 'winnych' jest tak długa, że usunięcie nawet tylko tych najbardziej umoczonych jest niemożliwe;tak niejasna, że nie wiadomo który z 'winnych' jest tylko marchewką, którą można po prostu wyrwać z ziemi, a który głową hydry, po odcięciu której wyrosną dwie kolejne: oraz tak zagmatwana, że nie można być do końca pewnym, który z 'winnych' jest rzeczywiście winny, a który jest tylko ofiarą - podobną do nas, kibiców.
Zacznijmy od samej góry. Pierwszymi winnymi są Dein, Hill-Wood i Bracwell-Smith, bo sprzedali swoje akcje nie temu osobnikowi co trzeba. A może właśnie zostali oni zwiedzeni, bo przecież decyzja o sprzedaży akcji właśnie temu, a nie innemu potentatowi, była wielokrotnie analizowana nie tylko przez nich samych, ale i też przez prawników, ekonomistów, ect. Kolejnym winowajcą, jednym z tych 'sądzonych w osobnym pomieszczeniu', jest oczywiście nasz kochany prezes, Stan Kroenke. W zasadzie winię go tylko o jedno - o to że przejął ten klub nie z miłości do Arsenalu czy samej pasji futbolu, ale z czystej ekonomii. Bo przecież... o nic innego nie mamy prawa się czepiać! Raz - zastał klub zadłużony, kilka lat po głośnej przeprowadzce, zarabiający stosunkowo niewiele od strony pozapiłkarskiej (umowy sponsorskie i reklamy) - owszem, być może inny właściciel pewnie rzuciłby conieco extra na transfery, ale przecież żadne cięcia nie zostały przez niego wprowadzone, a i jeśli sam extra kasy nie ma, to nawet dobrze że nie generuje kolejnych długów na prawo i lewo. Dwa - budżet płacowy także mamy baaaardzo przeciążony (na poziomie United, City i Chelsea) i to także wina kogoś zupełnie innego niż Kroenke - a chyba nikt nie wyobrażał sobie, że Amerykanin będzie łożył na utrzymanie drużyny więcej, niż shake Monsur. Ot, zwykły ekonomista, przy którym klub na pewno nie zejdzie na psy - dzięki nowym umowom sponsorskim i końcu rat za stadion pojawi się chajs na transfery; dzięki usunięciu z klubu darmozjadów zarabiających 50k tygodniowo lub ewentualnie człowieka, który za obecność takich darmozjadów odpowiedzialny, znormalizuje się budżet płacowy i 115k dla takie van Persiego przestanie być problemem. Fakt, ktoś powie "No fajnie, uczciwy z niego ekonom, ale Abramowicz to to nie jest". Jasne że nie, ale czy to jego wina, że nim nie jest? Dostał ofertę kupna dobrze prosperującego klubu i z niej skorzystał - proste. Był w walce, i zdaje się że ciągle nie schodzi z ringu, ktoś w stylu Abramowicza - Aliszer Usmanow, który ma nie tylko wielkie pieniądze, ale i pasję - niejednokrotnie podkreślał, że jest wiernym kibicem Arsenalu. Jak dla mnie to kolejny winowajca - bo przecież gdzie był, kiedy sprzedawano akcje Kreonke? Może jeszcze wtedy nie był wiernym kibicem? A może jeszcze wtedy nie było go stać na akcje, które teraz chce kupić? A jeśli w 2011 nie miał dość pieniędzy, to dlaczego w 2017 znów miałby ich nie mieć? A on także jest ofiarą i już w 2011 był i kibicem i bogaczem, tyle że został oszukany. Przez kogo? Przez Deina i spółkę, bo wybrali gorszą opcję Kroenke mimo że mieli na stole lepszą opcję Usmanowa. A może przez Kroenke, bo przecież skoro Uzbek odpuścił, to znaczy że jednak projekt Amerykanina zaakceptował? Sam często zastanawiam się 'co by było gdyby' i żałuję, że to nie Usmanow nas przejął... ale wieżę że nasz zarząd to nie są skorumpowani idioci i skoro nie ufają Uzbekowi, to znaczy że nie jest on wcale taki biały na tle czarnego Kroenke.
Kolejny winowajca, drugi z tych sądzonych w innym pokoju, jest nie kto inny jak Arsene Wenger. Tutaj osąd jest najcięższy, ale za to rozwiązanie najjaśniejsze. Bo przecież z jednej strony 'in Arsene we trust', a z drugiej dość już mamy tego dziada. Z jednej strony odpowiada on za skandaliczny budżet płac i gdyby kilka lat temu zatrudniono Moyesa czy innego Hiddinka to zapewne takiej sytuacji by nie było, ale z drugiej to, co Boss wyczynia na rynku transferowym to majstersztyk, o którym Moyes czy Hiddink zapewne mogliby tylko pomarzyć. Z jednej strony Arsenal od lat prezentuje świetny styl posiadając piłkę i grając krótkimi podaniami, z drugiej uważam że skandaliczna gra w obronie jest właśnie winą Wengera. Nieważne czy gra Campbell, Kolo, Gallas, Sendi, Djou, Verma, Per, Kos czy pieprzony SS; nie ważne czy trenuje nas Rice czy Bould, to nasi obrońcy zawsze grają jak cioty. Nie wiem jak to wygląda wewnątrz klubu i mogę tylko gdybać, ale jedyny logicznym wytłumaczeniem na postawę naszej obrony jest to, że zwyczajnie Wenger przykłada zbyt dużą wagę na treningach do ofensywy, bagatelizując treningi defensywy. Wróćmy do naszej wyliczanki. Z jednej strony wymiana pokolenia na młodsze, rozpoczęta w 2005 roku, była dobrym, ambitnym, odważnym i chyba koniecznym pomysłem, to z drugiej strony patrząc jak pokolenie wymienia SAF, odnosi się wrażenie że Wenger zrobił to jak amator. Z jednej strony wszyscy gloryfikowali Wengera jak to potrafi wymucić dużo grosza za piłkarzy typu Hleb i znaleźć im jeszcze lepszych następców (Nasri), z drugiej strony na tej płaszczyźnie Wenger chyba zbyt mocno uwierzył w siebie.
Można by tak wymieniać w nieskończoność, ale po latach niepowodzeń i stagnacji można dojść tylko do jednego, logicznego wniosku. WENGER MUSI ODEJŚĆ. I to nie w 2014 kiedy kończy się mu kontrakt, ale już teraz, w czerwcu 2013. Owszem, jego nosa na rynku transferowym zastąpić się nie uda, a i mecze pełne w kosmiczne wprost wymiany piłek pójdą w zapomnienie, ale z kimś innym na ławce przyjdzie świeżość i nowe spojrzenie na błędy, których zblazowane oko Wengera zdaje się już nie zauważać.
Zwalanie winy na innych jest fajne, więc ciśnijmy dalej. Fabregas - taki z niego kapitan i mózg projektu, że uciekł w najbardziej nieodpowiednim momencie - kiedy projekt był już gotowy w 98%. A może to wina Wengera, bo o tym że Cesc w końcu wróci do Barcy była mowa już znacznie wcześniej i należało dać mu odejść, zamiast sztucznie robić go kapitanem? Taki cytat, prosto z dzisiejszego fejsbuka
O Nasrim czy van Persim pisał nie będę bo 1)to tylko najemnicy, 2)w ich odejściu więcej od nich nawalił Wenger. Nie będę się też pastwił nad Diabim że jest wiecznie połamany, nad Ramseyem że wygląda jak pedofil, nad Giroudem że nie ma zmiennika i musi biegać przemęczony praktycznie co mecz, nad SS że obciąża budżet płacowy za nic nie robienie, czy nad Metresackerem że gra dla nas tylko nas 100%, a nie na 300% jak byśmy od niego oczekiwali - bo to nie ich wina, tylko Wengera, fizjoterapeutów, trenerów ect. Popastwię sie jednak nad Vermaelenem. Poniższy cytat w 100% opisuje jego obecną grę:Gerard Piqué pisze:All Cesc Fabregas talks in barca dressing room is about Arsenal
Tyle że są to słowa emdżeja z... 2009!Często sprawia wrażenie jakby mu się po prostu nie chciało. Nie dziwią mnie już w jego przypadku sytuacje, kiedy to rywal minie go z piłką, a on zupełnie odpuszcza pogoń za nim. Dobre mecze przeplata słabymi i niestety tych drugich jest ich więcej.
Nie wiem co z nim jest. Stracił motywację? Albo się wypalił, tak jak w Ajaxie i w nowym klubie eksploduje formą, tak jak u nas na początku? Do tego co to za kapitan? Nie dość że cichy, nie budzący respektu, to w dodatku imponująca innym graczom klasa piłkarska też nie jest domeną Vermy. Ja rozumiem, że kapitana, pod kątem charyzmy, klasy i charakteru, takiego jak Vieira, już raczej mieć nie będziemy, no ale nich Kanonier z opaską na ramieniu będzie potrafił chociaż jakoś ryknąć, a nie spieprzać pierwszy do szatni, jak po meczu z Bayernem.emdżej pisze:Vermaelen - ile on napsuł mi krwi kiedy ściskałem kciuki za Ajax w Eredivisie. Często sprawia wrażenie jakby mu się po prostu nie chciało. Nie dziwią mnie już w jego przypadku sytuacje, kiedy to rywal minie go z piłką, a on zupełnie odpuszcza pogoń za nim. Dobre mecze przeplata słabymi i niestety tych drugich jest ich więcej. Po przyjściu Wilaerta zresztą pozycja Vermaelena w drużynie zmalała. Częściej w środku gra Vertonghen i właśnie Wilaert. Również nie jest to zawodnik do Arsenalu.
Na koniec tego zagmatwanego wywodu trafmy odpryskującym gównem także w kibiców - bo przecież nikt im nie każe płacić najdroższych cen biletów w Anglii za oglądanie poziomu okręgówki na murawie. Gorsza frekwencja przez kilka miesięcy powinna doprowadzić do obniżki. Tyle że z drugiej strony ucierpieć może na tym kondycja finansowa klubu...








