Początek to przewaga Juve , dwukrotnie J.Cesar ratuje nas przed utratą bramki później o mało nie samobój jak dobrze dowidziałem Burdisso , ale piłka na szczęscie obok bramki
W miare upływu czasu spotkanie się wyrównało i toczyło się na środku boiska. Inter wywalczył kilka rożnych ale nic nie zdziałał , a na domiar złego kontuzji nabawił się Veron
Dobre było jak Ibra zaczął czarować w polu karnym , a El Capitano podszedł do Szweda i odebrał piłkę jak dziecku








