Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 17 lut 2006, 21:50
Chlopaczek

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomachos » 17 lut 2006, 22:01
racjachłopaczek pisze:No to tak sie mozemy bez konca bawic.
ja podważyłem twoje słowa, ty ich nie potrafisz potwierdzić i ja mam sie z tego tłumaczyćchłopaczek pisze:Daj link do dokumentu ze ksieza chcieli (jesli chcieli to i tak to nich dobrze nie swiadczy).
właśnie mam takie wrażenie że ty to robiszchlopaczek pisze:Obracasz kota ogonem.
niczego nie rządam, prosze Cie tylko żebys potwierdził swoje słowa, a nie potrafisz tego zrobić i odwracasz kota ogonem, pisząc takie o to rzeczy:chlopaczek pisze:Ja moze bede sie gimnastykowal jak jakis pies na kazde Twoje zadanie a Ty bedziesz wymyslaj nastepne.Nie ma tak dobrze.
wiesz, że skłamałeś nie potrafisz sie wywinąć i działasz tak bym został zbanowany, argumentem nie możesz to sie modami zasłaniaszDlatego kolejny raz zadam modow o interwencje bo moja osoba zostala bezpodstawnie oskrzona.
a nie mówiłemTomachos pisze:Twój nastepny post bedzie zapewne dowodem na twoja pełna irytacjię
Tomachos
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 17 lut 2006, 22:08
Chlopaczek
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 18 lut 2006, 3:08
Cytuje sam siebie ale z postu Tomachosa ktory pisze moj nick z malej litery co warte zauwazenia.chłopaczek pisze:Episkopt gdy chcial wprowadzenia religii do szkol argumentowal to tym ze ksieza beda to robic "w czynie spolecznym" nie bede pobierac za to zadnych oplat.Szybko sie to zmienilo.Ale religia zostala.Nie bede specjalnie dla Ciebie przekopywal archiwow onetu czy jakiegos innego portalu (chociaz Cie lubie) po prostu uwierz na slowo.Predzej czy pozniej przekonasz sie ze bylo tak jak mowie jesli tylko popytasz i bedziesz mial wole sprawdzenia tej informacji.
Chlopaczek
Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 18 lut 2006, 13:56
W najbardziej dosłownym sensie, Jan Paweł II był papieżem przełomu jako ten, który - według przepowiedni Prymasa Tysiąclecia w dniu konklawe, 16 października 1978, miał wprowadzić Kościół w Trzecie Millenium.
Zwrot antropologiczny - przełom w myśleniu teologicznym: "drogą Kościoła jest człowiek" (Redemptor Hominis)
Można wyrazić się radykalnie: Jan Paweł II nie bronił chrześcijaństwa ale człowieka. W nauczaniu tego papieża nie chodziło o "propagandę doktryny" z upartym używaniem starych, sprawdzonych metod, ale o ponowne odkrywanie - w duchu Soboru Watykańskiego II - tej pierwotnej treści, "dobrej nowiny" która dotyczy człowieka, w konkrecie jego życia, uwarunkowaniach kultury, obyczajów i kondycji społecznej.
Chrześcijaństwo Jan Paweł II ukazywał zawsze nie jako ideologię, lecz nowy powiew ducha, jakże potrzebny współczesnemu światu. Przełomowość tego pontyfikatu polegała m.in. na tym, że tak, jak demaskował on wszelkie ideologie laickie, totalitarne i ateistyczne, tak podobnie oczyszczał i sam Kościół z "ideologicznej otoczki", z wszelkich prób instrumentalizacji wiary w programach politycznych i działaniach grup powołujących się na chrześcijaństwo i kościół, a reprezentujących swe partykularne interesy. W tej kwestii Jan Paweł II był nadzwyczaj konsekwentny.
Pontyfikat Jana Pawła II to odsłanianie Chrystusa w człowieku ("Człowiek musi mieć świadomość swego autentycznego obywatelstwa, swego pierwszeństwa w jakimkolwiek układzie stosunków i sił", Warszawa 1979). Co więcej, zadaniem człowieka jest chronić Chrystusa, bo każde uderzenie w człowieka uderza w Boga (por. przemówienie w Muzeum Pamięci Yad Vashem).
"Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa..."
Wyrazisty sygnał - zapowiedź przełomów dany został już w pierwszym publicznym wystąpieniu po wyborze na Stolicę Piotrową. "Otwarcie drzwi" systemów politycznych i kultur jest warunkiem powiązania duchowości z zaangażowaniem społecznym (por. Nuovo Millenio Ineunte, nr 52). Dlatego właśnie chrześcijaństwo Jana Pawła II nie mogło być "zakrystyjne" a Kościołowi nie wolno dać się wypchnąć z publicznej sfery życia.
Kultura i chrześcijaństwo wzajemnie się przenikają - ta prawda nieustannie powtarzana przez Jana Pawła II była jednym z najbardziej znamiennych rysów jego przesłania do współczesnego świata.
Kultura stanowi naturalne środowisko życia dla wiary a wiara daje kulturze istotne siły witalne. Zaangażowanie się kościoła na polu życia kulturowego i publicznego nie może więc nosić i nie nosi - jak to nieustannie podkreślał - żadnego śladu intencji promowania "własnych ukrytych interesów": "Nie bójcie się. Otwórzcie drzwi Chrustusowi! Granice państw, systemów ekonomicznych, szerokie dziedziny kultury. Nie bójcie się. On jeden wie... Człowieka nie sposób zrozumieć bez Chrystusa". (16.10.1979, Plac Św. Piotra).
Z takiego rozumienia misji Kościoła w pluralistycznym świecie wynikały jego przełomowe dokonania Jana Pawła II w chrześcijańskiej nauce społecznej: uwrażliwianie na "struktury grzechu" ("Solicitudo Rei Socialis") tak w komunizmie jak i ekonomii liberalnej jak i akcent na osobistą odpowiedzialność człowieka za zło w sferze społecznej i ekonomicznej (np. zróżnicowana ocena teologii wyzwolenia).
Przeciw fundamentalizmowi i ideologicznemu liberalizmowi: duch Vaticanum II
Za nadzwyczaj ważny przełom w Kościele uważany jest Sobór Watykański II. Jednakże wiadomo, że procesy reformatorskie zainicjowane przez to wydarzenie, w życiu tak wielkiej społeczności jaką jest Kościół powszechny, muszą być rozłożone w czasie. Jednym ze zjawisk w posoborowym Kościele, coraz bardziej widocznym (a obserwujemy to na naszych oczach także i w Polsce), jest jego pęknięcie na dwa obozy: "fundamentalistyczny" i "liberalizujący".
Przypomnienie ducha soborowego oznacza u Jana Pawła II kierowanie uwagi do źródła, w imię myśli Apostoła: "Skoro jeden z was mówi - ja jestem Pawła, a drugi - ja jestem Apollosa, to czyż nie postępujecie po ludzku? Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ani ten co sieje ani ten który podlewa, ale ten który daje wzrost - Bóg" (1 Kor, 3, 6).
Posoborowy przełom kontynuowany przez Jana Pawła II, który jako jego uczestnik w znacznym stopniu sam tworzył myślenie soborowe, miało wielki wpływ na działanie Watykanu, prace rzymskich kongregacji, reformy Kurii Rzymskiej i przeorientowanie myślenia "watykanocentrycznego" ku wrażliwości na "Kościół dla całego świata".
Dwa płuca Europy - dwa płuca Kościoła: korzenie ekumenizmu i jego tło kulturowe
Europa po II wojnie światowej została podzielona na dwa obozy, na Wschód i Zachód. Kolejny wielki przełom spowodowany pontyfikat Jana Pawła II to rozbicie muru berlińskiego, i w ślad za tym znaczne wsparcie dla procesu integracji europejskiego kontynentu. Jest to obecne w papieskiej wizji od samego początku, co Papież uwyraźnił bardzo mocno już w Gnieźnie, 3 czerwca 1979 r (por. także 3.06.1997).
Przełamanie nieprzekraczalnej granicy między Wschodem i Zachodem, ukazywanie Europie perspektywy jej duchowych korzeni, budowanie mostów, zmierza do "powrotu do czystego, duchowego źródła chrześcijaństwa przed jego podziałem". W takim spojrzeniu dokonana została przez Jana Pawła II istotna korekta "ekumenizmu jednowymiarowego", gdzie np. w pewnych ośrodkach teologicznych i kościelnych Zachodniej Europy widzi się zagrożenia tzw. "zachowawczą linią Kościoła", a zapomina się, że z punktu widzenia prawosławia już same dyskusje na tematy takie jak np. kapłaństwo kobiet, stanowią potwierdzenie "herezji zachodniego chrześcijaństwa".
Integralna wizja jedności kulturowej i procesu ekumenicznego w sposób niezwykle wyrazisty dała się poznać w pielgrzymkach Papieża: do Grecji i na Ukrainę
Znajdowało to przełożenie na bardzo zdawałoby się "sakralny" choć publiczny element życia Kościoła jakim jest liturgia. Papieskie ceremonie odbijały jak w zwierciadle tę linię przełomu przez wprowadzanie elementów wschodnich (błogosławieństwo ewangeliarzem, śpiewy Akatystu i inne) do liturgii łacińskiej. Nadmienić warto, że w liturgii znajdują swe odbicie także inne aspekty przełomu: dowartościowanie lokalnej kultury, roli laikatu, ekumenizm etc..
Dialog międzyreligijny - otwarcie wobec niewierzących - pokora posługi i odwaga wyznania win Kościoła
Żaden z Papieży nie dokonał tyle ile Jan Paweł II w dialogu międzyreligijnym, c od przełomu w relacjach chrześcijaństwa (a nie tylko Kościoła katolickiego!) z judaizmem poczynając. Żaden Papież nie miał też tyle pokory i odwagi aby w imieniu Kościoła wyznawać winy za "grzechy i przewinienia" oraz "zaniechanie działania" tam, gdzie wymagała tego Ewangelia dla dobra człowieka, bez zważania na jego religię (judaizm), wyznanie (prawosławie, reformacja), narodowość (konflikty wojenne) czy status społeczny (niewolnictwo). Logicznym skutkiem takiej linii pontyfikatu było m.in. rehabilitowanie Jana Husa czy Galileusza.
"Usymbolicznione" zagospodarowanie przestrzeni i czasu
Określenie to zaczerpnąłem z myśli M. Mc Luhana ale opisuje ono działanie Ojca Świętego bardzo trafnie. Przełomy w wielu dziedzinach życia jakie spowodował Jan Paweł II są skutkiem sposobu działania wyrażającego jego wielką moc duchową. Nazwałbym to "usymbolicznionym" przekształcaniem czasu i przestrzeni. Czas nabierał przyspieszenia oraz nasycenia treścią: nie był dla niego jak greckie "chronos", oznaczający czas fizycznie mierzalny chronometrem ale jak biblijne "kairos" - okres pełen znaczeń i sensów ("oto teraz czas upragniony - oto teraz dzień zbawienia" - por. 2 Kor 6,2).
Z historii ludów i narodów Jan Paweł II potrafi wydobyć najcenniejsze, żywotne elementy a w "dzisiaj" Kościoła włączyć to, co zda się należeć do zamierzchłej przeszłości. Dlatego tak łatwo nawiązywał on dialog z rozmaitymi tradycjami kulturowymi i religijnymi.
Zaś w odniesieniu do przestrzeni czyli miejsc, przez samą obecność i przepowiadanie np. na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, czy na Placu Rewolucji w Hawanie sprawiał, że nie tylko czysto zewnętrzna symbolika zawarta w nazwie, ale rzeczywistość danego kraju odmienia się i jego historia (czas) zmienia kierunek biegu.
Przełom medialny
Ojciec Święty był największą osobowością medialną wszechczasów. Ale jego popularność medialna to nie tylko spektakularność działań, chociaż na brak takowych w jego wypadku nie możemy narzekać. Mówienie o wyjątkowości pontyfikatu tylko w kategoriach rekordów statystyk według Księgi Rekordów Guinessa, a to jest medialnie najłatwiejsze, nie trafia w istotę rzeczy.
Najbardziej przełomowe było to, że stale dokonywał on czegoś, z czym nie radzą sobie we współczesnym świecie ani nadawcy publiczni ani komercyjni: czynił z mediów bezpośrednie narzędzie komunikowania.
Dokonywał tego łącząc genialnie dwie linie komunikowania zdawałoby się nie do pogodzenia: "point to multipoint" i "point to point", czyli komunikowanie najbardziej masowe z najbardziej personalnym. Jan Paweł II przemawiał do "tłumów", a jednak każdy miał poczucie, że mówił do niego najbardziej osobiście.
Dlatego też głębia osobowości Jana Pawła II umykała mediom, bowiem był on dla nich niedoścignionym wzorcem.
Przełom "wiosny Kościoła"
Przypomnijmy, że papież ten nieustannie mówił nowej "wiośnie Kościoła", a jego przepowiadanie skupiało uwagę i ożywiało szczególnie młodzież. Dynamiczny i bezpośredni dialog tego Starca z młodymi był jednym z najbardziej spektakularnych przełomów dokonanych w czasie jego pontyfikatu. Jan Paweł II - w nawiązaniu do swych doświadczeń z okresu duszpasterzowania w Krakowie - podczas każdej ze swych pielgrzymek zwracał się bezpośrednio do młodych, odkrywając w młodzieży te najgłębsze wartości, które nosi w swych sercach, często nawet w sposób nieuświadomiony. "Stawiając" niejako na młodych, Jan Paweł II konsekwentnie dążył do ożywienia i uruchomienia nowej energii w starzejących się Kościołach Zachodu. Ten pełen nadziei i ukierunkowany na przyszłość dialog znalazł swój najpełniejszy wyraz w Światowych Dniach Młodzieży - jednego z najbardziej spektakularnych zjawisk jego pontyfikatu.
Pamiętamy, że w Paryżu, w 1997 r. młodzież zaskoczyła tak socjologów jak hierarchię kościelną masowym przybyciem na pola Long Champs, a 2000 r. na Tor Vergata pod Rzymem. Te milionowe zgromadzenia młodych, których rodzice buntowali się w czasie rewolty 1968 r., nie miały już nic wspólnego ideowo z pokoleniem "dzieci kwiatów", z wojującym z establishmentem państwa, Kościołów, obyczajami i normami "burżuazyjnego społeczeństwa".
"Pope babies" - jak pisała anglojęzyczna prasa - w sierpniu 2000 r. pozostawiły swych "kultowych idoli", zafascynowawszy się człowiekiem, który przypomina im te same prawdy, jakie odrzucili ich rodzice a zarazem mówi to, czego nie usłyszeli od nikogo: że są nadzieją Kościoła i świata. Wraz z nimi kierujował uwagę świata ku przyszłości.
Chłopaczek pisze:Az rzuce popularnym haselkiem "prawie robi wielka roznice".Jak mi powiesz co zrobil godnego docenienia to moze to docenie.
Jak zwykle sprawa rozbija sie o jedna rzecz.Rzucacie "zrobil baaaaaardzo duzo" albo jak Mazurek "zapobiegl tylu konfliktom na swiecie ze za duzo pisania zeby je wymienic" a jak pada pytanie o konkrety to odpowiada glucha cisza (w przypadku forum glucha cisza to dziwne sformulowanie).
Może i masz rację. Za bardzo uogólniłem. Może inaczej: zjednoczył większą część. Zgodzę się, że nie dla wszystkich był autorytetem i nie każdy uważał go za dobry wzorzec, ale w ogólnie rozumianym słowie 'autorytet' Jan Paweł II mógł tak być nazwany.Chłopaczek pisze:Tak tak wszystkich.Doslownie wszystkich.Bierzesz pod uwage rowniez tych ktorzy sa do statystyk wliczani jako katolicy (np. ja) czy tylko tych ktorzy sie jako katolicy deklaruja?
Jak tego nie ujmiesz to na pewno nie wszystkich zjednoczyl nie byl dla wszystkich autorytetem i nie wszyscy go podziwiali jak to sie nam wmawialo i dalej wmawia.
Zrób choć 1/1000000 tego co zrobił papież, a będę pełen podziwu. Nie wiem czy mógł zrobić więcej, wiem, że zrobił wystarczająco dużo.Chłopaczek pisze:Wiec jednak zgadzasz sie ze Karol mogl zrobic o wiele wiecej?Mogl ocalic tysiace jak nie miliony ludzi przed choroba.Gdyby tylko nie trzymal sie kurczowo przestarzaly kompletnie niedzisiejszych a do tego glupich koscielnych twierdzen odnosnie antykoncepcji.
Ok, zapomnijmy o terrorystach. Mimo wszystko uważam, ze wyznawcy Islamu są jeszzcze bardziej wpatrzeni w swoich przywódców i zrobią wszystko, cokolwiek powie ich duchowy przewodnik. Tak jest wszędzie. Myślę, że Polakom jeszcze trochę brakuje to takiego zapatrzenia.Chłopaczek pisze:Dlaczego mieszasz terrorystow do islamu?Islamscy fundamentalisci przekladajac ich na nasze realia to sekta czerpiaca z religii katolickiej (w ich przypadku z islamu) oby osiagnac wlasne cele najczesciej majace malo wspolnego z istota wyznania ktorym sie zaslaniaja.
Jego życie pokazało, że nie łamie swoich zasad i zawsze postępuje wedle nich. Nie mam podstaw aby twierdzić, że złamał jedną ze swoich zasad w celu ratowania swojego zdrowia. To nie byłoby w jego stylu. Ale jak sam mówisz, to była plotkaChłopaczek pisze:Dopuszczasz co prawda do siebie ze taki sposob leczenia mogl miec miejsce ale nawet jesli mial to absolutnie nie rozwazasz mozliwosci ze za jego pozwoleniem.
rymownik
Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 18 lut 2006, 13:56
W najbardziej dosłownym sensie, Jan Paweł II był papieżem przełomu jako ten, który - według przepowiedni Prymasa Tysiąclecia w dniu konklawe, 16 października 1978, miał wprowadzić Kościół w Trzecie Millenium.
Zwrot antropologiczny - przełom w myśleniu teologicznym: "drogą Kościoła jest człowiek" (Redemptor Hominis)
Można wyrazić się radykalnie: Jan Paweł II nie bronił chrześcijaństwa ale człowieka. W nauczaniu tego papieża nie chodziło o "propagandę doktryny" z upartym używaniem starych, sprawdzonych metod, ale o ponowne odkrywanie - w duchu Soboru Watykańskiego II - tej pierwotnej treści, "dobrej nowiny" która dotyczy człowieka, w konkrecie jego życia, uwarunkowaniach kultury, obyczajów i kondycji społecznej.
Chrześcijaństwo Jan Paweł II ukazywał zawsze nie jako ideologię, lecz nowy powiew ducha, jakże potrzebny współczesnemu światu. Przełomowość tego pontyfikatu polegała m.in. na tym, że tak, jak demaskował on wszelkie ideologie laickie, totalitarne i ateistyczne, tak podobnie oczyszczał i sam Kościół z "ideologicznej otoczki", z wszelkich prób instrumentalizacji wiary w programach politycznych i działaniach grup powołujących się na chrześcijaństwo i kościół, a reprezentujących swe partykularne interesy. W tej kwestii Jan Paweł II był nadzwyczaj konsekwentny.
Pontyfikat Jana Pawła II to odsłanianie Chrystusa w człowieku ("Człowiek musi mieć świadomość swego autentycznego obywatelstwa, swego pierwszeństwa w jakimkolwiek układzie stosunków i sił", Warszawa 1979). Co więcej, zadaniem człowieka jest chronić Chrystusa, bo każde uderzenie w człowieka uderza w Boga (por. przemówienie w Muzeum Pamięci Yad Vashem).
"Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa..."
Wyrazisty sygnał - zapowiedź przełomów dany został już w pierwszym publicznym wystąpieniu po wyborze na Stolicę Piotrową. "Otwarcie drzwi" systemów politycznych i kultur jest warunkiem powiązania duchowości z zaangażowaniem społecznym (por. Nuovo Millenio Ineunte, nr 52). Dlatego właśnie chrześcijaństwo Jana Pawła II nie mogło być "zakrystyjne" a Kościołowi nie wolno dać się wypchnąć z publicznej sfery życia.
Kultura i chrześcijaństwo wzajemnie się przenikają - ta prawda nieustannie powtarzana przez Jana Pawła II była jednym z najbardziej znamiennych rysów jego przesłania do współczesnego świata.
Kultura stanowi naturalne środowisko życia dla wiary a wiara daje kulturze istotne siły witalne. Zaangażowanie się kościoła na polu życia kulturowego i publicznego nie może więc nosić i nie nosi - jak to nieustannie podkreślał - żadnego śladu intencji promowania "własnych ukrytych interesów": "Nie bójcie się. Otwórzcie drzwi Chrustusowi! Granice państw, systemów ekonomicznych, szerokie dziedziny kultury. Nie bójcie się. On jeden wie... Człowieka nie sposób zrozumieć bez Chrystusa". (16.10.1979, Plac Św. Piotra).
Z takiego rozumienia misji Kościoła w pluralistycznym świecie wynikały jego przełomowe dokonania Jana Pawła II w chrześcijańskiej nauce społecznej: uwrażliwianie na "struktury grzechu" ("Solicitudo Rei Socialis") tak w komunizmie jak i ekonomii liberalnej jak i akcent na osobistą odpowiedzialność człowieka za zło w sferze społecznej i ekonomicznej (np. zróżnicowana ocena teologii wyzwolenia).
Przeciw fundamentalizmowi i ideologicznemu liberalizmowi: duch Vaticanum II
Za nadzwyczaj ważny przełom w Kościele uważany jest Sobór Watykański II. Jednakże wiadomo, że procesy reformatorskie zainicjowane przez to wydarzenie, w życiu tak wielkiej społeczności jaką jest Kościół powszechny, muszą być rozłożone w czasie. Jednym ze zjawisk w posoborowym Kościele, coraz bardziej widocznym (a obserwujemy to na naszych oczach także i w Polsce), jest jego pęknięcie na dwa obozy: "fundamentalistyczny" i "liberalizujący".
Przypomnienie ducha soborowego oznacza u Jana Pawła II kierowanie uwagi do źródła, w imię myśli Apostoła: "Skoro jeden z was mówi - ja jestem Pawła, a drugi - ja jestem Apollosa, to czyż nie postępujecie po ludzku? Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ani ten co sieje ani ten który podlewa, ale ten który daje wzrost - Bóg" (1 Kor, 3, 6).
Posoborowy przełom kontynuowany przez Jana Pawła II, który jako jego uczestnik w znacznym stopniu sam tworzył myślenie soborowe, miało wielki wpływ na działanie Watykanu, prace rzymskich kongregacji, reformy Kurii Rzymskiej i przeorientowanie myślenia "watykanocentrycznego" ku wrażliwości na "Kościół dla całego świata".
Dwa płuca Europy - dwa płuca Kościoła: korzenie ekumenizmu i jego tło kulturowe
Europa po II wojnie światowej została podzielona na dwa obozy, na Wschód i Zachód. Kolejny wielki przełom spowodowany pontyfikat Jana Pawła II to rozbicie muru berlińskiego, i w ślad za tym znaczne wsparcie dla procesu integracji europejskiego kontynentu. Jest to obecne w papieskiej wizji od samego początku, co Papież uwyraźnił bardzo mocno już w Gnieźnie, 3 czerwca 1979 r (por. także 3.06.1997).
Przełamanie nieprzekraczalnej granicy między Wschodem i Zachodem, ukazywanie Europie perspektywy jej duchowych korzeni, budowanie mostów, zmierza do "powrotu do czystego, duchowego źródła chrześcijaństwa przed jego podziałem". W takim spojrzeniu dokonana została przez Jana Pawła II istotna korekta "ekumenizmu jednowymiarowego", gdzie np. w pewnych ośrodkach teologicznych i kościelnych Zachodniej Europy widzi się zagrożenia tzw. "zachowawczą linią Kościoła", a zapomina się, że z punktu widzenia prawosławia już same dyskusje na tematy takie jak np. kapłaństwo kobiet, stanowią potwierdzenie "herezji zachodniego chrześcijaństwa".
Integralna wizja jedności kulturowej i procesu ekumenicznego w sposób niezwykle wyrazisty dała się poznać w pielgrzymkach Papieża: do Grecji i na Ukrainę
Znajdowało to przełożenie na bardzo zdawałoby się "sakralny" choć publiczny element życia Kościoła jakim jest liturgia. Papieskie ceremonie odbijały jak w zwierciadle tę linię przełomu przez wprowadzanie elementów wschodnich (błogosławieństwo ewangeliarzem, śpiewy Akatystu i inne) do liturgii łacińskiej. Nadmienić warto, że w liturgii znajdują swe odbicie także inne aspekty przełomu: dowartościowanie lokalnej kultury, roli laikatu, ekumenizm etc..
Dialog międzyreligijny - otwarcie wobec niewierzących - pokora posługi i odwaga wyznania win Kościoła
Żaden z Papieży nie dokonał tyle ile Jan Paweł II w dialogu międzyreligijnym, c od przełomu w relacjach chrześcijaństwa (a nie tylko Kościoła katolickiego!) z judaizmem poczynając. Żaden Papież nie miał też tyle pokory i odwagi aby w imieniu Kościoła wyznawać winy za "grzechy i przewinienia" oraz "zaniechanie działania" tam, gdzie wymagała tego Ewangelia dla dobra człowieka, bez zważania na jego religię (judaizm), wyznanie (prawosławie, reformacja), narodowość (konflikty wojenne) czy status społeczny (niewolnictwo). Logicznym skutkiem takiej linii pontyfikatu było m.in. rehabilitowanie Jana Husa czy Galileusza.
"Usymbolicznione" zagospodarowanie przestrzeni i czasu
Określenie to zaczerpnąłem z myśli M. Mc Luhana ale opisuje ono działanie Ojca Świętego bardzo trafnie. Przełomy w wielu dziedzinach życia jakie spowodował Jan Paweł II są skutkiem sposobu działania wyrażającego jego wielką moc duchową. Nazwałbym to "usymbolicznionym" przekształcaniem czasu i przestrzeni. Czas nabierał przyspieszenia oraz nasycenia treścią: nie był dla niego jak greckie "chronos", oznaczający czas fizycznie mierzalny chronometrem ale jak biblijne "kairos" - okres pełen znaczeń i sensów ("oto teraz czas upragniony - oto teraz dzień zbawienia" - por. 2 Kor 6,2).
Z historii ludów i narodów Jan Paweł II potrafi wydobyć najcenniejsze, żywotne elementy a w "dzisiaj" Kościoła włączyć to, co zda się należeć do zamierzchłej przeszłości. Dlatego tak łatwo nawiązywał on dialog z rozmaitymi tradycjami kulturowymi i religijnymi.
Zaś w odniesieniu do przestrzeni czyli miejsc, przez samą obecność i przepowiadanie np. na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, czy na Placu Rewolucji w Hawanie sprawiał, że nie tylko czysto zewnętrzna symbolika zawarta w nazwie, ale rzeczywistość danego kraju odmienia się i jego historia (czas) zmienia kierunek biegu.
Przełom medialny
Ojciec Święty był największą osobowością medialną wszechczasów. Ale jego popularność medialna to nie tylko spektakularność działań, chociaż na brak takowych w jego wypadku nie możemy narzekać. Mówienie o wyjątkowości pontyfikatu tylko w kategoriach rekordów statystyk według Księgi Rekordów Guinessa, a to jest medialnie najłatwiejsze, nie trafia w istotę rzeczy.
Najbardziej przełomowe było to, że stale dokonywał on czegoś, z czym nie radzą sobie we współczesnym świecie ani nadawcy publiczni ani komercyjni: czynił z mediów bezpośrednie narzędzie komunikowania.
Dokonywał tego łącząc genialnie dwie linie komunikowania zdawałoby się nie do pogodzenia: "point to multipoint" i "point to point", czyli komunikowanie najbardziej masowe z najbardziej personalnym. Jan Paweł II przemawiał do "tłumów", a jednak każdy miał poczucie, że mówił do niego najbardziej osobiście.
Dlatego też głębia osobowości Jana Pawła II umykała mediom, bowiem był on dla nich niedoścignionym wzorcem.
Przełom "wiosny Kościoła"
Przypomnijmy, że papież ten nieustannie mówił nowej "wiośnie Kościoła", a jego przepowiadanie skupiało uwagę i ożywiało szczególnie młodzież. Dynamiczny i bezpośredni dialog tego Starca z młodymi był jednym z najbardziej spektakularnych przełomów dokonanych w czasie jego pontyfikatu. Jan Paweł II - w nawiązaniu do swych doświadczeń z okresu duszpasterzowania w Krakowie - podczas każdej ze swych pielgrzymek zwracał się bezpośrednio do młodych, odkrywając w młodzieży te najgłębsze wartości, które nosi w swych sercach, często nawet w sposób nieuświadomiony. "Stawiając" niejako na młodych, Jan Paweł II konsekwentnie dążył do ożywienia i uruchomienia nowej energii w starzejących się Kościołach Zachodu. Ten pełen nadziei i ukierunkowany na przyszłość dialog znalazł swój najpełniejszy wyraz w Światowych Dniach Młodzieży - jednego z najbardziej spektakularnych zjawisk jego pontyfikatu.
Pamiętamy, że w Paryżu, w 1997 r. młodzież zaskoczyła tak socjologów jak hierarchię kościelną masowym przybyciem na pola Long Champs, a 2000 r. na Tor Vergata pod Rzymem. Te milionowe zgromadzenia młodych, których rodzice buntowali się w czasie rewolty 1968 r., nie miały już nic wspólnego ideowo z pokoleniem "dzieci kwiatów", z wojującym z establishmentem państwa, Kościołów, obyczajami i normami "burżuazyjnego społeczeństwa".
"Pope babies" - jak pisała anglojęzyczna prasa - w sierpniu 2000 r. pozostawiły swych "kultowych idoli", zafascynowawszy się człowiekiem, który przypomina im te same prawdy, jakie odrzucili ich rodzice a zarazem mówi to, czego nie usłyszeli od nikogo: że są nadzieją Kościoła i świata. Wraz z nimi kierujował uwagę świata ku przyszłości.
Chłopaczek pisze:Az rzuce popularnym haselkiem "prawie robi wielka roznice".Jak mi powiesz co zrobil godnego docenienia to moze to docenie.
Jak zwykle sprawa rozbija sie o jedna rzecz.Rzucacie "zrobil baaaaaardzo duzo" albo jak Mazurek "zapobiegl tylu konfliktom na swiecie ze za duzo pisania zeby je wymienic" a jak pada pytanie o konkrety to odpowiada glucha cisza (w przypadku forum glucha cisza to dziwne sformulowanie).
Może i masz rację. Za bardzo uogólniłem. Może inaczej: zjednoczył większą część. Zgodzę się, że nie dla wszystkich był autorytetem i nie każdy uważał go za dobry wzorzec, ale w ogólnie rozumianym słowie 'autorytet' Jan Paweł II mógł tak być nazwany.Chłopaczek pisze:Tak tak wszystkich.Doslownie wszystkich.Bierzesz pod uwage rowniez tych ktorzy sa do statystyk wliczani jako katolicy (np. ja) czy tylko tych ktorzy sie jako katolicy deklaruja?
Jak tego nie ujmiesz to na pewno nie wszystkich zjednoczyl nie byl dla wszystkich autorytetem i nie wszyscy go podziwiali jak to sie nam wmawialo i dalej wmawia.
Zrób choć 1/1000000 tego co zrobił papież, a będę pełen podziwu. Nie wiem czy mógł zrobić więcej, wiem, że zrobił wystarczająco dużo.Chłopaczek pisze:Wiec jednak zgadzasz sie ze Karol mogl zrobic o wiele wiecej?Mogl ocalic tysiace jak nie miliony ludzi przed choroba.Gdyby tylko nie trzymal sie kurczowo przestarzaly kompletnie niedzisiejszych a do tego glupich koscielnych twierdzen odnosnie antykoncepcji.
Ok, zapomnijmy o terrorystach. Mimo wszystko uważam, ze wyznawcy Islamu są jeszzcze bardziej wpatrzeni w swoich przywódców i zrobią wszystko, cokolwiek powie ich duchowy przewodnik. Tak jest wszędzie. Myślę, że Polakom jeszcze trochę brakuje to takiego zapatrzenia.Chłopaczek pisze:Dlaczego mieszasz terrorystow do islamu?Islamscy fundamentalisci przekladajac ich na nasze realia to sekta czerpiaca z religii katolickiej (w ich przypadku z islamu) oby osiagnac wlasne cele najczesciej majace malo wspolnego z istota wyznania ktorym sie zaslaniaja.
Jego życie pokazało, że nie łamie swoich zasad i zawsze postępuje wedle nich. Nie mam podstaw aby twierdzić, że złamał jedną ze swoich zasad w celu ratowania swojego zdrowia. To nie byłoby w jego stylu. Ale jak sam mówisz, to była plotkaChłopaczek pisze:Dopuszczasz co prawda do siebie ze taki sposob leczenia mogl miec miejsce ale nawet jesli mial to absolutnie nie rozwazasz mozliwosci ze za jego pozwoleniem.
rymownik
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 18 lut 2006, 14:30
No no jestem pelen uznania i dziekuje za ten tekst.Ciekawy przyznam.genius pisze: Taki krótki tekścik dla CiebieTak i nie wiem komu mam wierzyć : Tobie, czy autorowi tego tekstu ?
On twiedzi, że Karol Wojtyła wcielała w życie założenie II soboru.
Dobregenius pisze:Zrób choć 1/1000000 tego co zrobił papież, a będę pełen podziwu. Nie wiem czy mógł zrobić więcej, wiem, że zrobił wystarczająco dużo.
Tu masz racje.Islam jest o wiele bardziej radykalny niz katolicyzm.Z tego co wiem tam sie trzeba modlic 7 razy dziennie i to kleczac w strone Mekki czy meczetu.A traktowanie kobiet w krajach islamskich uraga wszelkim normom i prawom czlowieka.genius pisze:Ok, zapomnijmy o terrorystach. Mimo wszystko uważam, ze wyznawcy Islamu są jeszzcze bardziej wpatrzeni w swoich przywódców i zrobią wszystko, cokolwiek powie ich duchowy przewodnik. Tak jest wszędzie. Myślę, że Polakom jeszcze trochę brakuje to takiego zapatrzenia.
To niestety zaden argument na to ze nie lamal pewnych zasad.Nie robmy z niego swietego.Dziwne jest tez stwierdzenie "to nie bylo w jego stylu".Moze lepiej napisac to: to nie bylo w stylu papieza takiego jakiego obraz pokazywaly nam media.genius pisze:Jego życie pokazało, że nie łamie swoich zasad i zawsze postępuje wedle nich. Nie mam podstaw aby twierdzić, że złamał jedną ze swoich zasad w celu ratowania swojego zdrowia. To nie byłoby w jego stylu. Ale jak sam mówisz, to była plotka
Chlopaczek
Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 18 lut 2006, 16:11
ProszęChłopaczek pisze:No no jestem pelen uznania i dziekuje za ten tekst.Ciekawy przyznam.
Jak zwykle są dwie strony medalu. Nigdy nie będzie tak, że człowiek będzie czynił jedynie dobro. jak każdemu człowiekowi papieżowi zdarzały się błędy, jednak myślę, że zostały one odpokutowane jego dobrymi czynamiChłopaczek pisze:"Próbując pokazać paradoksy i sprzeczności tego pontyfikatu "The Times" zaczyna od przypomnienia stosunku Jana Pawła do wolnego rynku i kapitalizmu, który kojarzył z egoizmem, materializmem i hedonizmem. W tym samym akapicie autor tych wspomnień pisze: "Wróg totalitaryzmu i champion walki o społeczną sprawiedliwość, wolność religijną był jednak postrzegany przez znaczną część umiarkowanych i postępowych katolików jako autorytarny hierarcha zdecydowany na rewizję pewnych kluczowych reform wielkiego Drugiego Soboru Watykańskiego z lat sześćdziesiątych."
Był uwielbiany przez miliony katolików całego świata, pisze "The Times", kiedy spojrzymy jednak na dostępne dane statystyczne nie ma wątpliwości, że pozostawia Kościół w gorszym stanie niż go zastał. Do jego największych zasług zarówno konserwatywni jak i liberalni katolicy zaliczać będą zachowanie jedności Kościoła.
Równocześnie, zapewne w związku z pedofilskimi skandalami, gwałtownie spadła liczba powołań kapłańskich, spadła liczba ślubów w katolickich kościołach, wzrosła statystyka rozwodów w katolickich rodzinach, nasilają się głosy żądające porzucenia celibatu księży katolickich i dopuszczenia kobiet do kapłaństwa.
W Europie zainteresowanie wiarą katolicką wydaje się gwałtownie spadać, w szczególności wśród ludzi młodszych. We Francji zaledwie 7 procent dzieci i młodzieży chodzi do kościoła.
Dla brytyjskiego "The Oserver" obszerny artykuł przygotowała Cristina Odone, były redaktor naczelny "Catoholic Herald". Cristina Odone pisze między innymi: "Po wielu pobłażliwych włoskich papieżach, którzy byli przekonani, ze Kościół może przetrwać przymykając oczy na współczesne obyczaje, Polski Papież wywoływał w nas uczucie niewygody. Jego nieprzejednany stosunek do homoseksualizmu, aborcji, rozwodów, celibatu oburzał wielu ludzi, którzy mieli wrażenie, że w dwadzieścia lat po Soborze Watykańskim Drugim Kościół powrócił do mroków średniowiecza ograniczając się do systemu zakazów i tabu."
Cristina Odone wspomina jak w roku 1993, po ogłoszeniu encykliki Veritatis Splendor, w której Papież ponownie ogłaszał swój sprzeciw wobec środków antykoncepcyjnych, twierdząc, że są one równie sprzeczne z wolą Boga jak aborcja i eutanazja, rozmawiała o niej z pewnym dominikaninem. "Dominikanin wzruszył ramionami i powiedział mi, że od dwudziestu lat nie zdarzyło mu się, żeby ktoś spowiadał mu się ze stosowania pigułki."
Amerykański dziennikarz cytuje również słowa szwajcarskiego teologa Hansa Kunga, który ze względu na swoje liberalne poglądy pozbawiony został przez Papieża prawa nauczania. Hans Kung w wysłanym w ubiegłym tygodniu liście otwartym do wielu czołowych dzienników europejskich pisał: "Sytuacja Kościoła Katolickiego jest poważna. Papież jest ciężko chory i zasługuje na współczucie. Ale Kościół musi żyć dalej. (...) W moim przekonaniu, nie jest to największy, ale najbardziej kontrowersyjny papież dwudziestego wieku. Papież wielu zasług i wielu błędnych decyzji."
W analizach tego pontyfikatu często przywołuje się również Afrykę i problem AIDS. Heroiczna walka Kościoła przeciw środkom antykoncepcyjnym niebywale utrudnia walkę ze straszliwą epidemią i przyczynia się do coraz większego żniwa śmierci. Czy kolejny papież będzie bardziej współczujący - pytają autorzy wspomnień."
A będziesz startować ?Chłopaczek pisze: Dobre Smile Jak wybiora mnie na papieza to wtedy zobaczymy.Moglbym zrobic wtedy tyle dobrego jak rowniez tyle samo zlego co on.
Dobrze wieszChłopaczek pisze:Z tego co wiem tam sie trzeba modlic 7 razy dziennie i to kleczac w strone Mekki czy meczetu.A traktowanie kobiet w krajach islamskich uraga wszelkim normom i prawom czlowieka.
A ja wcale nie próbuję nikogo usprawiedliwiaćChłopaczek pisze:Tylko ze to nie usprawiedliwia fanatyzmu niektorych katolikow i robienia z Polski panstwa wyznaniowego.Nie mozemy sie ogladac na ludzi ktorzy postepuja jeszcze gorzej od nas i usprawiedliwiac tym swoje winy.Takich zawsze znajdziemy.
Może nie jest to dobry argument, ale zawsze jakiśChłopaczek pisze:To niestety zaden argument na to ze nie lamal pewnych zasad.Nie robmy z niego swietego.Dziwne jest tez stwierdzenie "to nie bylo w jego stylu".Moze lepiej napisac to: to nie bylo w stylu papieza takiego jakiego obraz pokazywaly nam media.
rymownik
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 18 lut 2006, 16:52
Widac Ty i Jarzyna jestescie chlubnymi wyjatkami.A moze faktycznie obracam sie tylko w srodowisku gdzie na krytyke kosciola odpowiada mi albo milczenie albo wrogosc.Moze tutaj Jarzyna mial racje chociaz watpie.genius pisze:
ProszęNie mów już, że jak trzeba podać argumenty to uciekamy
Nie wiem czy odpokutowal to ze kosciol przyczynil sie do rozprzestrzeniania AIDS tym bardziej ze mogl temu zapobiec.Nie mi to oceniac.Oceni go Bog jesli taki istnieje.genius pisze:Jak zwykle są dwie strony medalu. Nigdy nie będzie tak, że człowiek będzie czynił jedynie dobro. jak każdemu człowiekowi papieżowi zdarzały się błędy, jednak myślę, że zostały one odpokutowane jego dobrymi czynami
Z checia tylko ze do tego daleka droga.Najbardziej boje sie seminarium.To mnie powstrzymuje przed droga do swiecen a potem dalszego piecia sie w hierarchii koscielnejgenius pisze:A będziesz startować ?Zgodzisz się ?
Myślę, że nie zrobiłbyś tyle dobrego co on. Wydałbym na Ciebie wyrok
![]()
Nie jest tak zle fakt.Ale zalezy jakie standardy przyjmiemy.Bo jesli panstw islamskich to jest naprawde dobrze.Jesli krajow skandynawskich to jest bardzo zle.Jestesmy po srodku ze wskazaniem w strone panstw w ktorych rzadzi islam wlasnie czyli panstw wyznaniowych.genius pisze:A ja wcale nie próbuję nikogo usprawiedliwiaćWszędzie są fanatycy, chcę Ci jednak pokazać, że z Polską wcale nie jest tak źle. Mt posiadamy cwanych księży, którzy potrafią przewrócić w głowie osobom niskiej inteligencji, jednak w krajach islamskich przywódca religijny jest prawie bogiem
Staram sie walczyc z tym przekonaniem ze papiez byl taki swiety ale generalnie nie ma to dla mnie wiekszego znaczenie.Nie wierze zeby to ze ludzie oglosza go swietym czynilo go naprawde swietym.To tylko taki zabieg.Ludzie nie moga "produkowac" swietych.To wielka sciema i naduzycie w swietle religii chrzescijanskiej.genius pisze:Może nie jest to dobry argument, ale zawsze jakiśA dlaczego mamy nie robić z niego świętego ? To już niedługo
A tak serio, to nie próbuję z niego robić świętego, choć moim zdaniem na taki tytuł zasłużył
Może i masz rację, ale on nie odpowiada za to kreowanie
Chlopaczek
Post Wyświetl pojedynczy post autor: bagg » 18 lut 2006, 17:21
genius pisze: Dobrze wiesz Razz Smile Też o tym słyszałem. KObieta w islamie nie jest człowiekiem. To jest taka niewolnica zdana na łaskę męża. Takie popychadło.
bagg
Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 18 lut 2006, 18:58
Chłopaczek pisze:Widac Ty i Jarzyna jestescie chlubnymi wyjatkami.A moze faktycznie obracam sie tylko w srodowisku gdzie na krytyke kosciola odpowiada mi albo milczenie albo wrogosc.Moze tutaj Jarzyna mial racje chociaz watpie.
Tak, Ty przedstawiasz tą gorszą stronę medalu i niejako próbujesz przekonać 'społeczeństwo', że papież wcale taki dobry nie był, a ja próbuję go bronić, choć na krytykę jestem otwartyChłopaczek pisze:Nie wiem czy odpokutowal to ze kosciol przyczynil sie do rozprzestrzeniania AIDS tym bardziej ze mogl temu zapobiec.Nie mi to oceniac.Oceni go Bog jesli taki istnieje.
Jest dokladnie tak jak mowisz ze sa dwie strony medalu.Ja w tym temacie pokazuje ta ciemniejsza strone bo pokazywanie tej jasnej to bronka ksiezy i mediow w Polsce.
Całkiem nieźle Ci wychodzi, ale moherowe berety na to nie pójdąChłopaczek pisze:Jednym zdaniem mozna podsumowac to tak ze staram sie demitalizowac Karola Wojtyle.Kazdy sam ocenia na ile mi sie to udaje.Kazdy sobie sam wyrobi zdanie czy w swietle tego co mowie papiez faktycznie byl taki swiety.
Boisz się niezaspokojonych żądzy ojców dyrektorów ?Chłopaczek pisze:Z checia tylko ze do tego daleka droga.Najbardziej boje sie seminarium.To mnie powstrzymuje przed droga do swiecen a potem dalszego piecia sie w hierarchii koscielnej Razz
No więc Polska mieści się w środku, czyli nie ma co narzekaćChłopaczek pisze:Nie jest tak zle fakt.Ale zalezy jakie standardy przyjmiemy.Bo jesli panstw islamskich to jest naprawde dobrze.Jesli krajow skandynawskich to jest bardzo zle.Jestesmy po srodku ze wskazaniem w strone panstw w ktorych rzadzi islam wlasnie czyli panstw wyznaniowych.
Tak, moim zdaniem ludzie nie powinni ogłaszać kogoś świętym. W tej kwestii się z Tobą zgadzam. tak samo uważam, że spowiedź powinna odbywać się w głędbi serca a nie w konfesjonale. Jest wiele nadużyć w świecie religii, no ale cóż na to możemy poradzić? Choćby kult Matki Boskiej, przecież zostal ustalony dopiero na jednym z soborów. A co z czyścem, w Biblii jeżeli się nie mylę, nie ma mowy o czyścuChłopaczek pisze:Staram sie walczyc z tym przekonaniem ze papiez byl taki swiety ale generalnie nie ma to dla mnie wiekszego znaczenie.Nie wierze zeby to ze ludzie oglosza go swietym czynilo go naprawde swietym.To tylko taki zabieg.Ludzie nie moga "produkowac" swietych.To wielka sciema i naduzycie w swietle religii chrzescijanskiej.
Jednak jak mowie walcze z tym bo bledy papieza dla mnie sa jasne a w ich swietle nie ma prawa byc swietym nawet wedle norm "produkcji" swietych przez ludzi.
tak, każdy osobiście powinien ocenić naszego papieża. Ale wiadomo, że ta ocena nie będzie obiektywna. W końcu naród musi mieć kogoś, kto ciągnie do przodu, kto jest takim orędownikiem nadziei, kto potrafi zjednoczyć naród i jest jego napędem. Niewątpliwie taką osobą dla Polaków jest papież, dlatego pomija się tą drugą stronę medalu.Chłopaczek pisze:To jednak problem katolikow.Chca swietego Karola Wojtyle prosze bardzo ale niech zaprzestana indoktrynacji spoleczenstwa i afirmacji JP2.Kazdy osobicie powinien ocenic zmarlego papieza (majac dostep rowniez do tej drugiej najczesciej pomijanej u nas milczeniem strony medalu).Nie musza tego robic za nas inni a juz na pewno nie media.
A wydaje mi się, że jest tak jak napisałem. Gdybyś dokładnie się wczytal w moją wypowiedź, wywnioskowałbyś, że nigdzie nie wspomniałem, że kobieta uważa się za niewolnice. Napisałem jedynie,że jest tak traktowana i wcale nie napisałem, że ma jakieś obiekcjebagg pisze:Właściwie to jest punkt widzenia ludzi, którzy danej religii za bardzo nie znają. Otóż nie jest do końca tak jak piszesz. Islamska kobieta nie myśli o sobie jako o niewolnicy czy popychadle. Ona jest ślepo wręcz oddana swojej wierze. A wiara mówi, że ma być oddana mężowi i zachowywać się tak, a nie inaczej. To jest jak z niedzielnym chodzeniem do Kościoła przez Chrześcijan. Dla nich to normalne. Właściwie to nie nam to oceniać. Zresztą, w Islamie jest wiele rzeczy, które trudno zrozumieć. Ale oni na to nie narzekają.
rymownik
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 19 lut 2006, 1:55
Niech bedzie tak jak mowisz.genius pisze:Cały czas drążysz temat o Afryce, no więc dobrze. Po pierwsze: myślę, że Jan Paweł II nie chciał zezwolić na stosowanie antykoncepcji, ponieważ bał się tzw. następstw. To jest jak w tym przysłowiu 'Dać palec, a wezmą całą rękę'. Gdyby kościół zezwolił na stosowanie antykoncepcji to wszyscy zaczęliby ciągnąć za inne sznureczki i wyszłoby na to, że kościół nie ma nic przeciwko klonowaniu. Myślę, że to właśnie z tej przyczyny, kościół nadal pozostaje bardzo konserwatywny i nie chce jakichkolwiek zmian. Na pewno są też jakieś inne przyczyny, ale ta jakoś sama mi się nawnęła
Pokladam duze nadzieje w obecnym i przyszlym pokoleniu.Mysle ze media rozczaruja sie tak bunczucznie nazywanym pokoleniem Jana Pawla 2 poniewaz w wiekszosc nie bedzie ono czolobitne.genius pisze:No więc Polska mieści się w środku, czyli nie ma co narzekaćMyślę, że młodsze pokolenie będzie już miało inne nastawienie do religii. Z moich obserwacji wynika, że kościół odgrywa coraz mniejszą rolę dla młodych ludzi.
Tak czysciec zostal wymyslony przez kosciol.genius pisze:A co z czyścem, w Biblii jeżeli się nie mylę, nie ma mowy o czyścu
Tak tez juz o tym pisalem.Nasz kraj cierpi na brak autorytetow i wielkich indywidualnosci.Dlatego kazdy wiekszy sukces naszego rodaka napedza spirale.Przykladem "malyszomania" czy "krzynowkomania" po paru jego udanych wystepach w LM.Papiez nadawal sie do tego idealnie bo nie jest jednosezonowy.Wielu Polakow po prostu dorastalo przy nim..Nigdy nie doswiadczyli zycia bez niego bo on zawsze byl co prawda glownie w Watykanie ale byl i "czuwal" nad Polska i Polakami.Dlatego szok po jego chorobie (klamliwe informacje w tv ze papiez ma sie dobrze a sam chyba pisalem na forum ze on do konca roku 2005 nie dozyje) a nastepnie smierci byl ogromny.Niektorzy nie potrafili sobie wyobrazic swiata bez papieza.Mysleli chyba ze bedzie zyl wiecznie.genius pisze:W końcu naród musi mieć kogoś, kto ciągnie do przodu, kto jest takim orędownikiem nadziei, kto potrafi zjednoczyć naród i jest jego napędem. Niewątpliwie taką osobą dla Polaków jest papież, dlatego pomija się tą drugą stronę medalu.
Chlopaczek

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 19 lut 2006, 2:14
Maciej Żurawski. Nie wiem czemu skreślasz od razu Lema, przecież gdyby mu się chciało udzielać wywiadów, nie był tak odpychający i pogardliwy w wypowiedziach... no dobra, gdyby nie był Lemem, to dałby radęChlopaczek pisze: Nie mam zielonego pojecia kto teraz wypelni ta luke.Dziwisz sie nie nadaje.Rydzyk troche skorzystal bo plebs bardzo na niego liczy.Malysz i Krzynowek sie skonczyli."Dudkomania" byla dwumiesieczna.Kolakowski w Anglii podobnie jak Lem (do tego krytykuje obecny rzad).Szymborska ateistka popierajaca homoseksualistow.Milosz nie zyje.
Kompletnie nikt nie przychodzi mi do glowy kto chocby troche mogl wypelnic dziure po smierci tak "wielkiego autorytetu moralnego" jakim byl dla wiekszosc Polakow katolikow Karol Wojtyla.
petru
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 19 lut 2006, 13:29
Co prawda to prawda Polacy sa dosc zawistni.Jak tylko ktos sie wybije to albo staraja sie go sciagnac w dol albo robia wiele zeby zanegowac lub umniejszyc osiagniecia tego kogos.Pokazywanie przeze mnie ciemnych stron pontyfikatu JP2 tez mozna pod to podpiac - przeciez to zwykla zawisc.Tylko ze ja Karolowi nigdy nie zazdroscilem ani slepej milosci ludzi ani tym bardziej roli jaka przypadla mu w kosciele.piwus pisze: Autorytetów nie ma i nie będzie, bo Polacy ich nie lubią. Lubią za to opluwać i papeź też by się nie wybił, gdyby nie był z kleru, co mu zapewniło ochronę nawet przy jednaniu się z Żydami i muzułmanami.
O Pilsudskim tez czytalem pare niepochlebnych tekstow.W tym jeden Janusza Korwina-Mikke w ktorym dowodzil ze Pilsudski byl agentem niemieckim (zreszta podobnie jak Lenin).Byla tam nawet mysl ze mogl byc potrojnym agentem niemieckim japonskim i austryjackim.Az tak dobrze historii nie znam zeby stwierdzic czy to prawda ale w szkole wpajano ze Pilsudski wielkim Polakiem bylpiwus pisze:Teraz przydałby im się raczej nowy Piłsudski, Kaczyński ma trochę zapędów dyktatorskich, więc jako autorytet zastępczy będzie w sam raz.
Taa Marcinkiewicz chlopak niemal z sasiedztwa albo sasiad z bloku.Jest dosc zabawny ale nadaje sie raczej na popychadlo (czasami jak ogladam jego wystapienia to zastanawiam sie czy go czasami na podworku koledzy nie bili) i matczyne poglaskanie po glowce niz autorytet.piwus pisze:Albo przeciwieństwo, premier Marcinkiewicz, normalny człowiek jak każdy z nas, kto by go nie kochał.
Chlopaczek
Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 19 lut 2006, 13:50
jak sam mówiłeś są różne punkty widzenia. Dla autora tekstu, który przedstawiłem Jan Paweł II bronił człowieka. A dla mnie zarówno bronił dogmatów wiary, pozycji kościoła jak i człowieka. Wszystkiego po trochę. Znalazł, że tak sięwyrażę, złoty środek. Przysłużył się zarówno człowiekowi jak i kościołowiChłopaczek pisze:Niech bedzie tak jak mowisz.
Mam jednak jedno ale.Z tego co napisales wynika ze papieza bardziej niz los czlowieka obchodzilo aby dogmaty i twierdzenia koscielne (powiedzmy to sobie bez ogrodek nieprzystajacych do wspolczensnej rzeczywistosci jesli bierzemy te o antykoncepcji) oraz sam kosciol pozostaly w niezmienionym ksztalcie.Wszystko to sie ma opierac na zasadzie kuli snieznej.Kawalek ruszymy a wszystko poleci na leb na szyje.
A teraz powiedz jak to powyzsze ma sie do zdania z tekstu ktory tutaj wrzuciles: "Można wyrazić się radykalnie: Jan Paweł II nie bronił chrześcijaństwa ale człowieka"?
Nie masz co pokładać nadziei. To już jest pewne. Przyszłe pokolenia coraz bardziej będą odchodziły od kościoła, na coraz mniejszy odsetek kościół będzie miał wpływ.Chłopaczek pisze:Pokladam duze nadzieje w obecnym i przyszlym pokoleniu.Mysle ze media rozczaruja sie tak bunczucznie nazywanym pokoleniem Jana Pawla 2 poniewaz w wiekszosc nie bedzie ono czolobitne.
Co do piekła to wydaje mi się, że była mowa w Biblii o nim. O czyścu na pewno nie było żadnej wzmianki. Wiele jest nieścisłości w naszej wierzeCjłopaczek pisze:Tak czysciec zostal wymyslony przez kosciol.
Niestety obawiam sie ze pieklo tez bo Biblia wspomina o tym ze grzesnikow ktorzy nie dostapia zbawienia czeka druga smierc a mianowicie smierc duszy i calkowite unicestwienie.
Za to jednak glowy nie dam.Ale czysciec z pewnoscia wymyslil sobie kosciol.
Masz rację. Nie mamy z kogo brać przykładu. Jeżeli nawet są ludzie z których moglibyśmy czerpać, to nie mają oni odpowiedniej charyzmy. Jak wspomniałeś: Miłosza nie ma, Szymborska ateistka, ks. Twardowskiego nie ma, Małysz stracił formę, Krzynówek borykal się z kontuzjami, Dudek siedzi na ławce, politycy odpadająChłopaczek pisze:Tak tez juz o tym pisalem.Nasz kraj cierpi na brak autorytetow i wielkich indywidualnosci.Dlatego kazdy wiekszy sukces naszego rodaka napedza spirale.Przykladem "malyszomania" czy "krzynowkomania" po paru jego udanych wystepach w LM.Papiez nadawal sie do tego idealnie bo nie jest jednosezonowy.Wielu Polakow po prostu dorastalo przy nim..Nigdy nie doswiadczyli zycia bez niego bo on zawsze byl co prawda glownie w Watykanie ale byl i "czuwal" nad Polska i Polakami.Dlatego szok po jego chorobie (klamliwe informacje w tv ze papiez ma sie dobrze a sam chyba pisalem na forum ze on do konca roku 2005 nie dozyje) a nastepnie smierci byl ogromny.Niektorzy nie potrafili sobie wyobrazic swiata bez papieza.Mysleli chyba ze bedzie zyl wiecznie.
rymownik
Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio