Hehe, again, wyobraźcie sobie, że wygrywacie cztery razy Ligę Mistrzów, a potem musicie opowiadać w mediach takie głupoty, bo nie macie nic do powiedzenia w klubie i w rok od "chcę mocnego zmiennika dla Benzemy" przeszliście do "Joselu i Bellingham jako następcy Benzemy" i musicie udawać, że jest git. Biedny Ancelotti: nie jestem fanem jego taktycznych posunięć, ale szacun, że nie daje po sobie poznać jak wkurwia go Perez. Wygrywasz przez dwa lata wszystkie możliwe trofea będąc historycznie mocnym trenerem, a nie możesz uprosić się napastnika.Carlo Ancelotti: “We believe that the arrival of Bellingham covers the absence of Benzema”
That being said, rzeczywiście Bellingham przynajmniej u mnie wniósł sporo dziwnego entuzjazmu. Nie, na zasadzie, że uważam, że Real coś wygra w tym sezonie, bo max wyżebrana liga, a dlatego, że to potężny efekt nowości jednak.
Pisałem mnóstwo razy, że CKM - wiadomo - najlepsza możliwa pomoc na mecze Ligi Mistrzów/pucharowe (idealny balans, świetni w pozycyjnej grze etc.), ale to horyzontalne rozgrywanie piłki przy braku skrzydłowych od sezonu ~16/17 było ordynarnie monotonne i fajnie byłoby o nową gwiazdę pomocy o bardziej charakterystyce 10-tki/wysuniętego pomocnika, dającego cyfry i operującego między liniami. Jak Kroos i Modric przestali biegać to już w ogóle: Real musiał grać sposobem na pewnym poziomie, a nie grać w piłkę.
Pisałem też, że Bellingham kimś takim raczej nie jest, bo w Dortmundzie robił solidne cyfry, ale grał jako typowy b2b operujący od 16-tki do 16-tki.
Ancelotti nie dostał napastnika i musiał kombinować - więc ustawił Bellinghama wyżej niż ten grał do tej pory - i jakie cyfry zrobi na koniec sezonu, nie wiem, ale ten efekt nowości jest jednak porażający jeżeli chodzi o drugą linię. Wymiana Casemiro-Tchouameni to będzie długofalowo majstersztyk (biorąc pod uwagę, że finansowo już teraz jest na ~0, a Francuz jest 8 lat młodszy), oby tylko Czu wytrzymał tym razem cały sezon, Camavinga-Valverde zupełnie inny profil niż Modric-Kroos - no i ten Bellingham, który spełnia właśnie te moje marzenia co do nowej gwiazdy pomocy Realu. Do momentu jakiejś błazenady w lidze to wystarczająco by z zaciekawieniem odpalać kolejne meczyki. Carlo lubił się pogubic w lidze w drugiej części sezonu, więc nawet przy mocnym początku będzie trzeba nastroje tonować.
Żeby nie było tak słodko, zobaczymy ile razy z Celtą dzisiaj będziemy obserwować takie obrazki pokazujące, że Real wcale nie potrzebuje środkowego napastnika.








