Ed.
Mało wam podatków? To łapcie kolejny !
By żyło się lepiej, a co !Resort gospodarki proponuje, by nowy podatek był płatny jednorazowo przy pierwszej rejestracji auta w Polsce - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"

Post Wyświetl pojedynczy post autor: NoName1989 » 11 kwie 2012, 8:53
By żyło się lepiej, a co !Resort gospodarki proponuje, by nowy podatek był płatny jednorazowo przy pierwszej rejestracji auta w Polsce - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"
NoName1989

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 11 kwie 2012, 12:16
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798, ... kary_.htmlale tu tez trzebaPrawo i Sprawiedliwosc
petru

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Dr.Football1 » 11 kwie 2012, 12:21
Dr.Football1
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 11 kwie 2012, 18:03
Tomasz Sakiewcz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" do co najmniej 10 tysięcy ludzi pod Pałacem Prezydenckim, wtorek, 10 kwietnia 2012 roku.Są wśród nas dziennikarze, którzy relacjonują, że jest nas tu trzysta, pięćset osób...
[ludzie się śmieją]
Więc pozdrówmy ich serdecznie, tak, żeby zrozumieli: Zdrastwujtie! Zwłaszcza dziennikarzy z TVN tym słowem pozdrawiamy.
Kamil232

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 12 kwie 2012, 13:51
petru

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Duch » 12 kwie 2012, 14:13
No i nie mogło oczywiście zabraknąć ekskluzywnej relacji z Rozbrat. Tyle wspomnień i podniosłych chwilsbQ pisze:Dziś w ciepłej atmosferze porozmawiał sobie z Kaliszem, a to później z Oleksym
Duch
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 13 kwie 2012, 23:04
Co wy wtedy robiliście? Co wy dzisiaj robicie? Dzisiaj mamy decydować o tym, czy polski Sejm przyjmie uchwałę. To kolejny krok tych, dla których państwo polskie w obecnej postaci jest nie do zaakceptowania. Oczywiście dla tych, którzy uznają, że Polska nie przez nich rządzona jest dla nich nie do zaakceptowania, ta uchwała jest potrzebna, bo w tej uchwale, bo w tej uchwale czytamy, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się do władz Federacji Rosyjskiej i kilka zdań niżej jest tłumaczenie, że Sejm zwraca się do władz Federacji Rosyjskiej, ponieważ polskie władze nie podejmują zdecydowanych kroków prawnych. W historii Polski tego typu działania przeszły do historii zdrady narodowej. Tylko ludzie opętani nienawiścią do własnego państwa, pogardą do swoich oponentów, pozbawieni naturalnego szacunku dla ojczyzny, w jakiej żyją, tu i teraz, dzisiaj są gotowi wnosić projekt uchwały, adres do władz Federacji Rosyjskiej, adres do Dumy, adres do cara, po to, żeby stwierdzić, że państwo polskie źle działa.
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75248,11533715,Tus ... z1rxCerMYz
Kamil232

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Duch » 13 kwie 2012, 23:37
Duch
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Falbor » 13 kwie 2012, 23:54
Falbor
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 14 kwie 2012, 0:02
Jak to nic, stwierdził, ze Ci którzy domagają się reakcji w tej sprawie i natychmiastowego sprowadzenia tego wraku do Polski to zdrajcy narodowi, którzy proszą Rosje o coś nad głową Polskiego rząduCi mu o niszczeniu wraku, o tym, że przez dwa lata nie sprowadziliśmy go do kraju, że Ruscy go ładnie wymyli i powprawiali w nim nowe szyby (:lol:), a ten nic.
Kamil232

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 14 kwie 2012, 0:10
Duch pisze: Facebook, to nie jest co prawda jakieś miarodajne źródło, ale niektórzy ludzie 10 kwietnie przechodzili samych siebie. Mówią oczywiście o tych, których mam w znajomych lub też nie, ale zaglądam co jakiś czas. Niby Smoleńsk nic ich nie obchodzi, ale statusik w stylu "smoleński rzyg" lub "ja już "Jarek przestał mnie już wkurwiać - ja się Jarka zaczynam bać..." musi być. A jak się nie wpiszesz w ich tok myślenia, toś mocher i dziad.
Może za jakiś czas kopnie w kalendarz jakiś znany piosenkach lub aktor, to będą mogli lamentować nad czymś innym.
Bardzo polecam do poczytania w calości.Tylko ludzie opętani nienawiścią do własnego państwa, pogardą do swoich oponentów, pozbawieni naturalnego szacunku dla ojczyzny, w jakiej żyją, tu i teraz, dzisiaj są gotowi wnosić projekt uchwały, adres do władz Federacji Rosyjskiej, adres do Dumy, adres do cara, po to, żeby stwierdzić, że państwo polskie źle działa.
petru
Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 14 kwie 2012, 13:29
Dlatego gardzę wirtualnymi kontaktami niemiędzyludzkimi i przyjaźnią przez światłowody na "fejsie". Poziom głupoty i mizerii, które osiąga to miejsce sprawia ze ciesze, ze nigdy nie miałem, nie mam i nie będę miał tam konta.Duch pisze:Tak w nawiązaniu do ostatniej rocznicy.
Facebook, to nie jest co prawda jakieś miarodajne źródło, ale niektórzy ludzie 10 kwietnie przechodzili samych siebie. Mówią oczywiście o tych, których mam w znajomych lub też nie, ale zaglądam co jakiś czas. Niby Smoleńsk nic ich nie obchodzi, ale statusik w stylu "smoleński rzyg" lub "ja już "Jarek przestał mnie już wkurwiać - ja się Jarka zaczynam bać..." musi być. A jak się nie wpiszesz w ich tok myślenia, toś mocher i dziad.
Może za jakiś czas kopnie w kalendarz jakiś znany piosenkach lub aktor, to będą mogli lamentować nad czymś innym.
To była zupełnie inna atmosfer niż rok temu gdy organizacja zajmowali się ludzie związani z kancelaria Lecha Kaczyńskiego. Rok temu było godnie, z klasa i co ważne kwestia absolutnie najistotniejsza było uczczenie pamięci, a nie polityczna agitacja.Więcej nie pójdę przed pałac
Smoleńscy wariaci i zdrajcy się nie dogadają. Mogą się tylko obrażać. I przyznać trzeba, idzie im świetnie - pisze publicysta „Rzeczpospolitej".
Byłem pod pałacem prezydenckim z rodziną i z dziećmi tak jak wielokrotnie chodziłem dwa lata temu i tak jak poszedłem rok temu, w rocznicę. Więcej nie pójdę. Żółte tulipany od moich córek dla pani Marii i tak po kilku godzinach zgarnęli śmieciarze od Hanny Gronkiewicz-Waltz, a moją żałobę postanowił politycznie zagospodarować Jarosław Kaczyński. Dziękuję, lekcję odebrałem, więcej nabrać się nie dam.
Nie zdzierżyłem
Wiem, nigdy nie ma dobrego czasu - i piszę to całkiem serio - by skrytykować towarzystwo z Krakowskiego Przedmieścia, Solidarnych 2010, obrońców krzyża i uczestników kolejnych miesięcznic. Zawsze mają pod górkę wyszydzani w wielonakładowej prasie, okpiwani przez dyżurnych telewizyjnych trefnisiów, pogardzani. Wariaci, paranoicy, smoleńska sekta, mohery - zawsze słabsi, pozbawieni głosu, skarykaturyzowani.
Jak z nimi polemizować, by nie przyłączyć się do chóru tych wszystkich, z którymi mi nie po drodze? Bo, mówiąc szczerze i dobitnie, w sumie wolę z babcią spod krzyża zgubić niż z mądralą z TVN znaleźć. Ale tym razem i ja nie zdzierżyłem.
Najpierw jednak gorzkie wyjaśnienie. Otóż do braku klasy - i jest to określenie najdelikatniejsze - obecnej władzy zdołałem się już przyzwyczaić. Gdy prezydent mojego kraju wysyła wieczorem, w przeddzień katastrofy swego ministra, by ukradkiem jak intruz złożył wieniec przed tablicą „upamiętniającą upamiętnienie", to bezradnie rozkładam ręce. Gdy premier i ministrowie na chybcika, w milczeniu, bez słów, bez chwili refleksji składają swe wieńce na mogiłach części ofiar, byle szybciej, byle mieć to za sobą, to cóż można powiedzieć? Że premierowi się śpieszyło? W taki dzień? Nie miał nic do powiedzenia? Że najważniejszą osobą podczas całej tej ceremonii i skądinąd jedyną, która zachowała się jak należy, był trębacz?
Jak to dobrze, że rząd ma jeszcze jakichś biskupów, z którymi na co dzień toczy wojenki, ale w takich chwilach się przydają, prawda? Oni zawsze odprawią mszę, powiedzą kilka słów, później wytłumaczą wiadomej gazecie, że nie chodziło im, broń Boże, o politykę, i załatwione. Godzinka i już, upamiętnienie dokonane, dostojnik może wracać do pracy. Po czymś takim prezydent jak zwykle jest dumny z siebie i z państwa, które - jak zawsze - zdaje egzamin. Ja pozostaję zażenowany.
Nie namawiam do amnezji
Powie ktoś: czego chcesz? Żądasz, by najważniejsi ludzie w państwie zamienili się tego dnia w korowód oszalałych żałobników? Nie, ale wiem, że można inaczej. Można jak Marek Belka, który wobec swego poprzednika ś.p. Sławomira Skrzypka wykonał dziesiątki gestów, który niewielkie Muzeum Pieniądza potrafił nazwać jego imieniem, który wreszcie zatroszczył się o jego rodzinę. I nie chodzi tylko o wsparcie materialne, a o zwykłą pamięć, kilka serdecznych gestów.
Można jak Tomasz Siemoniak, ot po prostu nazwać dwie sale w MON na cześć Aleksandra Szczygły i Jerzego Szmajdzińskiego, pójść na mszę w intencji gen. Błasika, nawet jeśli na tej samej mszy będzie Macierewicz, a wdowa powie kilka gorzkich słów pod adresem polskiego państwa. Wiele? Chyba nie. Siemoniak zachował się po prostu zwyczajnie, jak przyzwoity człowiek, nie zrobił niczego niezwykłego. Ale już samo to w tych absurdalnie agresywnych czasach jest niezwykłe i godne szacunku.
Można wreszcie jak inny minister Bogdan Zdrojewski polecieć do Smoleńska i po prostu się nie skompromitować. Nie tłumaczyć na każdym kroku Rosjan, nie zapewniać, że wszystko jest świetnie, ale spokojnie, bez politycznej zapiekłości i nienawiści oddać tego dnia cześć umarłym, poległym czy jakkolwiek nazwiemy ofiary tej katastrofy.
Czy Belce coś od tego gestu ubyło? Czy Siemoniak i Zdrojewski stali się przez to mniej platformerscy? Knują z PiS? Nie. Po prostu rozumieją, iż są sprawy znacznie ważniejsze niż codzienna szarpanina dwóch partii. Szkoda, straszna szkoda i żal, że nie potrafi tego zrozumieć prezydent, że nie postawi uczciwej tablicy i nie złoży w biały dzień pod nią kwiatów. Przykre, że Donald Tusk nie zdobędzie się na kilka prostych słów. Smutne wreszcie, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zaproponuje miejsca na pomnik ofiar, a prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie odsłoni uroczyście jakiejś alei Anny Walentynowicz, skoro znalazł miejsce na ulicę Havla.
I tylko rodzi się pytanie: dlaczego tak się dzieje? Może już zapomnieli, że w Smoleńsku zginęli także ich koledzy: Rybicki, Karpiniuk (na jego grób choć pojechał Schetyna), Dolniak? Może się boją, że rozpamiętywanie tego da tylko polityczne paliwo PiS? Tak czy owak fatalnie to wygląda, panowie. Wiem, bardzo wiele złego się już zdarzyło i co się stało, to się nie odstanie. Nie namawiam nawet do amnezji i sztucznego wybaczenia sobie wszystkiego. Tak się po prostu zastanawiam, czy musimy w to wszystko brnąć?
Nie jestem paniczykiem
Ale jako się rzekło, mnie rządzący nawet specjalnie nie zdziwili. Tak jak nie zdziwili mnie PSL-owcy, którzy umieścili na YouTubie film upamiętniający wszystkie ofiary smoleńskiej tragedii. Dokładnie wszystkie trzy ofiary tragedii związane z PSL. Mnie rozczarowali organizatorzy spotkania pod Pałacem Prezydenckim. Czy dlatego, że od nich wymagałem więcej? Może trochę, ale przede wszystkim dlatego, że przez wiele dni to politycy PiS w każdym programie telewizyjnym zapraszali warszawiaków, by przyszli oddać hołd prezydenckiej parze, by przyszli na żałobne wspomnienie.
Przyszedłem. Jeszcze tego samego dnia rano kpiłem z „Gazety Wyborczej", która z góry wiedziała, że pod Pałacem będzie „wiec sympatyków PiS". Okazało się, że to oni mieli rację, nie ja. Można się oczywiście spierać, czy bardziej był to wiec partyjny, czy spotkanie promocyjne „Gazety Polskiej", ale spór to trzeciorzędny, bo obie te strony żyły w pełnej symbiozie.
Nie, drodzy państwo, na spotkaniu w rocznicę śmierci nie przynosi się szubienic na plakatach, transparentów i „głów zdrajcy" w ruskiej czapce. Tak jak wy nie chcecie być wariatami i pogardzanymi oszołomami, tak oni też nie chcą być zdrajcami i renegatami. Nie przekonałem was? No i dobrze, myślcie sobie co chcecie, a nawet wyrażajcie to sobie, jak chcecie, ale na Boga, nie tego dnia, nie w tym miejscu!
Dlaczego? Bo, zrozumcie, na żałobnym spotkaniu nie śpiewa się „Sto lat"! Bo zginął Lech, skąd więc skandowanie „Jarosław, Jarosław! "? Bo w rocznicę śmierci przychodzi się złożyć kwiaty, pomodlić, a nie szydzić z nielubianych dziennikarzy i pozdrawiać ich „Zdrastwujtie" przy rechocie gawiedzi. Bo, skoro przychodzimy upamiętnić ofiary katastrofy, to po prostu nie na miejscu są słowa o upadających stoczniach, szalejącej drożyźnie i niepolskiej polityce zagranicznej. Nawet jeśli słuszne i jeśli wypowiada je brat zmarłego.
Nie, nie jestem salonowym paniczykiem i wiem co to wiec oraz jaka jest jego logika, jaka tam dominuje poetyka. Jak ktoś chce intelektualnej debaty, wybiera się do klubu dyskusyjnego, a nie na wiec. Zgoda, ale jak ktoś chce po prostu chwili zadumy i żałoby tego właśnie dnia? Czy nie to mi obiecywaliście pod Pałacem?
Nie tworzę symetrii
Żeby było jasne, ja nie widziałem tam niczego strasznego, nie słyszałem jakichś szczególnie brutalnych czy haniebnych okrzyków - ot partyjna demonstracja jakich wiele, nie to mi doskwiera. Tylko że to miała być rocznica śmierci, nie wiec. Żałoba, nie polityczna fiesta. Smutek i żal, nie chęć zemsty.
I jeszcze jedno, tak na koniec. Nie buduję na siłę fałszywej symetrii: po jednej stronie pozbawione klasy i zrozumienia państwowej powagi władze, po drugiej gniewny tłum. Albo, jeśli chcecie tego języka, po jednej paranoicy i wariaci, po drugiej zdrajcy, renegaci. Nie tworzę tej symetrii, bo nie mam przekonania, że podział ów jest właśnie symetryczny, czyli że winy obu stron rozdzielić należy po równo. Nie ukrywam, że sercem jestem na Krakowskim Przedmieściu, ale nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że bardziej zawinili zdrajcy, tudzież, że gorsi są wariaci.
Czasem tylko mam ochotę was, zajętych okładaniem się pałami, spytać czy na pewno wiecie co stało się 10 kwietnia 2010 roku? I czy aby o pamięć wam chodzi?
http://www.rp.pl/artykul/860065.html?p=1Pohańbieni i zdrajcy
Konflikt Tuska z Kaczyńskim jest na rękę Moskwie. Przyjęcie przez Sejm uchwały w sprawie wraku byłoby dla Putina kłopotem. PiS jednak dopisał do niej zdanie nie do przyjęcia przez PO i zaprosił ją do awantury. Tusk zaproszenie przyjął.
Gdyby Rosja była normalnym krajem, zaś Moskowskoje Nowosti zwykłą gazetą, w ogóle nie warto by było się zajmować czwartkową publikacją tego pisma, dotyczącą przecieku z trybunału w Strasburgu. O tym, jaki będzie wyrok w sprawie rodziny katyńskie kontra Federacja Rosyjska dowiemy się w poniedziałek o godzinie 11.00. Ale nie o sam wyrok tu chodzi. Idzie raczej o to, że ściśle związana z Kremlem gazeta uważa za stosowne napisać, że z pewnością dzisiejsza Rosja nie ma nic wspólnego z katyńską zbrodnią.
Taka interpretacja jest o tyle ważna, że zwalniałaby obecne władze w Moskwie z obowiązku toczenia śledztwa w tej sprawie, ujawniania Polakom akt sprawy i do końca wyjaśnienia sprawy zamordowania polskiej elity. Publikację Nowosti można więc traktować jako akt polityczny i nad tym właśnie warto się zastanowić.
Dlaczego? Bo w Rosji jest już po wyborach prezydenckich, w których zdecydowano, że głową państwa znów będzie Władimir Putin. „Przykręcanie śruby" najczęściej odbywa się przed wyborami, a nie po nich. To w czasie kampanii Putin wysyłał zawsze sygnały do najtwardszego elektoratu, grożąc rakietami, wadząc się z NATO, pokazując się jako twardy polityk. Z jakiegoś jednak powodu, ktoś w Moskwie uznał, że teraz, gdy sytuacja polityczna znów jest w Rosji stabilna, trzeba właśnie przykręcać śrubę, stosować starą rosyjską zasadę nieprzyznawania się do czegokolwiek (czy będzie to zatonięcie okrętu atomowego, zamach terrorystyczny, sprawa stalinowskich czystek, czy chaosu na smoleńskim lotnisku). Jeszcze trzy tygodnie temu szef MSZ Radosław Sikorski mówił w swym przemówieniu: „Mamy nadzieję, że nowy prezydent Rosji nada swemu krajowi impuls modernizacyjny, zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa. Niezmiennie działać będziemy na rzecz pojednania polsko-rosyjskiego". Piękny prezent rosyjskich władz dla polskich.
Ale wróćmy do sprawy, bo jest ona o tyle ciekawa, że w ciągu ostatnich dwóch lat, gdy część rosyjskich elit przeżyła szok w wyniku katastrofy smoleńskiej, wiele razy mówiło się o przełomach w relacjach na linii Warszawa-Moskwa. W Rosyjskiej telewizji puszczono „Katyń" Wajdy, liberałowie zaś przeforsowali w Dumie uchwałę potępiającą mord polskich oficerów. Polskie władze i politycy Platformy Obywatelskiej mówili o przełomie i coraz lepszych relacjach. Jednak dziś widać ile warte były te relacje i gadanie o „pojednaniu". Rosjanie po raz kolejny odmówili przekazania akt katyńskich, zasłaniając się ich tajnością. W odpowiedzi do Strasburga moskiewski resort sprawiedliwości pisał o „wydarzeniach katyńskich" i twardo utrzymywał, że Rosja nie ma z tą sprawą nic wspólnego. Teraz zaś widać wyraźnie, że Moskwa przygotowuje propagandowy grunt przed ostatecznym orzeczeniem trybunału w tej sprawie. Odwilż? Nie bądźmy naiwni. Jednak jest tu wiele wątków, których nie należy mieszać. Po pierwsze Rosjanie zachowywaliby się w ten sam sposób bez względu na to, kto rządzi polską. Wypowiedzi PO, o tym, że ich relacje są szczególnie lepsze, lub że PiS-owskie były szczególnie złe to bajki dla dzieci. Bo to Rosja jest partnerem silniejszym i równo wobec wszystkich rządów stosują tą samą strategię, choć miewa różną taktykę.
I tu przechodzimy do obecnych władz, a ściślej wielkiej naiwności Platformy. Z powodów wewnętrznej propagandy PO lubiła pokazywać, że to ona przyczyniła się do ocieplenia relacji. Odtrąbiła sukces gdy Rosjanie niespodziewanie cofnęli zakaz importu polskiego mięsa (tak samo jak niespodziewanie i bez powodu go wprowadziła). Było to wszystko tak naiwne, że aż dziw, że spora część opinii publicznej to kupowała. Sama sprawa katyńska (abstrahując nawet od Smoleńska) była klęską polityki wschodniej Platformy – Rosjanie wykonali dwa miłe gesty, kilkanaście wrogich, a w meritum nic się nie zmieniło: jak nie pokazali akt śledztwa w tej sprawie, tak nie znamy ich do dziś. W przeciwieństwie zaś do Smoleńska, sprawa Katynia jest wyłącznie historyczna i ustępstwa w tej sprawie, poza prestiżem, nie kosztowałyby Rosję nic. Ale widać nie uważają, że powinni nadwyrężać swój prestiż w celu poprawy wzajemnych relacji. Bo niby po co. Nasi politycy przeciwnie: poprawę wzajemnych relacji uznali za cel sam w sobie i gotowi byli na daleko idące ustępstwa w tej sprawie. Pytanie, kto na tym lepiej wyszedł. Sprawa ma jeszcze czwarty poziom, ale o nim na końcu tego tekstu.
Relacja polsko rosyjskie były też przedmiotem piątkowej „debaty" w Sejmie. Sam narzekałem, że rząd i Platforma milczą w sprawie 2. rocznicy katastrofy smoleńskiej, ale jak usłyszałem premiera, przestałem żałować od razu. Premier, który oskarżył opozycję o to, że za plecami rządu pisze listy do Moskwy próbował dokonać narracyjnej wolty. Dotychczas to PiS oskarżał, albo sugerował, że to Platforma jest odpowiedzialna za katastrofę smoleńską, że w niejasny sposób dogadywała się z Rosjanami w tej sprawie. Słowo spisek i zdrada co jakiś czas padało w dyskursie prawej strony w odniesieniu do działań Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego. PO wobec tych zarzutów była absolutnie bezradna, albo je ignorowała, albo zbywała z poczuciem wyższości. W piątek jednak Tusk postanowił zmienić taktykę: rozpoczął akcję wmawiania Polakom, że jeśli ktoś tu jest zdrajcą, to właśnie PiS. „Takie działania w historii nazywano zdradą narodową" - wykrzyknął w pewnym momencie odnosząc się do projektu uchwały w sprawie zwrotu przez Rosję wraku Tu-154 M. Przyznał się przy okazji do klęski swej polityki wschodniej mówiąc, jak „trudnym partnerem" jest Moskwa. W łagodnym na ogół języku Tuska takie słowa oznaczają: nasze relacje są fatalne.
Ale wizerunkowo zabieg był prosty: to nas ciągle atakują, oskarżają o zdradę narodową, nas obarczają winą, a tymczasem, kochani rodacy, to PiS zachowuje się jak Targowica, za plecami legalne rządu pisze „adresy do Cara". Choć taktyka Tuska szyta jest grubymi nićmi, z pewnością znaczna część opinii publicznej ją kupi. III RP wszak jest krajem, w której najczęściej ci, którzy oskarżali innych o zbrodnie, sami je właśnie – zgodnie z zasadą: „jak kradniesz krzycz głośno >>trzymaj złodzieja<<" – popełniali. Zwolenników oczyszczenia państwa z pozostałości PRL, by państwo mogło być nowoczesne nazywano wstecznikami żyjącymi przeszłością, tych, którzy chcieli sprawić, żeby demokracja przestała być fasadowa, lecz by podstawowe decyzje zapadały w rządzie, nie zaś w ciałach nieformalnych nazywano zagrożeniem dla demokracji itp. itd.
Z pewnością jednak oskarżenie przeciwników o zdradę narodową jest teraz Platformie bardzo potrzebne. Nie wszystko idzie tak jakby chcieli, w sprawie smoleńskiej pojawiło się sporo kłopotliwych dla rządu wątków (nie chodzi o zamach, lecz raczej bierność po tym, jak już do katastrofy doszło, choćby w sprawie odpowiedzi na raport MAK, sprawę generała Błasika, odzyskania wraku Tupolewa itp.). Polaryzacja na linii PO-PiS jest więc wizerunkowo rządowi bardzo potrzebna. Tusk więc postanowił siebie ustawić w roli ofiary, swoje błędy na linii Warszawa-Moskwa, o których pisałem wyżej, przedstawić jako element spisku opozycji z Kremlem. I powtarzam, choć wydaje się to absurdalne, z pewnością zadziała. Wszak po upublicznieniu raportu MAK część polityków PO mówiła o tym, że rosyjski komitet postanowił wesprzeć Polską opozycję.
Paradoks polega jednak na tym, że w oskarżeniach Donalda Tuska tkwi ziarno prawdy. Dlaczego? Bo jednego jestem pewien: Rosji zależy na tym, by w Polsce trwał konflikt. Gdyby PiS i PO w sprawach rosyjskich jednym głosem, dla Moskwy sytuacja byłaby znacznie trudniejsza. Dlatego więc Kreml podsyła raz piłkę rządowi, raz opozycji i grając świetnie emocjami nad Wisłą zapewnia sobie święty spokój. W sposób funkcjonalny zarówno PiS jak i PO są w spisku z „Carem", ponieważ dobrze realizują pisany przez niego scenariusz.
Jarosław Kaczyński który po wystąpieniu Tusk zapisał go na listę polskiej hańby (piękny parlamentarny dyskurs: zdrajcy vs. pohańbieni) też Rosji wyświadczył przysługę. W jaki sposób? Pisząc w uchwale w sprawie – do tego zdania odnosił się właśnie Donald Tusk – zwrotu wraku Tupolewa, że Sejm apeluje do władz Rosji z powodu nieudolności polskiego rządu. W sposób oczywisty taki zapis sprawił, że uchwały nie mogła poprzeć Platforma.
Platforma, której ważni politycy od dłuższego czasu narzekają, że Rosjanie nie chcą nam oddać wraku uchwałę w innym brzmieniu by poparła, podobnie jak PSL. A rząd dysponując taką uchwałą i poparciem całego Sejmu łącznie z opozycją, mógłby w sprawie wraku wywrzeć na Moskwę większy nacisk. Najwyraźniej jednak partii Kaczyńskiego nie zależało na tym, by uchwała przeszła i by wrak do Polski wrócił, lecz by wywołać awanturę. A Platforma zaproszenie do awantury przyjęła. Pytanie, czy nie jest to czasem wymarzony na Kremlu scenariusz pozostawiam inteligencji P.T. Czytelników.
franz
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 14 kwie 2012, 19:54
Prostą sprawą jest, że dopóki nie zostanie przeprowadzone rzetelne śledztwo, rzetelne dochodzenie w tej sprawie, a przynajmniej choćby podjęcie próby, to w ten sposób te rocznice będą wyglądać. Co ludzie mieli przyjść pod pałac i powspominać prezydenta, nie wiedząc dlaczego zginął? Mając poczucie, że coś tutaj śmierdzi i dochodzenie w jego śmierci jest kpiną. Nie o tym nie rozmawiajmy nie dzisiaj. A kiedy do cholery jak nie dzisiaj? Gdzie i kiedy ludzie mieli wykrzyczeć CHCEMY PRAWDY? To samo co do przemówień Kaczyńskiego. Kiedy miał powiedzieć temu tłumowi ponad 30 tys ludzi, co naprawdę myśli jaki jest jego cel? Skąd Ci ludzie mieli to wiedzieć, z telewizji, która każdego jego wystąpienie skraca tylko do jakiegoś jednego zdania która można wyrwać z kontekstu i uderzać w niego maczugą? Kiedy jak nie w takim momencie miał w swój elektorat natchnąć nadzieje, elektorat który każdego dnia jest w TV gnojony i odsądzany od czci, wyzywany od oszołómów i paranoików.Do rządowych mediów wrócił już na dobre język i zachowania, które dla mojego pokolenia są obrzydliwie znajome. Język z czasów, gdy Urban, ostatnia komunistyczna kanalia, rzecznik władzy posługującej się policyjną przemocą i skrytobójczymi morderstwami, pisał o bł. księdzu Popiełuszce, że „wypuszcza spod ornatu demony politycznej wścieklizny". A potem, kiedy Popiełuszkę w okrutny sposób zamordowali esbecy, od pierwszej chwili on sam i cały dyrygowany przez niego aparat propagandy podniósł krzyk, że opozycja „gra tą śmiercią" i „politycznie wykorzystuje tragedię".
Swego czasu te dzienniki telewizyjne emitowane były TVP Historia, więc gdzieś w archiwach muszą być. Może ktoś potrudzi się i zamieści ówczesne obelgi wobec domagających się prawdy gdzieś na jutubie. Na razie uwierzcie mi państwo na słowo: padały wtedy te same, co do kropki te same frazy, którymi dziś karmią nas publicyści z Czerskiej i Słupeckiej oraz gadające głowy z Augustówki.
Usłużni wazeliniarze z TVN pośpieszyli z sondażem. Patrzcie, krzyczą, społeczeństwo uważa, że wokół tragedii toczy się polityczna gra! Skąd społeczeństwo to wie? Od nich, oczywiście, z ich telewizji, sączącej propagandę pomiędzy talk showem a tańcem, od rana do wieczora. Oni oczywiście nie zauważają tej „politycznej gry" po stronie władzy, każdym słowem i obrazkiem starają się zasugerować, że ta „gra" to słowa „żądamy prawdy", to domaganie się zwrotu wraku. Ja pamiętam jeszcze, jak za moich młodych lat różne kanalie mówiły w ten sposób o każdej próbie przypomnienia o zesłańcach, o Żołnierzach Wyklętych, o ofiarach stalinowskich katowni i innych podłości komuny. Pamiętam, jak „Trybuna Ludu" pouczała mnie i moich rówieśników, że wywlekanie „tragedii sprzed czterdziestu lat" (jakiej, otwarcie nie pisano, bo przecież oficjalnie Katynia w ogóle nie było) to paskudne żerowanie na niej przez imperialistycznych agentów i polityczne rozgrywanie naszej niełatwej historii.
Propagandyści ze szmatławca, który kiedyś miał być gazetą „Solidarności", dziś liżący po dłoniach Wałęsę, nie pamiętają − albo nie wiedzą, bo to już nowe pokolenie opluskwiaczy − że kiedy tenże Wałęsa rozpoczynał swą opozycyjną działalność, przemawiając pod stoczniową bramą w rocznicę (jak to zwała peerelowska nowomowa) „wypadków grudniowych" i obiecując, że kiedyś jeszcze stanie w tym miejscu pomnik, to właśnie było „polityczne wykorzystywanie tragedii", „gra trumnami", i „przerabianie zwłok na polityczny kapitał".
Propagandyści ze wspomnianego szmatławca chwalą się radosną twórczością gorliwego czytelnika, który, zainspirowany przez swą ulubioną gazetę, sparodiował „smoleńskie teorie spiskowe" w liście o „Titanicu". Brawo, brawo − może jakiś talon w nagrodę? I dla tych, co wypisują „opinie widzów" na pasku słuszniackiej telewizji: „podziwiam cierpliwość naszego pana premiera", „jesteśmy z premierem i z PO", „kto wreszcie położy kres temu szaleństwu"? Ja pamiętam tych dyżurnych emerytów, robiących za „głos ludu" w „prylu", te nieśmiertelne włókniarki i aktywistów organizacji młodzieżowych, deklamujących w DTV, że od strajkowania lepiej się nam żyć nie będzie, że wichrzyciele i warchoły z „Solidarności" myślą tylko do władzy, że robią politykę i wzięli by się wreszcie do uczciwej roboty!
I przy tym wszystkim, ten właśnie szmatławiec demonstracyjnie brzydzi się towarzyszem Barańskim... Nie mogę użyć jedynego stosownego dla takich ludzi słowa, bo byłoby to niezasłużoną obrazą dla kobiet wykonujących pożyteczny w sumie zawód.
Władza i jej propaganda, która od dwóch lat kłamie i manipuluje, by ukryć prawdę i zniechęcić nawet do pytania o nią, która mobilizuje nocami mundurowe rezerwy do gaszenia zniczy i rozrzucania kwiatów, która ze wszystkich składanych obietnic wyborczych dotrzymuje tylko tej jednej, że dopóki rządzi, nie pozwoli na godne upamiętnienie Lecha Kaczyńskiego i innych ofiar tragedii − ta właśnie władza obłudnie krzyczy do ludzi nie poddających się załganiu i zastraszeniu: „nie zakrzyczycie prawdy"! I z wdziękiem bazarowej handlary szydzi z domagających się elementarnej sprawiedliwości: „nie podniecajcie się, napijcie się wody"...
Znam to. „Znam, za bardzo dobrze znam", jak pisał poeta. W najczarniejszych snach nie sądziłem, że z takim zalewem cynicznej hipokryzji, bezczelnego kłamstwa, brutalnej agresji i łajdactwa w życiu publicznym spotkam się jeszcze kiedykolwiek w życiu. Cóż, wiek leczy ze złudzeń. Ale i daje pociechę − bo właśnie dlatego, że tak dobrze takie same wykrzywione pogardą gęby i tę samą plugawą propagandę pamiętam, pamiętam też, jak nieuchronnie pisana im była przegrana. I wiem dobrze, że i tych teraz Polacy w końcu uprzątną z naszego życia publicznego, jak gnój pozostawiony w obejściu przez puszczone nieopatrznie w szkodę bydlę.
PS. (Do Roberta Mazurka). W miejscu pamięci symboliczne szubienice dla zdrajców nie są stosowne. W miejscu, gdzie walczy się o prawdę i ukaranie winnych wielkiej podłości − jak najbardziej. Widać inaczej już rozumiemy sens pewnych publicznych wystąpień.
Zdecydowałbyś się. Raz piszesz, że Kaczyński upartnił dzień który powinien być wspomnieniem o zmarłych, poruszając wątki jak np. Stocznie czy sytuacja w Edukacji czy w Służbie zdrowia, a teraz piszesz, że Pis się innymi sprawami nie zajmuje. No chyba jedno się z drugim kłóci. I to chyba nie nikt inny jak ty kupujesz narracje TVN-owską, że Pis poza Smoleńskiem się niczym nie zajmuje. A choćby 10 kwietnia miał miejsca kongres Polska wielki projekt, w którym brał udział Kaczyński i środowisko naukowe skupione wokolo PiSu jak np. prof. Krasnodębski. To samo w innych kwestiach choćby w kwestii edukacji Pis mocno wspierał głodkówki działaczy przeciwko likiwadcji historii w szkołach i na łamach parlamentu składał odpowiednie uchwały zaniechanie tej szkodliwej reformy, a także złożył swój projekt obowiązkowych dwóch lekcji historii w Liceach. W kwestii likiwadcji sądów rejonowych i prokuratur również były protesty. Jak nie wierzysz to mogę poszukać linkó.Uważam za sabotaż i działanie na własna szkodę całkowite upartyjnienie Smoleńska i jednoczesne niemal całkowite opuszczenie innych kwestii takich jak gospodarka, polityka społeczna, podupadająca infrastruktura, dosłowna likwidacja "Polskie Powiatowej". Jest to absurd, ze jedyna partia rzeczywiscie opozycyjna (wesołą gromadkę Palikota pozostawmy takim fanatykom jak Chłopaczek, wątpię czy jakiś racjonalny analityk wierzy choćby w promil opozycyjności tej grupy interesów zwanej RP Palikota. Nie ważne czy Polska będzie bogata, czy biedna ważne żeby była antyklerykalna) - rezygnuje z punktowania nieudolności rządu i patrzenia władzy na ręce, podczas gdy sytuacja Polski w każdym aspekcie szybko się pogarsza i groźba wręcz cywilizacyjne zapaści jest niezwykle realna.
PIS posłusznie robi to co media (TVN, GW itd.) jej przyklejały od momentu kampanii do wyborów prezydenckich. Swoimi działaniami w sprawie obchodów katastrofy i ostatnia nieprzemyślaną i niestrategiczna awantura w Sejmie - dala na kilka ładnych miesięcy paliwo swoim medialnym oprawcom. PiS, jego kierownictwo czyli de facto Jarosław zadaje sobie sprawę z tego, ze w mediach głównego nurtu nie ma przyjaciół raczej zajadłych wrogów - czemu daje im łatwą sposobność do oblewani pomyjami, do zaganiania w narożnik z którego ciężko zdobyć szersze poparcie społeczne i prawicowo-centrowy elektorat?
Jeśli ktoś z panu zna genezę takiego stanowiska - proszę mnie oświecić...
Tak ja również popieram tezę Ziemiewkicza, że nie tyle, że Kaczyński gra o ślepy los o loterii, ale gra o pełnię samodzielnej władzy. Zresztą potwierdza to Bielan w wywiadzie do Newsweeka, któremu on co prawda zaprzecza, ale w tej kwestii akurat bym nie uważał tego za calkowcie wyssane z palca. Gdy po wyborach prezydenckich Bielan proponował kontynuowanie strategii to Kaczyński powiedział jasno, że nie chce rządzić z SLD, jego interesują tylko samodzielne rządy i interesują go rządy tylko jak będzie miał Prezydenta.Jeśli ktoś z panu zna genezę takiego stanowiska - proszę mnie oświecić...
Przecież Kaczyński, to stary polityczny wyjadacz, polityk na zimo kalkulujący. Czyżby stawiał na ślepy los w ruletce o którym tak często i właściwie rzeczowo pisze Ziemkiewicz tym razem było wiodącym elementem jego strategii.
Kamil232

Post Wyświetl pojedynczy post autor: lukinis131 » 14 kwie 2012, 20:22
lukinis131
Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 14 kwie 2012, 21:23
Nie przypominam sobie, żebym tak bardzo dezawuował Twoja skromna osobę. Nie sledze zbyt pilnie swoich poczynań w wirtualnej rzeczywistości - wiec nie pamiętam zbytnio "o co poszło". Chyba o zbędne i jałowe polemiki z forumowymi apologetami pana Janusza P. - które w moim mniemaniu są żałosna strata czasu, ale w końcu to Twój czasKamil232 pisze:Co prawda nie jestem godzień dyskutować z panem Franzem o czym mnie już informował.
Z systemem medialnym, relacja z zeszłego roku i reszta tez wszystko prawda, ale...Kamil232 pisze:Pan Mazurek i Pan Szułdrzyński(do których tekstów zaraz przejde) albo udają, albo próbują sobie wmówić, że żyjemy w normalnym państwie, normalnej demokracji. Otóż nie dopóki do tych panów nie dojdzie, że jest quasi demokracji choćby z tego powodu, że władza nie jest poddana zadnej kontroli medialnej to nadal będą żyć w sferze urojeń, że jakby Kaczyński zrobił tak czy inaczej to może inaczej to pokazano i by lepiej dla niej wyszło. Otóż by pokazano to dokładnie tak samo. Piszesz o zeszłym roku, że w zeszłym roku były dobre obchody z zadumą o zmarłych bez wiecu politycznego. A teraz łaskawie sobie przejrzyj realcja gazet pro rządowych czy tvnowski materiałów. Gadka była taka sama dokładnie jak teraz o wykorzystywaniu tragedii do celów politycznych, o grze trumnami bla bla bla. To samo chćby w kampanii Prezydenckiej gdzie całkowicie wyciszono sprawę Katastrofy, Kaczyński przez pare tygodni w ogóle nie zabrał głosu, to pani Olejnik gadał o milczącym prowokowaniu, Bartoszewski o hienach cmentarnych i nekrofili. W momencie w którym w ogóle PiS całkowicie zawiesił sprawę Smoleńską i tak leciały takie zarzuty pod jego stroną. Więc to, że teraz Kaczyński w swoim przemówieniu zawarł również ocenę kondycji całego państwa nie wiele zmienia, chyba tylko tyle, że pro rządowe media nie mogły już się bardziej oburzyć niż się oburzyły.
Właśnie o to chodzi. O to żeby spokojem, wyrachowaniem, konferencjami o gospodarce i podatkach, eksponowaniem pomysłów eksperckich - wyprowadzić te kur...wy z równowagi. Niech sami pakują się we własne sidła trzeba obnażyć ich zajadłość, nienawiść, głupoty. Ogarniała mnie wielka satysfakcje w tym momencie, który Ty wspomniałeś. Patrzeć na powykrzywiane twarze pseudo autorytetów, które nie mogą znaleźć przyczyny do ataku i same się kompromitują. BezcenneTo samo chćby w kampanii Prezydenckiej gdzie całkowicie wyciszono sprawę Katastrofy, Kaczyński przez pare tygodni w ogóle nie zabrał głosu, to pani Olejnik gadał o milczącym prowokowaniu, Bartoszewski o hienach cmentarnych i nekrofili.
Podstawowy, ale bardzo istotny błąd!Kamil232 pisze:Przechodząc do tekstu Mazurka i wykorzystywania katastrofy do celów politycznych.
Jasna sprawa.Kamil232 pisze:Nikt inny jak Tusk z ekipą najwięcej zyskały na tej katastrofie i wielokrottnie ją wykorzystywano do celów politycznych, jest na to nie zliczona liczba przykładów. Ale pomijając już to cała ta katastrofa była polityczna. Od początku od rozdzielenia wizyt od gry z Rosjanami w celu wykluczania prezydenta RP z obchodów Katyńskich, poprzez niezapewnienie odpowiedniego bezpieczeństwa delegacji lecącej do Katynia(brak sprawdzenia lotniska, brak rosyjskiego nawigatora w samolocie, brak zgody na wylot dwóch samolotów do Katynia itd.itp), w końcu na skandaliczne decyzje po katastrofie oddanie śledztwa w ręce Rosjan. Dalej brak zainteresowania uczestniczniem w tym śledztwie, odrzucenie pomocy międzynarodwej w wyjaśnienie katastrofy ze strony Nato i państw UE, oddanie orginałów czarnych skrzynek, brak mocno postawionej sprawy zwrotu naszej własności to jest wraku Tupolewa, brak choćby reakcji na to, że ten sam wrak przez rok leżał niezabezpieczony na lotnisku pod gołym niebem poddany działaniu na niego warunków atmosferycznych, brak reakcji na niszczenie wraku po katatrofie ćiecie go i wybijanie szyb.
Kłamstwa Tuska i Kopacz po katastrofie o przyjaznej postawie Rosjan w wyjaśnienie katastrofy, o dopuszczeniu polskich medyków i specjalistów do sekcji zwłok. Kłamstwa o przekopywaniu terenu 2 metry w głąb, brak reakcji na to, że pare tyg. po katastrofie, znajdowano jeszcze szątki ofiar na miejscu katastrofy, ot choćby nie tak dawno wyjawiono, że jakiś typek w garażu kolo miejsca katastrofy jest w posiadaniu szczątków TU 154M, czy choćby teraz umycie wraku ze strony Rosjan. To wszystko jest jasno związane z polityką i jest polityczne, więc domaganie się wyjaśnienia tej sprawy, zawsze będzie domaganiem się politycznym i kupowanie tych haseł, ze ten kto domaga się rzetelnego śledztwa i wyjaśniena sprawy wykorzystuje katastrofę do celów politycznych jest głęboką naiwnością i lekko mówiać głupotą.
Byc może? Na pewnoKamil232 pisze:Być może nie powinien w ten dzień wypowiadać się o kondycji całego państwa i poruszać tematów nie związanych z katastrofą
Kamil232 pisze:ale tutaj dochodzimy do jednej nieścisłości twojego postu.
Kamil232 pisze:decydowałbyś się. Raz piszesz, że Kaczyński upartnił dzień który powinien być wspomnieniem o zmarłych, poruszając wątki jak np. Stocznie czy sytuacja w Edukacji czy w Służbie zdrowia, a teraz piszesz, że Pis się innymi sprawami nie zajmuje. No chyba jedno się z drugim kłóci.
Wszystko to jest jasne i doskonale mi znane. Nie musisz szukać linkówKamil232 pisze:I to chyba nie nikt inny jak ty kupujesz narracje TVN-owską, że Pis poza Smoleńskiem się niczym nie zajmuje. A choćby 10 kwietnia miał miejsca kongres Polska wielki projekt, w którym brał udział Kaczyński i środowisko naukowe skupione wokolo PiSu jak np. prof. Krasnodębski. To samo w innych kwestiach choćby w kwestii edukacji Pis mocno wspierał głodkówki działaczy przeciwko likiwadcji historii w szkołach i na łamach parlamentu składał odpowiednie uchwały zaniechanie tej szkodliwej reformy, a także złożył swój projekt obowiązkowych dwóch lekcji historii w Liceach. W kwestii likiwadcji sądów rejonowych i prokuratur również były protesty. Jak nie wierzysz to mogę poszukać linkó.
W kwestiach chocby deregulacji również zespół pod przewodnictwem Przemka Wiplera mocna pracuje nad tymi projetkami, a i choćby Pis zaproponował nie tylko poparcie reformy Gowina, ale również wniosek o zmianę konstytucji, bo jest tam jeden taki artykuł teraz go dokładnie nie zacytuje, że jak się Trybunał Konstytucyjny uprze to i może uwalić kazdą próbę deregulacji, padła tutaj jasna propozycja do GOwina i PO w sprawie zmian konstytucji. W ławach Poselskich Pisu jest teraz bardzo wielu profesorów jak choćby prof. Szczerski, który nie raz już w przemówieniu sejmowym zmasakrował Sikroskiego, jest prof. Jozefina Hrynkiewicz, jest prof. Naimski, jest prof. Paweł Szałamach.
Tak więc pisanie, że Pis poza Smoleńskiem resztę odpuszcza jest lekko mówiąc nieprawdziwe. Wystarczy przejrzeć odpowiednie strony by sprawdzić, że Pis składa w tych sprawach swoje pomysły i ma je.
Polityczny priorytet zdobycia wladzy, w celu wyeliminowania patologii obecnego kształtu państwowości w pełni popieram.Kamil232 pisze:On co już wcześniej zresztą w tym temacie pisałem, nie chce mieć władzy dla władzy, żeby sobie porządzić i mieć profity z bycia u władzy,. On jak już ją przejmie, chce mieć możliwość wprowadzenia zmian projektu który można nadal nazwać IV RP, całkowitego przebudowania tego pańśtwa. W koalcji czy to Postkomunistami czy z PSL to jest całkowicie nieralne, bo te partie to budowiniczy tego chorego systemu III RP i nigdy na realną zmianę się nie zgodzą. Tak więc
Termin to rok 2015 wybory prezydenckie i do parlamentu, albo zgarnie wszystko, albo
Kaczyński zostanie z niczym.
A tego byśmy nie chcieli, prawda?przegra doszczętnie.
franz
Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio