Gdyby byli Mistrzem Anglii, bądź toczyli przynajmniej wyrównany bój, jak w zeszłym sezonie, nie bałbym się specjalnie takiego określenia. Jak mówiłem - jak dla mnie najważniejsze jest to, jak drużyna wygląda tydzień w tydzień, ale zastanawiam się, czy wielkość Barcy nie potęguje niezbyt wysoka klasa przeciwników z którymi przychodzi jej grać na hiszpańskich boiskach.Czyli jeśli zdarzy się tak, że Chelsea znowu się porządnie zamuruje i wygra karne a potem zrobi to jeszcze raz w finale to zespół ze Stamford będzie najlepszy tak? Gratuluję poczucia humoru. Nie od dziś wiadomo, że Liga Mistrzów to niezbyt miarodajne rozgrywki - wystarczy jeden słabszy dzień i nawet najlepsza ekipa może się pożegnać z LM... Dlatego (o czym pisał Mentor) najlepszym miernikiem jest obserwacja zespołów przez cały sezon, bo póki co nie ma jakiejś superligi europejskiej, w której bezpośrednio mogłyby zmierzyć się w systemie każdy z każdym czołowe ekipy Europy...
Jeśli Cheslea się "zamuruje", a Barca po raz drugi nie będzie potrafiła strzelić bramki, to znaczy, że nie zasługują na miano najlepszych.
O jakiej perełce prawisz ?








