Książki - recenzje - Strona 13

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 08 sty 2006, 16:11

Trochę spóźniony jestem a w dodatku ledwo żyję tak więc trudno mi będzie napisać coś twórczego tutaj. Nie mniej jednak zależy mi na nabiciu posta i będę się powtarzał :smile2:

Z tym czytaniem w Polsce to jest tragedia naprawdę. Znakomita większość osób czyta tylko tyle ile musi albo nawet i to nie. Na pewno do takiego stanu rzeczy przyczynia się TV i komputery&internet. Znam osoby u których MTV leci 24 na dobę a książki leżą na pólkach od wielu lat tylko dlatego, że jeszcze nikomu nie chciał się ich pozbyć. W dobie internetu jeszcze trudniej jest znaleść motywację do tego, aby zrezygnować z mało wymagających intelektualnie form rozrywki typu gry komputerowe na rzecz czytania. Jeżeli jest w ogóle możliwość zmiany tego stanu to oczywiste jest, że trzeba wpływać na najmłodszych. Im człowiek starszy tym lepiej ukształtowany i trudniej raczej zmienić jego upodobania. Co poradzić jednak kiedy dzieci zmuszane niejako do czytania lektur bardzo szybko zniechęcają się do czytania. Przymus sam w sobie powoduje niechęć do książek. Poza tym większość tytułów szkolnych w młodszych klasach to książki nieciekawe dla przeciętnego dzieciaka. Ja rozumiem, że lektury w szkole mają przede wszystkim uczyć czegoś a nie podobać się, ale to jest właśnie błąd. Gdyby tytuły wymagane przeplatały się z książkami bardziej przystępnymi to może samo słowa książka nie miałoby takiego pejoratywnego znaczenia dla większości.

Odnośnie kupowania książek to raczej nikogo nie zaskoczę kiedy napiszę, iż książek raczej nie kupuję. Trochę tego na półkach stoi, ale to raczej dorobek moich rodziców (kupowali - nie pisali :wink: ). Na poziom bibliotek w mieście narzekać nie mogę. Jedną mam w dodatku 2 minuty od domu tak więc grzechem by było nie korzystać. Niestety łatwiej przychodzi mi wydać pieniądze na coś głupiego niż na książkę.

Moje czytanie zaczęło się w okolicach drugiej (może pierwszej) klasy gimnazjum. Oczywiścię chodzi mi tutaj o czytanie czegoś innego niż tylko lektury. Pierwsza książka to był chyba jakiś tytuł Wołoszańskiego, którego również czytuję, ale nie wspominałem chyba o tym wcześniej.

PS:
Krzysztof Jarzyna pisze:Na jogurty wydaje
Masz jakiś na zbyciu?
:?

Awatar użytkownika
rymownik
Czerwony Diabeł
Posty: 786
Rejestracja: 14 lis 2005, 21:26
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 08 sty 2006, 16:28

Jeśli chodzi o kupowanie książek - z braku pieniędzy dotychczas robiłem to rzadko. Wręcz bardzo rzadko. Mimo, że w moim mieście nie ma jakiejś dobrej biblioteki z dobrym wyposażeniem, to jakoś dawałem sobie radę i czytałem po prostu to, co wpadło pod rękę. Nie ma co się dziwić, że Polacy kupują mało książek. Jeśli chodzi o moich znajomych ze szkoły, to niestety większość prawie w ogóle nie sięga po książki, bo po co ? Lepiej włączyć do niedawna modną 'Tibie' czy zająć się czymś, tego pokroju. Większość srodowiska klasowego nie czyta lektur, więc o czym my mówimy? Zresztą wśród starszych przedstawicieli naszego społeczeństwa jest podobnie. Nie sięgają po ksiązki z braku czasu, z powodu zmęcznie itp. Nie są to dla mnie przekonywujące arguementy.
W zasadzie nie potrafię powiedzieć, dlaczego większość Polaków ma książkę za swego wroga. Może przez analfabetyzm ? Nie wiem.

Jeśli chodzi o mnie to ostatnio zacząłem kupować książki. Kilka dni temu zakupiłem książkę Marka Hłasko (Hłaski?nie wiem czy się odmienia) "Piękni dwudziestoletni", w najbliższej przyszłości zamierzam sobie kupić "11 minut" Coelha i oczywiście nowego Pottera :D

Jeśli chodzi o czytanie książek to robię to praktycznie codziennie. Każdego wieczoru przed snem zawsze muszę przeczytać co najmniej kilkanaście stron. Taki rytuał można powiedzieć. sredni czytam około jednej ksiązki na tydzień.

Ostatnio przybyło mi trochę kasy, więc doradźcie mi na jakie książki przeznaczyć te pieniądze, bo nie mogę się zdecydować. Myślę nad zakupem wszystkich dzieł Marka Hłasko, ale może znacie jakieś książki warte uwagi, których kupna nie będę żałować.

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 09 sty 2006, 1:18

Krzysztof Jarzyna pisze: Chlopaczek, ja mieszkam w Polsce C, juz nie ma biedniejszego regionu niz moj :lol: Najbiedniejszy, najbardziej rozwiniety fanatyzm religijny i z tego co zauwazylem strasznie duzo kibicow Barcy i Juve (przynajmniej wsrod moich znajomych :?) - zapraszam :P Raj dla Ciebie ;)
Wiesz gdybym ja podobnie jak Ty mieszkal w piekle... Sam nie wiem co bym ze soba zrobil...
Krzysztof Jarzyna pisze:Przyznam sie ze tez z ciekawosci przeczytalem Pottera, a co najgorsze - nawet mi sie podobal :shock: Z tego nasuwaja sie 2 wnioski - albo jestem malo wymagajacy intelektualnie (bardziej prawdopodobna wersja) albo ta ksiazka jest dobra.
Harry jest dobry.Dobry w tym czym byl z zalozenia - byciem ksiazka rozrywkowa i robieniu kasy.To ze czytasz Harrego nie swiadczy o tym ze jestes malo wymagajacy.Chyba ze czytasz tylko takie lektury w stylu Artemis Flow czy Harrego nie oczekujac od ksiazek zeby Cie rozwijaly i sklanialy do myslenia.Sadze ze jednak tak nie jest.Nie mozna czytac samych ambitnych pozycji bo bys zwariowal.Gdyby kazda ksiazka byla jak "Czarodziejska Gora" albo jeszcze gorzej "Ulisses" to zrezygnowalbym z czytania.
Dla mnie osobiscie czytanie Pottera to zadna ujma.Ja jestem duzym dzieckiem.Mam tez sporo bajek braci Grimm czy basni Andersena i z przyjemnoscia do nich wracam "bo w kazdym z nas twki dziecko"
Niggaz pisze:W dobie internetu jeszcze trudniej jest znaleść motywację do tego, aby zrezygnować z mało wymagających intelektualnie form rozrywki typu gry komputerowe na rzecz czytania. Jeżeli jest w ogóle możliwość zmiany tego stanu to oczywiste jest, że trzeba wpływać na najmłodszych. Im człowiek starszy tym lepiej ukształtowany i trudniej raczej zmienić jego upodobania.
I tutaj po rozwazaniach jak to zrobic i jak wplywac nasuwa mi sie orginalny pomysl.Zakazac prawnie czytania ksiazek.Zdelegalizowac czytelnictwo.Od razu ludzie zaczna czytac.To co zakazane staje sie atrakcyjne.Poczucie ze czytajac ksiazke nalezymy do waskiego (a byloby to klamstwo bo reszta by czytala z tym samym przeswiadczeniem) wrecz elitarnego grona ktore na dodatek lamie prawo i narusza lad spoleczny wyciagnie literature w naszym kraju z kryzysu.
Starczylo zeby na autora "Sztanskich wersetow" duchowy przywódca Iranu ajatollah Chomeininalozono nalozyl klatwe czyli kare smierci i ksiazka od razu stala sie bestsellerem.
genius pisze: Jeśli chodzi o czytanie książek to robię to praktycznie codziennie. Każdego wieczoru przed snem zawsze muszę przeczytać co najmniej kilkanaście stron. Taki rytuał można powiedzieć. sredni czytam około jednej ksiązki na tydzień.
I to jest wlasciwa postawa.Postawa ktora powinni prezentowac wszyscy w tym kraju.I na tym forum.Swoja droga jak dzisiaj spotkalem Jarzyne idac do kosciola to powiedzial mi ze kto nie bedzie tak robic dostanie ostrzezenie a gdy to nie pomoze to posypia sie bany.Mamy was wszystkich na oku.Wielki Brat patrzy.
genius pisze:Ostatnio przybyło mi trochę kasy, więc doradźcie mi na jakie książki przeznaczyć te pieniądze, bo nie mogę się zdecydować. Myślę nad zakupem wszystkich dzieł Marka Hłasko, ale może znacie jakieś książki warte uwagi, których kupna nie będę żałować.
"Hanba" Coetzee.To taka mala sugestia z mojej strony.Tylko czy Ci sie ta ksiazka spodoba?Za to juz glowy nie dam.

Wczoraj WOSP miala swoj 14 final (mam nadzieje ze wrzucilisie troche kasy do puszek).Naszla mnie przy tej okazji refleksja ze jak tak dalej pojdzie to podczas jednego z nastepnych finalow beda zbierac na reanimacje.Reanimacje polskiego czytelnictwa.

Sie ma.

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Krzysztof Jarzyna » 09 sty 2006, 1:34

Wiesz gdybym ja podobnie jak Ty mieszkal w piekle...
Luuuz, przynajmniej sniegu nie ma :P
Chlopaczek pisze:Harry jest dobry.Dobry w tym czym byl z zalozenia - byciem ksiazka rozrywkowa i robieniu kasy.To ze czytasz Harrego nie swiadczy o tym ze jestes malo wymagajacy.Chyba ze czytasz tylko takie lektury w stylu Artemis Flow czy Harrego nie oczekujac od ksiazek zeby Cie rozwijaly i sklanialy do myslenia.Sadze ze jednak tak nie jest.Nie mozna czytac samych ambitnych pozycji bo bys zwariowal.Gdyby kazda ksiazka byla jak "Czarodziejska Gora" albo jeszcze gorzej "Ulisses" to zrezygnowalbym z czytania.
Generalnie ja do czytania podchodze tylko w kategoriach rozrywki. Pewnie napisze teraz dla Ciebie jakas herezje, ale nie oczekuje od ksiazki zeby dawala mi do myslenia. W zupelnosci wystarczy mi, ze oderwie mnie od rzeczywistosci i da troche relaksu. Pewnie dlatego czytam glownie sensacje i tematyke "okolosensacyjna". Wychodze z zalozenia, ze "Prawo gospodarcze" czy "Prawo finansowe" to sa wystarczajace pozycje do dawania do myslenia :lol: A wiadomo - co za duzo to niezdrowo ;) Myslenie boli :lol: ;)
Chlopaczek pisze:Dla mnie osobiscie czytanie Pottera to zadna ujma.
Dla mnie tez nie. Nigdy tego jakos specjalnie nie ukrywalem, chociaz chwalic tez sie specjalnie nie chwalilem. Byc moze dlatego, ze niektorzy dziwnie reaguja widzac czlowieka o glowe wyzszego mowiacego, ze przeczytal Harry'ego Pottera :lol: No ale co tam. Ide zafarbowac wlosy na czerowno, bo jestem jaki jestem :lol:
Chlopaczek pisze:Swoja droga jak dzisiaj spotkalem Jarzyne idac do kosciola
Nie wkrecaj, bo Ty szedles na zebranie LPRu :lol: Upsss, chyba mialem nie mowic :oops: :lol:
Chlopaczek pisze:kto nie bedzie tak robic dostanie ostrzezenie a gdy to nie pomoze to posypia sie bany.Mamy was wszystkich na oku.Wielki Brat patrzy.
Dokladnie. Jutro Chlopaczek zadaje lektury i za tydzien wszystkich przepytamy :twisted: Na poczatek jakies prostsze - po hebrajsku :lol:

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 09 sty 2006, 2:25

Krzysztof Jarzyna pisze: Generalnie ja do czytania podchodze tylko w kategoriach rozrywki. Pewnie napisze teraz dla Ciebie jakas herezje, ale nie oczekuje od ksiazki zeby dawala mi do myslenia. W zupelnosci wystarczy mi, ze oderwie mnie od rzeczywistosci i da troche relaksu. Pewnie dlatego czytam glownie sensacje i tematyke "okolosensacyjna". Wychodze z zalozenia, ze "Prawo gospodarcze" czy "Prawo finansowe" to sa wystarczajace pozycje do dawania do myslenia :lol: A wiadomo - co za duzo to niezdrowo ;) Myslenie boli :lol: ;)
Przyznam ze tu mnie zaskoczyles.Podchodze do tego inaczej.Ksiazka to dla mnie furtka do innego swiata (gdy czytam fantastyke) ale tez brama przez ktora przechodzac mam dostep do roznych przemyslen autorow najczesciej zakamuflowanych w wypowiedziacj bohaterow ich ksiazek manifestow roznych ludzi albo grup ludzi na wiele spraw w koncu wglad w inne kultury czy zupelnie inna mentalnosc myslenie i podejscie do zycia.
I czerpie z tego ile sie da.Chyba w zalozeniu wiekszosc ksiazek ma dostarczac rozrywke czytelnikom ale niektore maja ambicje bycia czyms wiecej.Czesto uzywam sloganu "uczy i bawi".Wlasnie tak to widze ksiazka ma bawic ale tez uczyc poszerzac horyzonty oraz pobudzac szare komorki.
Jesli wiadomo czego chcesz sie nauczyc wybierasz ksiazki specjalistyczne i takie tez czasami czytam (raczej z musu na studia).Ja chce milo spedzic czas przy lekturze ale tez sie czegos nauczyc.Niesprecyzowane cos na ktore natrafiasz czytajac.Czytasz czytasz wylapujesz i otwiera ci sie klapka w mozgu.Wiesz ze mozesz tam isc i idziesz.
Jestem pewny ze gdybym od ksiazek wymagal tylko i wylacznie rozrywki to bym zostal przy grach komputerowych.

Ale moze tam u Ciebie w piekle macie inna mentalnosc niz u mnie :P

Bym zapomnial:
Krzysztof Jarzyna pisze: Nie wkrecaj, bo Ty szedles na zebranie LPRu :lol: Upsss, chyba mialem nie mowic :oops: :lol:
Za to nakladam na Ciebie klatwe.Uwazaj na siebie.Z najszczerszymi pozdrowieniami :P

Awatar użytkownika
rymownik
Czerwony Diabeł
Posty: 786
Rejestracja: 14 lis 2005, 21:26
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 09 sty 2006, 21:06

[quote-"Chłopaczek"]Harry jest dobry.Dobry w tym czym byl z zalozenia - byciem ksiazka rozrywkowa i robieniu kasy.To ze czytasz Harrego nie swiadczy o tym ze jestes malo wymagajacy.Chyba ze czytasz tylko takie lektury w stylu Artemis Flow czy Harrego nie oczekujac od ksiazek zeby Cie rozwijaly i sklanialy do myslenia.Sadze ze jednak tak nie jest.Nie mozna czytac samych ambitnych pozycji bo bys zwariowal.Gdyby kazda ksiazka byla jak "Czarodziejska Gora" albo jeszcze gorzej "Ulisses" to zrezygnowalbym z czytania. [/quote]

Dokładnie. W czytaniu potrzeba urozmaicenia. Po przeczytaniu jakiejś ambitnej książki staram się sięgnąc po coś lżejszego. Gdybyśmy czytali same ambitne dzieła, które rozwiajłyby nasz umysł to po pewnym czasie bylibyśmy zmęczeni czytaniem. Bo czytanie to nie tlyko pogłębianie wiedzy, ale także czerpanie przyjemności i jak pisał Jarzyna relaksowanie się.
Chłopaczek pisze:Hanba" Coetzee.To taka mala sugestia z mojej strony.Tylko czy Ci sie ta ksiazka spodoba?Za to juz glowy nie dam.
Rozejrzę się za tą książką. Nie za szkodzi przeczytać :) Najwyżej nie będę jej rekomendował innym. Zaufam i ją zdobędę :)
Krzysztof Jarzyna pisze: Generalnie ja do czytania podchodze tylko w kategoriach rozrywki. Pewnie napisze teraz dla Ciebie jakas herezje, ale nie oczekuje od ksiazki zeby dawala mi do myslenia. W zupelnosci wystarczy mi, ze oderwie mnie od rzeczywistosci i da troche relaksu. Pewnie dlatego czytam glownie sensacje i tematyke "okolosensacyjna". Wychodze z zalozenia, ze "Prawo gospodarcze" czy "Prawo finansowe" to sa wystarczajace pozycje do dawania do myslenia Laughing A wiadomo - co za duzo to niezdrowo Wink Myslenie boli Laughing Wink
Mówisz, że chodzi Ci tlyko o rozrywkę? Ja podchodzę do tego w zupełnie innych kategoriach. Niektóre książki traktuję tylko i wyłącznie jako dobry sposób na relaksację, jednak z większości próbuję coś 'wynieść'. W zasadzie z prawie każdej książki można się czegoś nauczyć, wyciągnąć wnioski z postępowania bohaterów, lub też po prsotu wzbogacić zasób słow :)
Krzysztof Jarzyna pisze: Dla mnie tez nie. Nigdy tego jakos specjalnie nie ukrywalem, chociaz chwalic tez sie specjalnie nie chwalilem. Byc moze dlatego, ze niektorzy dziwnie reaguja widzac czlowieka o glowe wyzszego mowiacego, ze przeczytal Harry'ego Pottera Laughing No ale co tam. Ide zafarbowac wlosy na czerowno, bo jestem jaki jestem Laughing
Wstydzić się nie ma czego, chwalić też nie ma się czym. Ot, taka przeciętna, niewymagająca książka, którą można pochłłonąc w jeden dzień nie gubiąc jej sensu.

Awatar użytkownika
bagg
Bianconero
Posty: 4725
Rejestracja: 19 sty 2005, 19:08
Reputacja: 43

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bagg » 09 sty 2006, 21:23

O, temat o Harrym, czyli bagg wkracza do akcji :P

Czytałem wszystkie części przygód 'małego czarodzieja', przyznam, że jak czytałem te pierwsze, gdy byłem bodajże w 3 klasie podstawówki to mnie to cholernie interesowało. Zrobiłem sobie mały notesik z zaklęciami :shock: Różdżkę z gałązki i 'czarowałem'. Teraz się z tego śmieję i uważam za bardzo zabawną historię. Nigdy się nie wstydziłem, że czytam Harrego(no bo właściwie 13-latek czytający HP to normalka :) ) Śmieszą mnie wszystkie komentarze, że Harry to tragiczna książka, powinno się ją spalić, itd. Oczywiście nie jest to literatura super ambitna, ale jeśli chodzi o rozrywkę to ta książka bawi jak mało która. Pochłania się ją wręcz. Pozatym Rowling skłoniła wielu dzieciaków do czytania, więc ma kolejnego +.

Książki praktycznie od zawsze traktowałem jak wrota do innego świata. Jak miałem jakieś 5 lat, babcia opowiadała mi mniej więcej treść niektórych książek, pamiętam jak to uwielbiałem. Pamiętam też 'Opowieści z Narni', które były moją taką właściwię pierwszą przeczytaną książką. Chodziłem po domu i otwierałem wszystkie szafy :P Niestety za każdym razem można było ode mnie usłyszeć tylko jęk zawodu.

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 09 sty 2006, 21:24

Harrego to nawet ja czytałem (poza ostatnią częścią) :wink: Podobnie zresztą sagę "Władca Pierścieni". Ten drugi tytuł naprawdę podobał mi się (wszystkie 3 części) mimo, że fantasy nie czytam. Przypuszczam, że gdyby w domu pojawiła się najnowsza część Harrego to też z czystej ciekawości bym ją przeczytał. Na pewno prosta, łatwa i przyjemna lektura.
Chlopaczek pisze:I tutaj po rozwazaniach jak to zrobic i jak wplywac nasuwa mi sie orginalny pomysl.Zakazac prawnie czytania ksiazek.Zdelegalizowac czytelnictwo.Od razu ludzie zaczna czytac.To co zakazane staje sie atrakcyjne.Poczucie ze czytajac ksiazke nalezymy do waskiego (a byloby to klamstwo bo reszta by czytala z tym samym przeswiadczeniem) wrecz elitarnego grona ktore na dodatek lamie prawo i narusza lad spoleczny wyciagnie literature w naszym kraju z kryzysu.
Starczylo zeby na autora "Sztanskich wersetow" duchowy przywódca Iranu ajatollah Chomeininalozono nalozyl klatwe czyli kare smierci i ksiazka od razu stala sie bestsellerem.
Ciekawa koncepcja :lol: Niestety na dzień dzisiejszy niewykonalna. Nie mniej jednak racją jest, że po zakazany owoc sięgało by wielu ludzi dla samej zasady buntu. Może nauczyciele w szkołach powinni spoglądać na programową listę lektur a następnie dyktować jakich książek czytać nie możemy :smile2:

Dla mnie książka to przede wszystkim sposób na oderwanie się od rzeczywitości chociaż na chwilę. Życie bywa bardzo monotonne, kiedy dzień w dzień robimy to samo i z łatwością możemy przewidzieć najbliższy tydzień. Czytając książke z odpowiednią uwagą i koncentracją zapominamy o otaczającej rzeczywistości (chyba, że treść książki w jakiś sposób nam ją przypomina czy też niejako wymaga porównań do rzeczywistości). Pobudzanie do refleksji to dobra sprawa. Odnośnie samego 'stylu czytania' ( :lol: ) to lubię czytać powoli delektując się każdą linijką. Często zatrzymuję się i czytam dany fragment po raz kolejny. Niestety ten sposób jest bardziej czasochłonny a to nie zawsze jest porządane.

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Krzysztof Jarzyna » 10 sty 2006, 2:03

Chlopaczek pisze:Za to nakladam na Ciebie klatwe.
Znooowu... Ehhh... :? :lol:
genius pisze:jednak z większości próbuję coś 'wynieść'
No ok. Tylko trzeba najpierw zauwazyc, ze dla kazdego stwierdzenie "wyniesc cos" bedzie mialo inne znacznie. Ja szczerze mowiac oprocz dobrej zabawy za wiele nie wynosze z ksiazek Grishama, Cobena, Folleta, czy kilku innych autorow, bo najnormalniej w swiecie nie widze tam niczego, co by sie nadawalo do "wyniesienia". Ot rozrywka i tyle. Przeczytasz, powiesz "fajna, ciekawa, przeczytaj bo warto", ewentualnie zaczniesz ja uwazac za swoja ulubiona, ale nie robmy z tego jakiegos misterium. Przeciez nie powiem - "tak, ten bohater jest godny nasladowania...". Tak to pisalem w wypracowaniach w 4 klasie podstawowki, bo wydawalo mi sie, ze fajnie brzmi. Ale pozniej sie przekonalem, ze "zycie depcze wyobraznie" ;)
genius pisze:lub też po prsotu wzbogacić zasób słow
To sie chyba dzieje samo przez sie. No chyba ze wypisujesz sobie na kartce podczas czytania nowe, nieznane slowa :roll:
Tak samo jak poprzez czytanie poprawia sie ortografia. To wszystko dziala bardziej w podswiadomosci niz celowym i ukierunkowanym na to dzialaniu (Boze, jakie zdanie :shock: jak ktos zrozumial o co mi chodzilo, to niech mi wytlumaczy :lol: ). Bo watpie, ze ktokolwiek bierze ksiazke z mysla o wzbogaceniu slownictwa :roll:

bagg pisze:Chodziłem po domu i otwierałem wszystkie szafy :P Niestety za każdym razem można było ode mnie usłyszeć tylko jęk zawodu.
Co, balagan byl? Trzeba bylo babcie opieprzyc, ze nie sprzata :P

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 10 sty 2006, 3:10

genius pisze: Rozejrzę się za tą książką. Nie za szkodzi przeczytać :) Najwyżej nie będę jej rekomendował innym. Zaufam i ją zdobędę :)
Jesli przeczytasz podziel sie wrazeniami.Z checia poznam cudza opinie o tej ksiazce.
Nie wiem czy dla Ciebie zacheta jest ze ktos zostal wyrozniony literacka nagroda Nobla ale jesli tak to trzeba wiedziec ze autor "Hanby" otrzymal taka nagrode w roku 2003.
Krzysztof Jarzyna pisze: To sie chyba dzieje samo przez sie. No chyba ze wypisujesz sobie na kartce podczas czytania nowe, nieznane slowa :roll:
Tak samo jak poprzez czytanie poprawia sie ortografia.
Ale co komu przyjdzie z tego ze "pozna nowe nieznane slowo" skoro nie wie co ono oznacza.Mozna wzbogacic slownictwo przykladowo o slowo konfabulacja tylko jesli nie wiesz co to znaczy i gdzie tego uzyc to mowiac kolokwialnie o dupe to mozna rozbic.Ksiazki i slownik wyrazow obcych to swietne polaczenie :P
To sie przydaje w kontaktach damsko-meskich.Zawsze mozesz kreowac sie na intelektualiste.Delikatnie wplatac te tajemnicze niedostepne dla zwyklych smiertelnikow slowa."Uwazam ze to nedzne sofizmaty" "popieram teorie predestynacji ale jednoczesnie zgadzam sie z Nietzsche odnosnie ogarniajacego nas nihilizmu co szczerze mowiac wywoluje u mnie resentyment" (tu akurat przyklad malo delikatnego wplatania).Nie wspominajac o takich mozna powiedziec klasykach jak "abstrahujac od..." czy "mam ambiwalentna nature" :lol:
Absolutna racja co do poprawy ortografii.Powiem wiecej gdy przegladam posty nowych userow to zazwyczaj domyslam sie czy lubia oni czytac ksiazki czy nie.Wlasnie po sposobie tworzenia zdan skladni i ortografii.
Potem okazuje sie ze osobnik ktorego podejrzewalem o czytanie ksiazek recenzuje nam jakas pozycje w tym temacie :P Czesc moze sprawdzac czy dobrze napisala posta w Wordzie ale do tego nie jestem w stanie dojsc.

Awatar użytkownika
rymownik
Czerwony Diabeł
Posty: 786
Rejestracja: 14 lis 2005, 21:26
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 10 sty 2006, 13:26

Krzysztof Jarzyna pisze:No ok. Tylko trzeba najpierw zauwazyc, ze dla kazdego stwierdzenie "wyniesc cos" bedzie mialo inne znacznie. Ja szczerze mowiac oprocz dobrej zabawy za wiele nie wynosze z ksiazek Grishama, Cobena, Folleta, czy kilku innych autorow, bo najnormalniej w swiecie nie widze tam niczego, co by sie nadawalo do "wyniesienia". Ot rozrywka i tyle. Przeczytasz, powiesz "fajna, ciekawa, przeczytaj bo warto", ewentualnie zaczniesz ja uwazac za swoja ulubiona, ale nie robmy z tego jakiegos misterium. Przeciez nie powiem - "tak, ten bohater jest godny nasladowania...". Tak to pisalem w wypracowaniach w 4 klasie podstawowki, bo wydawalo mi sie, ze fajnie brzmi. Ale pozniej sie przekonalem, ze "zycie depcze wyobraznie"
Tak, tak. Z każdej książki staram się coś wynieść. Nie chodzi o naśladowanie danego bohatera, nie zrozumiałeś moich intencji. Z każdej książki coś wynosimy, choć nieświadomie. Czasami są to jakieś nawyki (rzadko), czasami po prostu zupełnie nieświadomie zaczynamy myśleć podobnie jak dany bohater. Chodzi o to, że po przeczytaniu książki chcę być o coś bogatszy...
Krzysztof JArzyna pisze:To sie chyba dzieje samo przez sie. No chyba ze wypisujesz sobie na kartce podczas czytania nowe, nieznane slowa
Tak samo jak poprzez czytanie poprawia sie ortografia. To wszystko dziala bardziej w podswiadomosci niz celowym i ukierunkowanym na to dzialaniu (Boze, jakie zdanie jak ktos zrozumial o co mi chodzilo, to niech mi wytlumaczy ). Bo watpie, ze ktokolwiek bierze ksiazke z mysla o wzbogaceniu slownictwa
Zgadzam się, nigdzie nie napisałem, że sięnie zgadzam z tezą "to się chyba dzieje samo przez się". CHociaż nie zawsze sięto sprawdza. Nie rozumiejąc danego słówa, raczej go nie przyswoisz. Będziesz je znał, lecz będzie to zupełnie zbyteczne, ponieważ nie będziesz wiedział jak je użyć. Do tego, jak wspominał Chłopaczek, przydaje się Słownik Języków Obcych. CZasami zdarza mi się, że wynotuje kilka słów, których znaczenia nie znam, po to, żeby nie zapomnieć sprawdzić ich znaczenia. Uważasz to za coś hańbiącego?
Chłopaczek pisze:Jesli przeczytasz podziel sie wrazeniami.Z checia poznam cudza opinie o tej ksiazce.
Nie wiem czy dla Ciebie zacheta jest ze ktos zostal wyrozniony literacka nagroda Nobla ale jesli tak to trzeba wiedziec ze autor "Hanby" otrzymal taka nagrode w roku 2003.
Na pewno to zrobię :) Najpierw jednak muszę ją zdobyć, a to troszkę potrwa... Oczywiście Nagroda Nobla podnosi rangętego pisarza, jednak często się zdarza, że Ci najbardziej zdolni nie zostają docenieni...
Chłopaczek pisze:Ale co komu przyjdzie z tego ze "pozna nowe nieznane slowo" skoro nie wie co ono oznacza.Mozna wzbogacic slownictwo przykladowo o slowo konfabulacja tylko jesli nie wiesz co to znaczy i gdzie tego uzyc to mowiac kolokwialnie o dupe to mozna rozbic.Ksiazki i slownik wyrazow obcych to swietne polaczenie
Dokładnie :)
Chłopaczek pisze:Absolutna racja co do poprawy ortografii.Powiem wiecej gdy przegladam posty nowych userow to zazwyczaj domyslam sie czy lubia oni czytac ksiazki czy nie.Wlasnie po sposobie tworzenia zdan skladni i ortografii.
Potem okazuje sie ze osobnik ktorego podejrzewalem o czytanie ksiazek recenzuje nam jakas pozycje w tym temacie
Jaki domyślny :D Ale tak serio to rzeczywiście łatwo do tego dojść :) Chyba, że ktośjest dyslektykiem, albo tak jak wspominałeś, pisze w Wordzie :)

kostek
szara strefa pilka.pl
Posty: 2510
Rejestracja: 01 maja 2004, 16:43
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kostek » 10 sty 2006, 13:54

Ciekawa dyskusja panowie, ale czas wrócić do tematu.

John Grisham - "The Last Juror" ("Ostatni sędzia")
Obrazek
Thriller prawniczy w tradycji największych przebojów mistrza i literacki portret amerykańskiego Południa, gdzie prawo nie zawsze oznacza sprawiedliwość.
Powieść napisana jakby przez dwóch Grishamów: mistrza thrillera i mistrza wielkiej literatury.
Jest to kolejna książka tego znakomitego pisarza, którą dane mi było przeczytać. Zacznijmy od tego, że nie zawiodłem się - Grisham po raz kolejny pokazał, że jest mistrzem literatury sensacyjno-prawniczej a ponadto udowodnił umięjętność idealnego przedstawienia opisywanego świata.

Oprócz głownego wątku, którym jest sprawa zabójstwa i gwałtu młodej kobiety przez członka lokalnego klanu zbirów (:wink:) Danny'ego Padgitt'a Grisham oddaje klimat panujący w małym amerykańskim miasteczku. Poznajemy obyczwajowość Mississippi wczesnych lat 70, w tym stosunek mieszkańców do prześladowań rasowych itp.

Polecam wszystkim miłośnikom Grishama i nie tylko.

Bret Easton Ellis "American Psycho"
Obrazek
To są szczyty twórczej wolności intelektualnej. Ta książka jest nawet w naszych czasach, które zniosły tyle jaskrawych rzeczy, tak rażąca, że nawet stary Kałużyński dawno nie czytał czegoś podobnego.

Powieść traktuje o rozkładzie, mówi bowiem o rozpadzie osobowości w skrajnym stadium psycho- i socjopatii w społeczeństwie pozbawionym jakiegokolwiek klimatu moralnego czy moralnej perspektywy.

Autor jednak nie ocenia, nie krytykuje, nie wytycza dróg wyjścia z moralnej degrengolady. Interesuje go wyłącznie hiperrealistyczny opis stanu pewnej świadomości, tkwiącej w pewnym społeczeństwie pod koniec XX wieku.

Książka szokuje klinicznymi opisami wyjątkowo brutalnych aktów przemocy oraz wymyślnych aktów seksualnych.
Jedna z najbardziej szokujących książek lat 90, która w 200 roku została przeniesiona na ekran kinowy. Książka zagadka - myślę, że każdy kto ją przeczyta zupełnie inaczej zinterpretuje przesłanie z niej płynące.

Polecam, ale z góry uprzedzam - książka dla czytelników powyżej 18 lat i proszę ją czytać na własną odpowiedzialność.:wink:

Awatar użytkownika
Smithu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1309
Rejestracja: 05 lip 2005, 9:32
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Smithu » 10 sty 2006, 14:56

dzieki kostek za polecenie bo wlasnie obydwie te ksiazki mialem zamiar nabyc dzis w empiku, mysle tez na kodem leonardo da vinci ktorego kiedys przeczytalem kilkanascie stron jednak dlugo dlugo czekam by dorwac cala ksiazke.

Awatar użytkownika
Anka
One I Love
Posty: 1895
Rejestracja: 06 sty 2005, 11:31
Reputacja: 0
Lokalizacja: Bytom

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Anka » 10 sty 2006, 15:12

Zrobiłem sobie mały notesik z zaklęciami Shocked Różdżkę z gałązki i 'czarowałem'.

Łoo, dajeszz... :P Ja też miałam świra na jego punkcie, ale do tego bym się nie zniżyła.... :P


bagg pisze:Pamiętam też 'Opowieści z Narni', które były moją taką właściwię pierwszą przeczytaną książką. Chodziłem po domu i otwierałem wszystkie szafy Razz Niestety za każdym razem można było ode mnie usłyszeć tylko jęk zawodu.

A oglądałeś film? :D Teraz jakoś w kinie jest, od siódmego chyba... nieźle to zrobili, chociaż przyznam, że za bardzo efekty rżnięte pod Władcę Pierścieni.


genius pisze: Tak, tak. Z każdej książki staram się coś wynieść. Nie chodzi o naśladowanie danego bohatera, nie zrozumiałeś moich intencji. Z każdej książki coś wynosimy, choć nieświadomie. Czasami są to jakieś nawyki (rzadko), czasami po prostu zupełnie nieświadomie zaczynamy myśleć podobnie jak dany bohater. Chodzi o to, że po przeczytaniu książki chcę być o coś bogatszy...

To radzę Ci kupić sobie "Szklany klosz" Sylvii Plath. Fenomenalna książka, szkoda, że jedyna tej autorki... Kilka miesięcy temu przeczytałam po raz drugi, i po raz drugi ta książka doprowadziła do mojego rozłamu psychicznego. Ale warto przeczytać, warto. ;)



Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Krzysztof Jarzyna » 10 sty 2006, 18:36

genius pisze:Z każdej książki coś wynosimy, choć nieświadomie.
No jezeli cos wynosisz nieswiadomie, to chyba nie musisz sie o to starac :roll: Chyba cos u mnie dzisiaj z logika nie tak :?
genius pisze:Czasami są to jakieś nawyki (rzadko), czasami po prostu zupełnie nieświadomie zaczynamy myśleć podobnie jak dany bohater.
:shock: Ufff, oby nie. Dzieki Bogu ja tak nie mam.
genius pisze:Uważasz to za coś hańbiącego?
Nadinterpretacja? :roll:
kostek pisze:John Grisham - "The Last Juror" ("Ostatni sędzia")
Wlasnie. Musze ja sobie wykrecic, bo jeszcze nie czytalem :P No ale kolega kupil, wiec i tym razem nie wspomoge ksiegarni (bije sie w piers, Chlopaczek ;) )

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”