Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 21 lut 2016, 20:00
Boromir
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 22 lut 2016, 21:33
Boromir

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 24 lut 2016, 18:09
petru

Post Wyświetl pojedynczy post autor: masacra » 24 lut 2016, 18:40
Boromir pisze:Ukraińcy wysyłają Jamal, która zaśpiewa o.
masacra
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 24 lut 2016, 19:03
Boromir

Post Wyświetl pojedynczy post autor: masacra » 24 lut 2016, 20:19
MocneBoromir pisze:Autorka najbardziej irytującej piosenki z mojego "top 10 wszech czasów".
masacra
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 24 lut 2016, 21:24
Boromir
Post Wyświetl pojedynczy post autor: maciek_88 » 24 lut 2016, 21:41
maciek_88
Duch
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 26 lut 2016, 12:22
Obowiązkiem prezydenta jest łączyć, a nie dzielić ludzi. Zamiast podsycać do nienawiści, lepiej z historii wyciągać wnioski. Zależy nam na dobrych relacjach polsko-ukraińskich, a wznoszenie pomników nawiązujących do takich wydarzeń przyczynia się do antagonizowania ludzi i psucia stosunków dobrosąsiedzkich
Boromir
Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 20 mar 2016, 18:09
cloner

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 23 mar 2016, 11:51

petru

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 24 mar 2016, 18:17
Magnum
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bebeto » 24 mar 2016, 18:31
Bebeto

Post Wyświetl pojedynczy post autor: masacra » 24 kwie 2016, 16:50
Nigdy wcześniej nie napisałam do redakcji, ale gdy przeczytałam wasz tekst o zagranicznych studentach chowających się przed nacjonalistami w Białymstoku, poczułam, że muszę podzielić się swoją historią. Przez kilka lat byłam w związku z oddanym wychowankom pedagogiem, absolwentem filozofii, który... był nacjonalistą i skinheadem. Jeśli myślicie, że to tylko głupie karki, to jesteście w błędzie – mój eks ma dyplom magistra i uchodzi za wzorowego działacza społecznego – pisze nasza czytelniczka Joanna.
Sama się sobie dziwię, że tak długo tkwiłam w związku z P. Uważam się za osobę twardo stąpającą po ziemi, rozsądną. Jestem wykształcona, mam dobrze płatny zawód. A mimo wszystko P. potrafił mnie zmanipulować.
Początki znajomości
Poznaliśmy się kilka lat temu na portalu internetowym. P. był ode mnie młodszy o 11 lat. Nie chciałam się z nim wiązać właśnie ze względu na dużą różnicę wieku. Ale on nie odpuszczał i w końcu dopiął swego.
Przedstawił się jako facet wolny. Ukończył pedagogikę i filozofię, pracuje jako wychowawca w specjalnym ośrodku wychowawczym. Jest kuratorem społecznym na Śląsku. Nadzoruje dzieci z rodzin patologicznych. Pozuje na szlachetnego, skrzywdzonego, którego żadna kobieta nie zdołała okiełznać. Przez rok się niezobowiązująco spotykaliśmy. P. często odwoływał spotkania, a nagłe zmiany planów uzasadniał pracą z młodzieżą. Byłam zakochana. I ślepa.
P. był łysy. Nigdy nie wyszedł z domu w innych spodniach niż w Levisach 501, wiśniowych glanach i w koszulach marki Lonsdale lub Fred Perry. Te ubrania są dla niego jak mundur – tak się rozpoznaje na ulicy z innymi skinheadami. Tyle, że gdy się poznaliśmy, to nie zdawałam sobie sprawy z tego, kim naprawdę jest.
Poważny związek
Po roku spotkań P. się do mnie wprowadził. Mieszkał ze mną i moim kilkuletnim synem przez 3 lata. Oświadczył mi się, zapewniał o wielkiej miłości. Ale gdy patrzę na to z perspektywy, to jest dla mnie jasne, że nigdy tak naprawdę ze mną nie zamieszkał. Przywiózł tylko trochę ubrań i kilka drobiazgów. Oprócz płyt z muzyką nie miał nic osobistego.
Mój kilkuletni syn uważał go za guru. P. pokazał mu ciosy karate, był fajnym kumplem. Tak mi się wtedy wydawało. Syn był w niego wpatrzony jak w obrazek.
Potem zauważyłam, że P. uczy mojego syna dokopywania komuś przy każdej okazji i bez okazji, nawet podczas głupiej gry w chińczyka. Sam właśnie tak postępował – zawsze musiał wygrać i pognębić przeciwnika.
Mówił, że nienawidzi przegrywać. Tłumaczyłam go sama przed sobą. Bardziej liczyła się dla mnie jego działalność społeczna. Potrafiłam go usprawiedliwić, nawet wtedy, gdy zachowywał się w totalnie niewłaściwy sposób. Przecież działacz społeczny nie może być zły, prawda?
Wychowawca, społecznik, kurator
Muszę przyznać, że P. jako kurator społeczny naprawdę pomaga dzieciakom z rodzin patologicznych. Na przykład dopilnował tego, że chłopak, któremu nauczyciele nie dawali już żadnej nadziei, zdał maturę. Jest też trenerem piłki nożnej dla dzieci.
Jednak z drugiej strony P. ma przerażające metody wychowawcze. Gdy dziewczęta ze specjalnego ośrodka wychowawczego kończą 18 lat, P. wymierza im tzw. pasy, czyli 18 uderzeń w pośladki. P. nawet zaprasza swoich kolegów, by mu w tym pomagali. Wydaje mi się to niepokojące i dziwne.
Gdy powiedziałam P., że to nie powinno tak wyglądać, to odpowiedział, że te dziewczyny to po prostu lubią. Ale przecież one są niepełnosprawne intelektualnie, więc nie mogą wyrazić świadomej zgody. A nawet gdyby mogły, to P. i tak nie powinien tego robić, bo jest ich wychowawcą.
Muszę przyznać, że P. jest świetnym organizatorem. Bardzo sprawnie organizuje wyjazdy dla podopiecznych. Czerpie z tego dumę. Zabiera niepełnosprawne intelektualnie dziewczęta za granicę, choć one nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że opuściły kraj. Moim zdaniem lepiej i taniej byłoby zabrać je Bieszczady.
Strasznie zdenerwowałam się, gdy jedna z dziewcząt zachorowała na zagranicznym wyjeździe i okazało się, że P. nie ubezpieczył wycieczki. Chciał zaoszczędzić. Potem zrobił zrzutkę wśród znajomych, by pokryć cenę zagranicznej pomocy medycznej.
Miłe złego początki
Na początku naszej znajomości P. wydawał mi się oryginalny i zasadniczy. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że P. należy do środowiska kibiców piłkarskich i jest skinheadem. Ukrywał przede mną kibolskie ustawki, patriotyczne wyjazdy i rasistowskie płyty.
Byłam zdegustowana i przerażona, gdy odkryłam, że P. ma płyty z muzyką skinheadów. Krążki miały straszne okładki, np. z hajlującymi skinami depczącymi zakrwawionego czarnoskórego. Teksty oczywiście w tym samym stylu. Potem okazało się, że P. puszczał tę muzykę mojemu kilkuletniemu synowi. Chciał z niego zrobić małego skina. Ale o tym dowiedziałam się dopiero pod koniec naszego związku.
Skinhead, nacjonalista, bandzior
P. miał wytatuowane słowo „skin” na wewnętrznej stronie wargi – tłumaczył mi, że to tylko pamiątka po jego bujnej przeszłości. Potem się okazało, że to wcale nie przeszłość.
Obracał się wśród kibiców piłkarskch. To zróżnicowana grupa. Są tam zarówno chłopaki z biednych domów, jak i synowie lokalnej elity. Wszyscy ci mężczyźni są wysportowani, uprawiają sporty walki, alkohol piją sporadycznie. Dopiero później dowiedziałam się, że mają specyficzne zasady. Dziś, gdy spadły mi klapki z oczu, uważam, że to zasady mafijne.
Na przykład panowie rzucają sobie wyzwania, dzięki którym sprawdzają swoją lojalność i posłuszeństwo. Czasami są to naprawdę absurdalne rzeczy. Pamiętam, że gdy jeden z nich otwierał punkt gastronomiczny. Rzucił wtedy innym wyzwanie, by razem ukradli dla niego kapustę z pola. No i poszła grupa skinheadów, włącznie z radnym miasta i pod osłoną nocy ukradła z pola tę kapustę. Pieniądze nie grały tu żadnej roli. Chodziło o sprawdzenie się.
Sygnały ostrzegawcze
Po kilkunastu miesiącach związku, przy okazji jakiegoś wydarzenia kulturalnego, zorientowałam się, że P. ma wrogi stosunek do osób o innym niż biały kolor skóry. Przeszkadzało mi to, ale byłam zakochana, więc nie myślałam rozsądnie. A powinnam zerwać z nim już wtedy.
Wraz z upływem czasu pojawiały się kolejne "kwiatki". Kiedyś P. zadzwonił do mnie i powiedział, że będzie później niż zapowiadał, bo "jest w psiarni". W pierwszej chwili pomyślałam, że jest w schronisku. Okazało się jednak, że jest na posterunku policji w związku z jakimiś wyskokami kolegów kibiców. Zamiast próbować załagodzić sytuację wdał się w awanturę, bo odmówił podania ręki policjantowi. Nie mogłam tego zrozumieć.
Dowiedziałam się też, że jest regularnym uczestnikiem marszu niepodległości. Sam mi się chwalił, że tak jak w poprzednich latach pobił się z policją. Zapytałam go, dlaczego to robi. Jaki to ma sens? Co ci policjanci mu zrobili? Przecież wśród policjantów są policjantki, czy nie jest mu głupio naparzać się z kobietami? P. odpowiedział, że policjantki to nie kobiety, tylko suki. Bardzo się wtedy o to pożarliśmy.
Zresztą im dłużej trwał nasz związek tym bardziej się kłóciliśmy. Pod koniec byliśmy ze sobą już tylko z przyzwyczajenia.
Przemiana synka
Pewnego razu dostałam telefon od dyrektorki szkoły. Okazało się, że mój mały, grzeczny synek, wzorowy uczeń, nagle zaczął bić inne dzieci. Mój kilkulatek tłumaczył z pełną powagą, że nie może być miękki jak baba, bo jest prawdziwym facetem. P. mu tak powiedział.
Zrobiło mi się słabo – z kim ja jestem związana? P. musiał go urabiać wtedy, gdy byłam w pracy. Przy mnie grał porządnego człowieka. Oczyma wyobraźni zobaczyłam mojego synka, aryjskiej urody chłopca, którego P. kształtuje na swój obraz i podobieństwo. A ja nie chciałam by mój syn wyrósł na bandziora wyznającego Adolfa Hitlera.
Przesilenie
Gdy zaszłam z P. w ciążę, a potem poroniłam, zostawił mnie z tym samą. Miał wtedy inne, ważniejsze zajęcia – jak się później okazało, spędzał wtedy czas z inną kobietą.
O tym, że prowadzi podwójne życie dowiedziałam się, gdy pożyczyłam jego pendrive, którego zapomniał ze sobą zabrać. Okazało się, że ma tam zapisane świeże zdjęcia tej drugiej kobiety w negliżu. Mimo, że nie kochałam już wtedy P., poczułam się tak, jakby wbił mi nóż w plecy.
Co ciekawe, obu nam wmawiał, że ta druga wydzwania do niego, bo jest chora psychicznie i nie chce dać mu spokoju. Potem okazało się, że to u niego norma - równolegle jest w relacji z dwoma, a nawet trzema kobietami. Miał nawet dwa telefony komórkowe – jeden do kontaktów z jednym światem, drugi do kontaktów z drugim.
Wykorzystał mnie i inne kobiety finansowo. Przez 3 lata wspólnego mieszkania ani razu nie dołożył się do rachunków, nawet do jedzenia. Mimo ukończenia studiów wyższych ma dosyć skromną wiedzę o świecie, ale mimo to potrafi zmanipulować inteligentne kobiety. Nie wybiera ich na chybił trafił. Celuje w kobiety z dobrą pracą, ustabilizowaną sytuacją życiową, mieszkaniem. Taki Dyzma, Don Juan i skinhead w jednym .
Rozstanie
Gdy dowiedziałam się o jego podwójnym życiu, zerwałam z nim. Postawiłam sprawę jasno - nie chcę go więcej widzieć, nie chcę już żadnych kontaktów. Przeprowadziłam się i ostrzegłam go, że jeśli się do mnie zbliży, to uruchomię prawnika i policję.
Mimo to zapytał, gdzie mieszkam, więc odpowiedziałam że nigdy się tego nie dowie. Ale on tylko się na to zaśmiał. Powiedział mi, że jestem bardzo naiwna – przecież jest kuratorem i ma swoje sposoby na to, by to ustalić.
Niedawno zrobiłam sobie badania na choroby przenoszone drogą płciową. Na szczęście P. niczym mnie nie zaraził. Po kilku miesiącach od naszego rozstania nadal nie mogę uwierzyć w to, co się wydarzyło.
P. zniszczył życie mnie, tej drugiej kobiecie, mojemu synkowi. Przeraża mnie to, że ten agresywny mężczyzna ma dostęp do dzieci i uchodzi za szlachetnego społecznika.
masacra
Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio