GKS Katowice (zbiorczy) - Strona 13

Piłka nożna w Polsce: Ekstraklasa, 1 Liga, 2 Liga, Puchar Polski | Zawodnicy i kluby (Legia Warszawa, Lech Poznań, Wisła Kraków, ŁKS Łódź, Widzew Łódź) | Reprezentacja Polski | Polscy Kibice, Oprawa meczowa | Transfery, Wyniki, oraz inne wydarzenia związane z polską piłką nożną.
Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 09 sie 2007, 13:04

Yukasz pisze: 1. A teraz tak na spokojnie mógłbyś mi napisać jakie cele na ten sezon ma GKS :?:

2. I komu tu wierzyć :think:
1. Utrzymanie, budując zespół stopniowo na awans.

2. Obecnemu na meczu 8)

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 13 sie 2007, 15:42

Śląsk Wrocław 0:0 GKS Katowice

W spotkaniu 4. kolejki II ligi sezonu 2007/2008 GKS Katowice bezbramkowo zremisował na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Po tym meczu GieKSa ma dorobku 4 punkty i zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli.

Mecz było bardzo ciekawym widowiskiem. Choć licznie zgromadzona tego dnia na stadionie przy ul. Oporowskiej publiczność (w tym 500-osobowa grupa kibiców GieKSy) nie zobaczyła bramek, to mecz do końca trzymał w napięciu. Pierwsza połowa była wyrównana, choć szczególnie w pierwszych fragmentach meczu znacznie lepsze wrażenie robiła gra naszego zespołu. Katowiczanie grali bardzo żywiołowo, pomysłowo, raz po raz inicjując ciekawe akcje. Dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej połowy GKS cofnął się nieco głębiej, zostawiając piłkarzom Śląska więcej swobody w rozgrywaniu akcji.

Sygnał do ataków bardzo szybko, bo już w 2 minucie spotkania dał Krzysztof Markowski. Z rzutu wolnego, z odległości ok 25 metrów w pole karne dośrodkował Hubert Jaromin. Wspomniany Markowski dopadł do zgranej przez Kaliciaka futbolówki i zdecydował się na natychmiastowy strzał z półobrotu. Silnie uderzona piłka, ku naszej rozpaczy trafiła jednak w poprzeczkę.
W szóstej minucie spotkania do groźnego starcia doszło na połowie GKS. Interweniującego Piotra Polczaka staranował Rosiński. Pech chciał, że zawodnik Śląska uderzył naszego obrońcę kolanem w splot słoneczny. Kontuzja była poważna i o dalszej grze nie mogło być mowy. Na boisku pojawił się zatem Łukasz Wijas. Sytuacja ta, poza zmianami personalnymi spowodowała także przetasowania w ustawieniu naszej drużyny. W miejsce Polczaka na środku defensywy wycofany został Markowski, a jego miejsce w linii środkowej zajął wchodzący z ławki rezerwowych Wijas.
W 16 minucie gry znakomitą akcję przeprowadzili nasi piłkarze. Po szybkiej wymianie podań, lewą stroną przedarł się Damian Mielnik. Wpadł w pole karne wrocławian po czym wyłożył futbolówkę nabiegającemu Hubertowi Jarominowi. Strzał kapitana GieKSy trafił jednak w obrońców gospodarzy.
W 22 minucie spotkania po raz pierwszy zagotowało się pod bramką Jacka Gorczycy. Do zagranej z rzutu rożnego piłki skakali Imeh i Sztylka. Żaden z nich nie zdołał jednak jej sięgnąć i skończyło się na strachu.
Kilkadziesiąt sekund później rzut rożny wykonywali tym razem katowiczanie. Do dośrodkowania autorstwa Jaromina znakomicie wyszedł Wijas i bardzo efektownie uderzył głową. Piłka poszybowała o centymetry nad poprzeczką bramki Janukiewicza. W 26 minucie gry piłka po raz drugi tego dnia wylądowała na poprzeczce gospodarzy. Najpierw na przedpolu "szesnastki" Śląska katowiczanie wymienili kilka dokładnych podań, po czym na dośrodkowanie z prawego skrzydła zdecydował się Sroka. Piłkę szczupakiem uderzał Kaliciak. Sędzia przy tej akcji dopatrzył się co prawda pozycji spalonej, jednakże cała akcja, sposób jej rozwiązania i wykończenia zasługiwał na najwyższe uznanie.

Na 10 minut przed końcem pierwszej części spotkania po raz drugi przed szansą otwarcia wyniku stanęli gospodarza. Długim podaniem z własnej połowy na prawe skrzydło popisał się Vladimir Cap. Do piłki dopadł Marek Gancarczyk, na pełnej szybkości wpadł w pole karne GieKSy, mijając po drodze Gajowskiego i Markowskiego, po czym zdecydował się na strzał z dość ostrego kąta. Ku naszej uciesze trafił tylko w boczną siatkę. Kilkadziesiąt sekund później dynamiczną akcję środkiem boiska ponownie przeprowadził niezwykle aktywny Marek Gancarczyk. Próbował go powstrzymywać Krzysztof Markowski, ale w efekcie sfaulował jednak pomocnika Śląska na wysokości ok 20 metra od naszej bramki. Po krótkim rozegraniu rzutu wolnego na strzał zdecydował się Rosiński, jednak trafił w wybiegającego z muru Gajowskiego.
Tuż przed ostatnim gwizdkiem pierwszej połowy spotkania GKS pokusił się jescze o dwie groźne akcje prawą stroną boiska. Podobnie jak to było wcześniej, nie przyniosły one jednak rezultatu i na przerwę zawodnicy zeszli przy wyniku bezbramkowym.

Na drugą połowę zespoły wyszły bez zmian w składach. Zmienił się jednak obraz gry. GieKSa oddała inicjatywę gospodarzom i cofnęła się na własną połowę wyczekując okazji do kontrataków. Piłkarze Śląska przyjęli zaproszenie do gry i co chwila starali się wywieść w pole naszych obrońców. Czystych sytuacji bramkowych było jednak jak na lekarstwo. Dobrze prezentowali się nie tylko nasi defensorzy ale i cała drużyna. Znakomicie w odbiorze piłki spisywali się nasi środkowi pomocnicy, Prasnal i Wijas.
W 53 minucie spotkania akcję prawą stroną boiska strzałem wykończył Janusz Gancarczyk. Strzał o dwa metry minął jednak prawy słupek bramki strzeżonej przez Jacka Gorczycę. Cztery minuty później doszło do pierwszej zmiany w zespole wrocławskim. Za Janusza Gancarczyka na placu gry pojawił się Grzegorz Wan. W 64 minucie gry mocny strzał Ulatowskiego poszybował nad bramką Gorczycy. Trzy minuty później trener Śląska, Ryszard Tarasiewicz zdecydował się na drugą zmianę. Podobnie jak to było w ostatnim zwycięskim meczu wrocławian, w miejsce Krzysztofa Ulatowskiego na murawie pojawił się Sebastian Dudek. Mimo tych zmian obraz gry nie ulagał zmianie. Nasza drużyna nadal skupiała się na defensywie, robiąc to na tyle skutecznie, że zdecydowana większość akcji ofensywnych zespołu Śląska kończyła się na 20 metrze od bramki katowiczan.
W 70 minucie spotkania na mocny strzał z woleja z ok. 30 metrów zdecydował się Wijas. Nie trafił jednak czysto w piłkę i ta powędrowała kilka metrów od świątyni Janukiewicza.
Na 16 minut przed końcem spotkania na pierwszą, niewymuszoną zmianę w naszej drużynie zdecydował się trener Piotr Piekarczyk. Za Krzysztofa Kaliciaka na murawie pojawił się Szymon Pasko.
W 81 minucie meczu groźny strzał autorstwa wprowadzonego na boisko ledwie minutę wcześniej Tomasza Szewczuka świetnie zablokował Marek Gajowski. Kilakdziesiąt sekund później mieliśmy najlepszą w tym meczu okazję do zdobycia bramki. Do fantastycznego podania z głębi pola w wykonaniu Wijasa wystartował Hubert Jaromin. Uciekł pilnującym go rywalom po czym wpadł w pole karne Śląska. Przed nim był już tylko Janukiewicz. Wydawało się, że za chwilę piłka znajdzie się w siatce. Niestety, futbolówka uderzona lewą nogą o centymetry minęłą długi słupek wrocławskiej bramki.
W 86 minucie meczu bardzo groźnie z 20 metra uderzał Vladimir Cap. Pomylił sie jednak o kilkadziesiąt centymetrów, posyłając futbolówkę obok lewego słupka bramki Jacka Gorczycy. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry szczęście uśmiechnęło się tym razem do nas. Rzut wolny z odległości ok. 20 metrów wykonywali wrocławianie. Do futbolówki podszedł Krzysztof Wołczyk. Uderzenie było najwyższej klasy, jednak piłka po odbiciu się najpierw od poprzeczki, a następnie od murawy wyszła w pole.
Później mecz stał się bardzo nerwowy. Oba zespoły miały świadomość tego, że jeden błąd może kosztować je utratę jakże cennego punktu. Co prawda piłkarze gospodarzy próbowali jeszcze zawiązać jakąś decydującą akcję, jednak do ostatniego gwizdka sędziego tego spotkania wynik nie uległ zmianie.

Z gry naszej drużyny możemy być zadowoleni, z wyniku chyba też. Co prawda, gdyby w kilku sytuacjach sprzyjała nam fortuna moglibyśmy pokusić się o komplet punktów, jednak należy pamiętać, że także zawodnicy Śląska stworzyli sobie kilka dogodnych okazji do pokonania naszego bramkarza. Podsumowując, mecz z pewnością mógł się podobać. Był prowadzony w szybkim tempie, a oba zespoły pokazały naprawdę dobry futbol. Zabrakło tylko bramek, jednak z pewnością podział punktów w to niedzielne popołudnie nie krzywdzi żadnej ze stron.

duGens
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 1
Rejestracja: 14 sie 2007, 1:52
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: duGens » 14 sie 2007, 2:10

Yukasz pisze:Po przerwie zespół z Pruszkowa nadal atakował(goście - przyp Red.)...
ataki gospodarzy przyniosły...efekt w 61.minucie.
Ręka była - pole karne! Znicz zasłuzył na zwycięstwo, bo był lepszy, ale gra grą, a wynik to strzelone bramki i tu sędzia go wypaczył. Choć Znicz cała pierwszą połowę przeważał i atakował, a druga to jego obrona i groźne kontry (był drużyną lepszą) i atak pozycyjny GKS-u (w czym lekko mówiąc se nie radzim, więc cieżko mówić o naszej przewadze, ale i tak ten gol świadczy, ze drugę połowę mieliśmy lepszą, bo nawet w III lidze mieliśmy kłopot strzelić w ataku pozycyjnym z jakimiś Nowymi Solami i innymi).
Yukasz pisze:Mimo że sędzia Mariusz Trofimiec przedłużył spotkanie aż o pięć minut
Yukasz pisze:W ostatniej minucie także drugą zółtą kartkę za opóźnianie gry dostał Lewandowski.
Znicz tak przedłuzał grę, że się juz nie dało na to patrzeć już w I połowie - do autu szedł spacerkiem zawodnik z drugiej strony boiska i na konieć rezygnował i wołał kolegę szeby przyszedł za niego i tak cała jedenastka, dopóki sędzia nie skończył palić cigareta. To oczywiscie zart, ale dajcie spokój zeby koleś przez pół boiska szedł spacerkiem żeby wybić aut. Naprawdę, jakby wszystko podliczyć - przedłużanie i przerwy:) to i o 10 minut powinien przedłużyc (ale chyba może ino o 5).

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 15 sie 2007, 19:45

Kmita Zabierzów 1:2 GKS Katowice

W zaległym spotkaniu 1. kolejki II ligi GKS Katowice odniósł drugie wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie, pokonując na wyjeździe Kmitę Zabierzów 2:1 (0:1).

Do przerwy prowadzili gospodarze po trafieniu Bębenka w 41. minucie gry (podawał Król). W drugiej połowie bramki zdobywali już jednak tylko nasi piłkarze. Bramkę na 1:1, po podaniu Sierki, w 75. minucie gry strzelił Hubert Jaromin. Zaledwie kilakdziesiąt sekund później (76. min) decydujący cios zadał Robert Sierka, wykorzystując podanie Jaromina.

Wygrana w Zabierzowie pozwoliła katowiczanom przesunąć się z dorobkiem siedmiu punktów na piąte miejsce w drugoligowej tabeli.

Skład GKS: Jacek Gorczyca - Marcin Krysiński, Szymon Kapias, Krzysztof Markowski, Marek Gajowski - Mateusz Sroka, Tomasz Prasnal, Łukasz Wijas (46. Robert Sierka), Damian Mielnik (63. Robert Lasek) - Krzysztof Kaliciak (71. Sebastian Gielza), Hubert Jaromin.

Żółte kartki: Sebastian Sepioł - Marcin Krysiński, Hubert Jaromin, Marek Gajowski.

GieKSa:!:

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 19 sie 2007, 20:55

GKS Katowice 2:0 Stal Stalowa Wola

Bramki: Gielza (5.), Markowski (44.)

GKS: Gorczyca - Krysiński, Kapias, Polczak, Gajowski - Sadowski (62.Sroka), Prasnal, Markowski, Lasek (70.Mielnik) - Pasko (74. H.Jaromin), Gielza. Trener: Piotr Piekarczyk.

Stal: Wietecha - Wieprzęć, Lebioda, Trela, Iwanicki, Krawiec (65. Uwakwe), Nakolume, Kęska (70. Stręciwilk), Gęśla, Pałkus (76. Gilar), Maciorowski. Trener: Albin Mikulski.

Ż.k: Gajowski - Wieprzęć, Iwanicki, Uwakwe

Widzów: 5000

GieKSa :!:

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 23 sie 2007, 12:55

Arka Gdynia 3:2 GKS Katowice

GKS Katowice przegrał pierwszy wyjazdowy mecz w drugoligowych zmaganiach. Wprawdzie do ostatnich minut stawialiśmy zaciekły opór zdecydowanemu faworytowi drugiej ligi, zespołowi Arki Gdynia, ale ostatecznie ulegliśmy 2-3. Gole dla katowiczan zdobyli Hubert Jaromin oraz Tomasz Prasnal, dla rywali trafiali Olgierd Moskalewicz (dwukrotnie) oraz Bartosz Karwan. Więcej na temat meczu wkrótce.

Gole:
1:0 Karwan (2)
2:0 Moskalewicz (16 - głową)
2:1 Jaromin (37 - karny)
3:1 Moskalewicz (84 - karny)
3:2 Prasnal (90)

Arka: Bledzewski - Kowalski, Szyndrowski, Sobieraj, Baster, Weinar, Ława, Mazurkiewicz, Moskalewicz, Karwan, Wachowicz.

GKS: Gorczyca - Krysiński, Kapias, Markowski, Gajowski - Sroka (73. Sadowski), Prasnal, Wijas (75. Pasko), Mielnik - Kaliciak (61. Gielza), Jaromin.

Żółte kartki: Kowalski - Wijas, Gajowski, Kapias.

Widzów: 8000 (332 gości)

Arka główny faworyt, jak nie pewniak, ale najbardziej jestem zadowolony ze skuteczności naszych zawodników :)

"Czy wygrywasz, czy nie.."

Awatar użytkownika
rook
Skład C
Skład C
Posty: 74
Rejestracja: 04 sie 2007, 17:38
Reputacja: 0
Lokalizacja: Reymonta!

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rook » 24 sie 2007, 0:45

Gieksa ogólnie rzecz biorąc bardzo dobrze zaingurowała sezon. Bardzo dobra postawa u siebie poprowadziła do tego, że katowicki klub jest na szczycie tabeli. Nie mówmy na razie hop, ponieważ przypomnijmy sobie jak rok temu zagrała na początku sezonu Stalówka, a jak sie nie ciekawie skończyło(baraże). Podobał mi sie mecz z Arką Gdynia-piłkarze gości walczyli ale niestety gdynianie sa zdecydowanie lepszym zespolem zarówno kadrowo jak i finansowo :wink: Powodzenia zyczę :!:

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 27 sie 2007, 15:42

GKS Katowice 0:0 Tur Turek

Mecz pewnie wielu widziało, więc dużo nie trzeba komentować. Nasz atak, to największa bolączka. Sędzia kolejny raz chciał nam punkty uciąć, ale tym razem sprawiedliwość zwyciężyła :wink: Kolejny mecz w Gliwicach z Piastem w...poniedziałek :roll:

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 04 wrz 2007, 18:21

Piast Gliwice 2:0 GKS Katowice

1:0 Wojciech Kędziora (83. głową po rzucie rożnym)
2:0 Paweł Gamla (90+2.)

Żółte kartki: Widuch, Nowak - Jaromin, Markowski
Czerwona kartka: Prasnal (49.)

Piast: Kasprzik - Nowak (80. Krzycki), Banaś, Widuch, Michniewicz - Andraszak, Gamla, Kompała, Podgórski - Wróbel (60. Kędziora), Kukulski (46. Kaszowski).

GKS: Gorczyca - Krysiński, Kapias, Polczak, Prasnal - Sroka (87. Sadowski), Wijas (87. Sierka), Markowski, Mielnik - Jaromin, Nikodem (75. Kaliciak).

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 09 wrz 2007, 21:30

GKS Katowice 1:3 Wisła Płock

Piłkarze GKS Katowice przegrali 1:3 (0:1) z Wisłą Płock. Jedyną bramkę dla naszego zespołu zdobył z rzutu wolnego Robert Lasek (64.). Trafienia dla gości zaliczyli Karol Gregorek (26.), Jarosław Krzyżanowski (55.) i Tomasz Michalek (58.).

GKS: Jacek Gorczyca - Marcin Krysiński, Szymon Kapias, Marek Gajowski, Kamil Cholerzyński (46. Ariel Okrzesik), Mateusz Sroka (75. Damian Sadowski), Robert Sierka, Krzysztof Markowski, Robert Lasek, Szymon Pasko (67. Łukasz Mieszczak), Hubert Jaromin

Wisła: Robert Binkowski - Mateusz Żytko, Artur Wyczałkowski, Rafał Lasocki, Robert Górski, Sławomir Peszko (77. Piotr Klepczarek), Ireneusz Kowalski (66. Bartłomiej Sielewski), Jarosław Krzyżanowski, Tomasz Michalek, Karol Gregorek, Krzysztof Kretkowski.

Kto oglądał na żywo mecz w TVP3 widział, że nasza obrona jak i ofensywa jest słaba. Nic do chłopaków nie mam, bo wiadomo, że Wisła Płock ma skład budowany na I ligę, ale żenujące jest to, że naszym grajkom chcę się biegać i walczyć dopiero gdy przegrywamy. Wiem, że trzeba gonić wynik, ale niech mają takie nastawienie przy stanie 0:0 a nie przy stracie gola, żeby kibice ich nie wyzywali o brak zaangażowania. Tak czy siak, porażka zasłużona, jedynie można było zobaczyć 2 bardzo ładne bramki.

"Czy wygrywasz, czy nie..."

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 15 wrz 2007, 12:26

GKS Jastrzębie 1:1 GKS Katowice

W spotkaniu X kolejki II ligi GKS Jastrzębie zremisował z GKS Katowice 1:1 (0:1). Bramkę dla gości już w 4. minucie zdobył Sebastian Gielza, a tuż po przerwie wyrównał z rzutu wolnego Mariusz Adaszek.

GKS Jastrzębie: Jakub Kafka - Artur Jędrzejczyk, Bartłomiej Grabczyński, Łukasz Pielorz (46. Marcin Narwojsz), Marcin Bednarek, Witold Wawrzyczek, Tomasz Foszmańczyk, Maciej Małkowski, Mariusz Adaszek, Krzysztof Rusinek, Robert Żbikowski (72. Marcin Pontus).

GKS Katowice: Jacek Gorczyca - Marcin Krysiński, Piotr Polczak, Szymon Kapias, Marek Gajowski, Mateusz Sroka, Krzysztof Markowski, Robert Sierka (90+3. Ariel Okrzesik), Robert Lasek, Hubert Jaromin (68. Szymon Pasko, 90. Damian Sadowski), Sebastian Gielza.

Pierwsza połowa w wykonaniu GieKSiarzy kapitalna! Początek meczu z pressingiem, co dało bramkę już w 3 minucie! Później Sebastian Gielza przewrotką uderzył w samo okienko, ale bramkarz cudem wybronił. Następna akcja GieKSy, zamieszanie w polu bramkowym i Robert Sierka wychodzi sam na sam uderzając z 7 metrów w...bramkarza, co nas zezłościło :x W II połowie Jastrzębie goni wynik, sędzia wymyśla rzut wolny z którego Jacek Gorczyca nie wiele miał do powiedzenia i 1:1. Końcówka meczu znowu nasza i można powiedzieć, że straciliśmy 2 punkty, bo do pierwszej połowy powinno być 0:3. GKS Jastrzębie na boisku jak i poza nie miało zbyt wiele do powiedzenia :wink:

GieKSa :!:

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 20 wrz 2007, 14:46

GKS Katowice 1:1 Polonia Warszawa

W meczu 11 kolejki II ligi GKS Katowice zremisował na własnym boisku z Polonią Warszawa 1:1 (1:0).

Patrząc na skład personalny naszych rywali, jak i formę obu zespołów, przed meczem ten wynik mogliśmy brać w ciemno. Trzeba jednak przyznać, że patrząc na przebieg meczu wynik jest jak najbardziej zasłużony, aczkolwiek przy większej dozie szczęścia katowiczanie mogli pokusić się w tym meczu o pełną pulę.

Mecz rozpoczął się spokojnie, a obie drużyny wzajemnie się badały. Po kilku minutach zarysowała się przewaga Polonistów, a największe zagrożenie pod naszą bramką tworzył duet napastników gości Jacek Kosmalski – Radosław Gilewicz. W pierwszych 30 minutach dwukrotnie znakomitymi interwencjami popisywał się Jacek Gorczyca. Gospodarze w tym czasie starali się kontratakować, aczkolwiek ich akcjom brakowało wykończenia.

W 39 minucie spotkania katowiczanie rozegrali znakomitą akcję. Robert Sierka z Sebastianem Gielzą rozklepali obronę warszawian. Gielza odegrał na prawo do Huberta Jaromina, a ten mocnym strzałem miedzy nogami Radosława Majdana zdobył prowadzenie dla gospodarzy. Po zdobyciu bramki GieKSiarze poszli za ciosem i po chwili znów zakotłowało się pod bramką Polonii, ale arbiter nie zdecydował się podyktować „jedenastki” po przypadkowym zagraniu ręką jednego z obrońców Polonii.

Do przerwy nic już się nie zmieniło i zapowiadało się na niespodziankę. W drugiej połowie w drużynie Polonii nastąpiła jedna, ale jak się później okazało kluczowa, zmiana. Piotra Kosiorowskiego zastąpił Lumir Sedlacek. Drugie 45 minut, podobnie jak pierwsze, rozpoczęło się dosyć sennie. Sygnał do ataku dał Jaromin, ale jego strzał z dystansu był zbyt lekki i skierowany w środek bramki. W 52 minucie znakomitą okazję na podwyższenie prowadzenia miał Gielza, ale jego strzał z 10 metrów o centymetry minął poprzeczkę.

W kolejnych minutach zarysowała się przewaga Polonistów. Rzadko jednak dochodziło do klarownych sytuacji pod bramką GieKSy. Jeżeli jednak zakotłowało się w polu karnym to w bramce bardzo dobrze spisywał się Gorczyca.

Niestety nadeszła 75 minuta i arbiter tego spotkania, pan Łukasz Bartosik podyktował wątpliwy rzut wolny dla gości. Piłkę na linii pola karnego ustawił Sedlacek. Wydawało się, że mur składający się z kilkunastu graczy, będzie szczelną zaporą. Jednak piłka po strzale Sedlaczka znalazła drogę do bramki. Tym razem Poloniści postanowili pójść za ciosem. Osiągnęli przewagę zamykając fragmentami gospodarzy na ich połowie, nie przynosiło to jednak poważnego zagrożenia. Prawdziwe emocje zaczęły się na 5 minut przed końcowym gwizdkiem. Najpierw po błędzie Polczaka, sam przed Gorczycą stanął Jacek Kosmalski, lecz bramkarz katowiczan w znakomitym stylu obronił jego strzał. Dwie minuty później po kontrze gości ponownie Kosmalski zakręcił obroną Katowic i uderzył z dystansu, piłka na nasze szczęście wylądowała na poprzeczce.

Sytuacje te najwyraźniej zirytowały gospodarzy, gdyż jeszcze raz postanowili zaatakować i stworzyli znakomita sytuację. W 90 minucie w sytuacji sam na sam z Majdanem znalazł się Szymon Pasko, lecz jego strzał w dobrym stylu obronił bramkarz Polonii. GKS próbował do końca walczyć o 3 punkty i miał na to okazję w 93 minucie kiedy to rzut wolny z 18 metrów wykonywał Krzysztof Markowski, niestety piłka trafiła w mur. Na tym emocje się skończyły i kilkanaście sekund później arbiter zagwizdał po raz ostatni.

Czego zabrakło w grze GieKSy, aby zdobyć komplet punktów? Niestety w tym meczu nie istniała gra skrzydłami, po raz kolejni zawiedli nasi boczni pomocnicy. Aby zacząć wygrywać z potentatami należy coś z tym fantem zrobić.

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 30 wrz 2007, 20:42

GKS Katowice 4:0 Motor Lublin

Po siedmiu spotkaniach bez zwycięstwa nikogo w drużynie nie trzeba było specjalnie mobilizować na konfrontację z Motorem Lublin. Jednak w tygodniu ją poprzedzającym w katowickim klubie głośno było o męskich rozmowach w szatni i gabinecie prezesa. O efekcie jaki miały one przynieść przyszło w sobotnie wrześniowe popołudnie przekonać się kilka tysięcy miłośników piłki nożnej, którzy z wielkimi nadziejami zasiedli na trybunach stadionu przy ulicy Bukowej.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie w lekko zmienionym ustawieniu. W podstawowym składzie pojawił się ponownie Krzysztof Kaliciak, a występujący dotychczas na "jego" pozycji Hubert Jaromin wrócił na skrzydło, gdzie zwykł grać w ubiegłym sezonie. Jak się później okazało roszada ta przyniosła znakomity efekt. Ale po kolei. Już w pierwszej minucie zrobiło się groźnie pod bramką lublinian, ale kończący całą sytuację strzał Krzysztofa Markowskiego został zablokowany. Krótko po tym futbolówkę odbitą przez Sebastiana Gielzę uderzał Robert Sierka, lecz pewnie w bramce interweniował Przemysław Mierzwa. Kapitan miejscowych ponownie próbował zaskoczyć technicznym strzałem golkipera gości w 21 minucie, ale ten na raty zdołał złapać piłkę. Około 120 sekund później był on jednak bezradny. Z lewej strony urwał się obrońcom Kaliciak i po krótkim sprincie posłał mocną piłkę przed bramkę. Nie sięgnął jej Gielza, absorbując jednak uwagę bramkarza i obrońców, dzięki czemu ułatwione zadanie miał Jaromin, który pewnie wykończył dokładne podanie. Mimo prowadzenia kolejne okazje stwarzali sobie gospodarze, lecz ani Sierce, ani Kaliciakowi nie udało się już w pierwszej połowie powtórzyć wyczynu Jaromina. Z drugiej strony z rzadka próbowali zaskoczyć Jacka Gorczycę goście. Najbliżsi powodzenia byli w 33 minucie, lecz strzał z dystansu został efektownie sparowany na rzut rożny. Krótko przed przerwą bardzo dobre dośrodkowanie w pole karne mógł wykorzystać niepilnowany Paweł Maziarz, lecz jego wolej z kilku metrów poszybował wysoko w górę, także Gorczyca mógł spokojnie złapać opadającą piłkę. Szczęścia próbował jeszcze Daniel Koczon, ale jego główka poszybowała nad poprzeczką.

Na drugą część meczu trener Ryszard Kuźma desygnował do gry dwóch rezerwowych, lecz to podopieczni Piotra Piekarczyka lepiej odnaleźli się po wznowieniu gry. Już po kilkudziesięciu sekundach strzał Jaromina odbił Mierzwa, ale piłka trafiła przed bramkę, gdzie najszybciej znalazł się Kaliciak i wyprzedzając obrońcę podwyższył głową na 2:0. Przez następny kwadrans niewiele się działo, a gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. W końcu w 63 minucie w głównej roli ponownie wystąpili Kaliciak z Jarominem. Ten pierwszy popędził sam na bramkę Motoru, lecz strzegący jej bramkarz skrócił kąt i odbił strzał napastnika Katowic. Na szczęście dla gospodarzy za akcją popędził wspomniany Jaromin, który trafiając do siatki po raz drugi tego dnia wpisał się na listę strzelców. Groźnie było także po jednym w tym meczu rożnym, lecz po dośrodkowaniu najskuteczniejszego tego dnia piłkarza futbolówkę trącił Tomasz Prasnal, a w bardzo trudnej sytuacji nad bramką uderzył Piotr Nikodem. Chwilę potem ostatni rezerwowy lublinian Rodolfo da Silva znalazł się oko w oko z Gorczycą, którego wybieg spowodował, iż strzał Brazylijczyka był minimalnie niecelny. Niebezpiecznie było także, gdy goście wykonywali trzy kolejne rzuty rożne, niestety dla nich bez wymiernego efektu. W rewanżu dwa razy w polu karnym rywali zamieszał Kaliciak, lecz najpierw niecelnie dośrodkował, a następnie po indywidualnej akcji stracił piłkę w próbie dryblingu. W doliczonym czasie gry Piotr Prędota naciskany przez dwóch obrońców uderzał niecelnie, a w kolejnej próbie jego strzał z ostrego kąta złapał pewnie Gorczyca. Gdy wszyscy oczekiwali końcowego gwizdka, GKS przeprowadził jeszcze jedną akcję. Zagraną do przodu wysoką piłkę zgrał głową Nikodem, a Sierka po przyjęciu posłał ją obok bezradnego Mierzwy. Sędzia Paweł Płoskonka nie zezwolił już na wznowienie gry i zakończył to niezwykle udane dla katowiczan spotkanie.

Po dokładnie sześciu tygodniach piłkarze GieKSy znowu poczuli smak zwycięstwa. Wcześniej jednak przez ponad 90 minut czuli niesamowite wsparcie ze strony swoich kibiców. Mimo nienajlepszych ostatnio wyników stawili się oni bardzo licznie na stadionie i głośnym ciągłym dopingiem uświetnili rewelacyjną oprawę tego spotkania przygotowaną specjalnie na rywalizację z Motorem przez grupę Ultras GieKSa. Piłkarze w pomeczowych wypowiedziach zgodnie komplementowali niesamowitą atmosferę na trybunach. Sami oczywiście także dostosowali się do poziomu widowiska ogrywając pewnie Motor 4:0.

GieKSa :!:

Na przyszłość: lubelski :] // Mentor
Ostatnio zmieniony 30 wrz 2007, 20:54 przez Fishbone, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 04 paź 2007, 12:41

Podbeskidzie Bielsko Biała 2:0 GKS Katowice

Efektowne zwycięstwo z Motorem miało być początkiem dobrej passy katowickich piłkarzy. Potwierdzić to miał mecz w Bielsku, na który podopieczni Piotra Piekarczyka udali się bez wsparcia swoich kibiców ukaranych dwoma meczami zakazu wyjazdowego.

Trener gospodarzy Marcin Brosz podkreślał, że na to spotkanie nie musi specjalnie mobilizować swoich piłkarzy, bowiem ci pamiętają katowiczanom wypowiedzi, jakie miały miejsce w Cieszynie, podczas letnich przygotowań. Nikt tak do końca nie mógł, bądź nie chciał sobie przypomnieć, o co dokładnie chodzi, ale najwyraźniej było coś na rzeczy, bowiem miejscowi objęli prowadzenie, gdy nasi piłkarze myślami byli chyba jeszcze w szatni. W 65. sekundzie meczu prawą stroną pociągnął Mariusz Sacha, wyłożył piłkę Martinowi Matusowi, który to właściwie bez asekuracji ze strony naszej obrony książkowo uderzył z linii pola karnego w samo okienko. Po stracie bramki GKS powinien od razu wyrównać. Z płaskim strzałem Markowskiego duże problemy miał Merda, do piłki dopadł Gielza, który z piątego metra trafił wprost w interweniującego bramkarza, później próbował jeszcze piłkę do siatki wepchnąć Sierka, ale jego strzał zablokowali obrońcy. Także kolejne minuty to zdecydowana przewaga GKS, który grał pressingiem na połowie rywala, ładnie rozgrywał piłkę, ale niestety nie przynosiło to efektów. Miejscowi ograniczali się tylko do kontr, na które nie mieli pomysłu, stąd nie siali z nich zbyt wiele zagrożenia pod naszą bramką. Jedynie w 40. minucie w bardzo dobrej pozycji znalazł się Sacha, ale przestrzelił wysoko nad poprzeczką. Do przerwy Podbeskidzie prowadziło 1-0, ale to GKS zostawił na boisku znacznie lepsze wrażenie.

W przerwie trener Piotr Piekarczyk wpuścił na murawę Piotra Nikodema, ale zmiana ta niewiele dobrego wniosła do gry. Zresztą cały zespół był już jakby z innej bajki. GKS stracił swoją pewną grę piłką, próbował atakować z coraz większym niepokojem, co nie przynosiło efektów. Na domiar złego coraz większa ilość zawodników zaangażowanych w ofensywę pozwalała gościom na śmielsze kontry i jedna z nich, w 67. minucie przyniosła efekt w postaci drugiego gola. Fenomenalną piłkę w tempo dostał Żmudziński, który wyszedł za plecy obrońców i w sytuacji "sam na sam" nie dał szans Gorczycy. GKS wciąż dążył do strzelenia gola pozwalającego złapać kontakt, ale nie wykorzystywał nawet najlepszych sytuacji. W 77. minucie Sierka miękko wrzucił piłkę w pole karne, tam głową zgrał ją Kaliciak, ale będący pod presją rywala Nikodem nie trafił w nią przed pustą bramką. W 82. minucie niepewną interwencję obrońcy próbował wykorzystać waleczny Prasnal, ale strzelił ponad poprzeczką. Końcówka meczu to już głównie nerwy i walka wręcz.

GKS przegrał więc popełniając stare grzechy. Zawiodła skuteczność i gapiostwo - tym razem w pierwszych minutach meczu. O samą grę nie można mieć tyle pretensji, ile na przykład po spotkaniu w Opolu, bowiem nasi piłkarze - zwłaszcza do przerwy - grali naprawdę ładną piłkę. Niestety czwartą żółtą kartkę - tak do końca nie wiadomo za co - ujrzał Piotr Polczak, co oznacza, że zabraknie go w najbliższych meczach. Najpierw z powodu wspomnianej kartki, potem w efekcie wyjazdu na kolejne mecze młodzieżowej reprezentacji Polski. Na szczęście do składu wraca Szymon Kapias, a z dobrej strony w Bielsku zaprezentował się Kamil Cholerzyński. Największym problemem Piotra Piekarczyka znów prawdopodobnie będzie skuteczność.

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 08 paź 2007, 14:58

Lechia Gdańsk 2:0 GKS Katowice

Na ostatnim wyjeździe w tym roku piłkarze GieKSy nie mogli liczyć na wsparcie swoich kibiców, którzy gdyby nie zakaz nałożony przez piłkarską centralę, z pewnością tłumnie pojawiliby się w odległym Gdańsku. Drużyna zostawiona sama sobie walczyła na trudnym terenie o korzystny rezultat, lecz niestety uległa niepokonanej od sześciu... tj. już od siedmiu kolejek ekipie trenera Dariusza Kubickiego.

W wyjściowym składzie Lechii pojawiło się dwóch byłych GieKSiarzy, zapamiętanych przez katowickich sympatyków piłki nożnej, dzięki ich zaangażowaniu, nieustępliwej walce i ciągle żywym sentymencie do klubu z Bukowej. Tym razem swoje atuty Artur Andruszczak i Paweł Pęczak wykorzystali przeciwko swoim następcom w górniczej jedenastce. Przez pierwszy kwadrans gra toczyła się głównie w środku boiska, a obaj bramkarze nie mieli okazji do interwencji. W końcu w 17 minucie "wyłamał się" Jacek Gorczyca, który pewnie obronił strzał Macieja Rogalskiego. Niedługo potem nasz bramkarz odbił piłkę na rzut rożny po groźnym dośrodkowaniu z prawej strony. W 23 minucie był już zmuszony do kapitulacji. Po stracie w środku boiska piłkę dostał Piotr Cetnarowicz, który po krótkim rajdzie, w asyście próbującego mu przeszkadzać Szymona Kapiasa, skierował ją do bramki gości. Następne kilka minut należało do katowiczan, który ruszyli do odrabiana strat. Bardzo bliski szczęścia był Krzysztof Markowski, który chciał zaskoczyć Pawła Kapsę bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego z około 25 metrów. Niestety jego próba była minimalnie niecelna. Z drugiej strony z dystansu uderzał Robert Speichler, sprawiając tym samym nie lada problem Gorczycy. Szczęśliwie do odbitej piłki pierwszy doskoczył obrońca Katowic i posłał ją bez namysłu za linię boczną boiska. W 34 minucie w polu karnym gdańszczan znalazł się Krzysztof Kaliciak. Próba dośrodkowania została zablokowana, ale napastnik odzyskał piłkę i po minięciu leżącego obrońcy strzelił z ostrego kąta. Czujny Kapsa nie dał się zaskoczyć i GieKSa zyskała jedynie rzut rożny. Tuż przed przerwą dobrą piłkę przed linią końcową otrzymał Cetnarowicz, a po chwili spokojnie dograł ją do będącego tuż przed bramką Andrzeja Rybskiego. Ten mając przed sobą pustą siatkę podwyższył pewnie wynik na 2:0.

Po zmianie stron katowiczanie bardzo szybko stanęli przed szansą na strzelenie kontaktowego gola. Jacek Manuszewski za lekko odegrał do bramkarza i podanie przejął aktywny Kaliciak, który zachował zimną krew i po rozeznaniu sytuacji odegrał do niepilnowanego Piotra Nikodema. Ten mimo dogodnej sytuacji nie zdecydował się na natychmiastowy strzał, a przy próbie zwodu został ścięty przez interweniującego obrońcę. Sędzia odgwizdał przewinienie i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Hubert Jaromin, który mimo dogodnej okazji nie zdołał zmienić wyniku. Dobrą interwencją popisał się Kapsa, któremu być może pomógł sam pechowy strzelec, zmieniając tuż przed uderzeniem upatrzony wcześniej róg bramki. Precyzji zabrakło także w kolejnej sytuacji. Bardzo dobrym prostopadłym podaniem popisał się Markowski, z którego niestety nie zrobił właściwego użytku Nikodem. Najpierw jego dośrodkowanie zostało zablokowane, a następnie techniczny strzał minął nieznacznie okienko bramki Lechii. Uderzenie Jaromina z 56 minuty było już celne, lecz ponownie bramkarz był na posterunku. Po minucie Gorczyca został zmuszony do najwyższego wysiłku, gdy dośrodkowanie przeciął głową Tomasz Prasnal. Zmierzającą do bramki tuż przy słupku piłkę Jacek zdołał jednak skierować za linię końcową, ratując swój zespół przed stratą trzeciego gola. W 63 minucie Rogalski wbiegł w pole karne i kiedy wydawało się, że będzie miał przed sobą tylko bramkarza, znakomitym wślizgiem zagrożenie zażegnał Kamil Cholerzyński. Po pięciu minutach przed naszym polem karnym miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Z wychodzącym sam na sam Piotrem Wiśniewskim starł się barkiem w bark Prasnal. Rezerwowy napastnik Lechii padł, a sędzia przerwał grę. Gdy wszyscy zebrani spodziewali się drugiej żółtej lub nawet czerwonej kartki dla obrońcy, arbiter kartonik pokazał atakującemu, za rzekomą próbę wymuszenia przewinienia rywala. W 71 minucie Robert Sierka znalazł w polu karnym Szymona Pasko, lecz ten stracił piłkę w próbie ogrania przeciwników. W rewanżu Wiśniewski znakomicie dograł do Cetnarowicza, ale ten nieatakowany na piątym metrze źle trafił w piłkę. Kwadrans przed końcem z rzutu wolnego z 18 metrów strzelał Speichler, ale Gorczyca sparował futbolówkę na rzut rożny. W 84 minucie bardzo ładną akcja popisali się gospodarze. Prawą stroną popędził Pęczak i dośrodkował w pole karne, gdzie przy długim słupku stał Paweł Buzała. Odegrał głową do Wiśniewskiego, który mimo doskonałej sytuacji pozwolił złapać piłkę Gorczycy. Przed końcem ostatnią okazję mieli katowiczanie. Damian Sadowski odegrał w poprzek pola karnego do Damiana Mielnika. Skrzydłowy gości z dwóch opcji wybrał odegranie, ale z nienajlepiej podanej piłki uderzył niecelnie Sierka. Ostatnim akcentem tego spotkania był niecelny strzał Wiśniewskiego, po którym sędzia odgwizdał zwycięstwo miejscowej Lechii.

Gdańsk pozostaje niepokonany od siedmiu kolejek, co dobrze wróży przed najważniejszym w sezonie meczem z Arką Gdynia. Katowiczanie liczyli, że po okazałej wygranej z Motorem u siebie i po dobrej, mimo porażki, grze w Bielsku, regularnie zaczną dopisywać punkty do swoich zdobyczy. Z wybrzeża planowali przywieźć minimum punkt, lecz cały ich komplet na boisku zapewnili sobie gospodarze. Kiedy gdańszczanie żyją pierwszymi od niemal dekady prawdziwymi derbami, GieKSa martwi się jak przełamać trwającą od dłuższego czasu niemoc. Przed zimową przerwą zostały do rozegrania cztery mecze na własnym boisku i nikt w drużynie nie wyobraża sobie innego scenariusza niż 12 punktów.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska”