Domek nr 10 (temat luźny) - Strona 2482

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
×

Kiedy robimy zlot forum?

17-19 kwietnia
2
18%
24-26 kwietnia
0
Brak głosów
8-10 maja
1
9%
15-17 maja
3
27%
22-24 maja
5
45%
Awatar użytkownika
Marco Van Basten
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6969
Rejestracja: 19 paź 2005, 19:17
Reputacja: 31
Lokalizacja: Ojczyzna orlich gniazd

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Marco Van Basten » 16 maja 2013, 20:51

Co to za firma, ta windykacyjna?
Transcom CMS. [ch**] wie co to jest.

Awatar użytkownika
Duch
Entuzjasta Kraftu
Entuzjasta Kraftu
Posty: 9212
Rejestracja: 12 sie 2005, 10:26
Reputacja: 196
Lokalizacja: z Tych najlepszych

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Duch » 16 maja 2013, 21:06

Marco_Van_Basten pisze:Transcom CMS. [ch**] wie co to jest.
Z takimi [ch**] trzeba być ostrożnym. Oni nie po to te długi wykupują, żeby potem nic nie zarobić. Chociaż Twój dług, te trzy kółka, to pewnie dla nich żadna kasa. Ja bym mimo wszystko atakował Polsat i rozbijał się o dane osobowe. Tu chyba będzie można najwięcej ugrać.

Awatar użytkownika
Aker
Very Important Person
Posty: 4849
Rejestracja: 25 lut 2009, 13:52
Reputacja: 1
Lokalizacja: Warszawa

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Aker » 16 maja 2013, 21:26

MVB nie mogli policzyć Cię za 2 lata abonamentu bo naliczają już jak coś aby 3 miesiące i finito. Choć mogli Ci dowalić karę umowną, no nie wiem jak to dokładnie u Ciebie jest. Nie chce oceniać tej sytuacji, być może to CP popełniło błąd, ale jak wysłałeś im pismo z dekoderem i kartą myśląc, że dali za wygraną bo nie odpowiedzieli, a sam nawet nie raczyłeś się zorientować czy dali za wygraną np. dzwoniąc na infolinię to sam sobie trochę zaszkodziłeś. Takie rzeczy trzeba kontrolować. Po za tym nie wierzę, że nie próbowali się z Tobą kontaktować telefonicznie albo nie wysyłali wezwań do zapłaty. Kiedyś pracowałem w CP i sprzedanie wierzytelności firmie zewnętrznej to dla nich ostateczność.

Awatar użytkownika
eegoiste
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 177
Rejestracja: 23 wrz 2012, 15:12
Reputacja: 0

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: eegoiste » 16 maja 2013, 21:44

http://archive.org/web/web.php
Sympatyczna strona, można powspominać jest i pilka.pl, a nawet WP bez tony reklam :)

Awatar użytkownika
Cris7
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6209
Rejestracja: 04 lip 2005, 22:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Bydgoszcz/Gdańsk

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cris7 » 16 maja 2013, 22:53

Duch pisze:
Marco_Van_Basten pisze:Transcom CMS. [ch**] wie co to jest.
Z takimi [ch**] trzeba być ostrożnym. Oni nie po to te długi wykupują, żeby potem nic nie zarobić. Chociaż Twój dług, te trzy kółka, to pewnie dla nich żadna kasa. Ja bym mimo wszystko atakował Polsat i rozbijał się o dane osobowe. Tu chyba będzie można najwięcej ugrać.
Kupują dlatego, że liczą na to, że ludzie się przestraszą i im zapłacą.

Awatar użytkownika
Rojiblanco
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11525
Rejestracja: 28 cze 2004, 15:17
Reputacja: 2275

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Rojiblanco » 16 maja 2013, 23:59

Maciek, nie daj się [ch**].
Z ostatniej chwili. Angelina Jolie dowiedziała się, że grozi jej rak mózgu.
:roftl3:

Awatar użytkownika
Aker
Very Important Person
Posty: 4849
Rejestracja: 25 lut 2009, 13:52
Reputacja: 1
Lokalizacja: Warszawa

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Aker » 17 maja 2013, 0:15

trochę nie rozumiem tej nagonki na Angelinę. To jest jej ciało i niech sobie robi z nim co chce, jej sprawa, co nam do tego. Także nie rozumiem takich tekstów jak ubek zapodałeś :roll:

Awatar użytkownika
Rojiblanco
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11525
Rejestracja: 28 cze 2004, 15:17
Reputacja: 2275

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Rojiblanco » 17 maja 2013, 0:24

Takie tam żarty w związku z tym szumem medialnym.

Awatar użytkownika
Aker
Very Important Person
Posty: 4849
Rejestracja: 25 lut 2009, 13:52
Reputacja: 1
Lokalizacja: Warszawa

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Aker » 17 maja 2013, 0:30

tego szumu medialnego w sumie też nie ogarniam

Awatar użytkownika
bartbuks
Administrator
Administrator
Posty: 12324
Rejestracja: 19 lis 2005, 14:11
Reputacja: 30
Lokalizacja: Komsin

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bartbuks » 17 maja 2013, 1:48

Ponieważ MVB lubiłeś pisać BEKA, gdy ktoś coś odwalił, to teraz ja napiszę:

BEKA z Ciebie Maćku :P

Aker zrobiła to co robią miliony kobiet na świecie, tylko o nich się nie pisze. Jestem bardzo bliski odczytania tego jako wykorzystanie medycznego zabiegu, który był jej osobistym wyborem i miał pomóc zapobiec nowotworowi, do celów PRowych. Mogła to zrobić po cichu, bez informowania mediów. Wybrała inny sposób, więc natura ludzka robi to w czym jest najlepsza, komentuje, krytykuje, szydzi.

Awatar użytkownika
Emerald
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5019
Rejestracja: 22 sie 2005, 16:40
Reputacja: 0
Lokalizacja: Crack off

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Emerald » 17 maja 2013, 1:59

Ja tam ją podziwiam.

Tzn. Gdyby to miało być PIJAROWE to chyba byłoby tak wymierzone, żeby się wszyscy zachwycali a nie krytykowali.

Poza tym jest zapewne pełno kobiet na całym świecie, które nie chcą się zdecydować na tego typu zabieg bo obawiają się, że będą mniej kobiece... może dzięki temu, że jedna z najseksowniejszych kobiet na świecie zdecydowała się na coś takiego inne nie będą miały takich oporów. Że tak powiem.

Awatar użytkownika
rekinho
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 10097
Rejestracja: 04 maja 2012, 11:17
Reputacja: 958

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rekinho » 17 maja 2013, 7:12

ja mam 100% wyjebane, jak dla mnie może sobie zmniejszyć cycki, zwiekszyć cycki, umrzeć, nie umrzeć, zamontować sobie sonde obcych w dupie, cokolwiek. beke mam z ludzi, którzy sie w to wczuwają i płaczą OCHHH NiE AnGeliNa CyCQui ZmniEJsZyŁA !!!!!!!!!!!! ;(((((((((((( ;[[[[[[[[[[[[[[

Awatar użytkownika
j1mmy
30+
30+
Posty: 5756
Rejestracja: 29 paź 2005, 16:54
Reputacja: 781

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: j1mmy » 17 maja 2013, 8:34

MVB podejrzewam , że przyjdzie ci zapłacić ale chyba nie za dwa lata , bo tak jak janop napisał mogłes napisać złe pismo :)

Awatar użytkownika
Marco Van Basten
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6969
Rejestracja: 19 paź 2005, 19:17
Reputacja: 31
Lokalizacja: Ojczyzna orlich gniazd

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Marco Van Basten » 17 maja 2013, 8:47

Dzwoniłem do Polsatu i sami nie wiedzą skąd narobiło się tyle kasy. Zostałem poinformowany, że okres wypowiedzenia umowy w moim przypadku wynosił 3 miesiące i za tyle powinienem jedynie zapłacić. Skąd wzięła się reszta nie wiadomo.

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 17 maja 2013, 8:58

rekinho pisze: ja mam 100% wyjebane, jak dla mnie może sobie zmniejszyć cycki, zwiekszyć cycki, umrzeć, nie umrzeć, zamontować sobie sonde obcych w dupie, cokolwiek. beke mam z ludzi, którzy sie w to wczuwają i płaczą OCHHH NiE AnGeliNa CyCQui ZmniEJsZyŁA !!!!!!!!!!!! ;(((((((((((( ;[[[[[[[[[[[[[[
Ja też. Tak na 99 % - wyjebka.

Tutaj w ramach tego jednego 1% - ciekawe spojrzenie na sprawę:
Cycki Andżeliny – majstersztyk socjotechniczny o masowym rażeniu

Znów prawdziwa gratka, dla socjologa amatora, tandetny spektakl wokół cycków gwiazdy filmowej. „Cywilizowany świat” zaczynał serwisy informacyjne od cycków Andżeliny i natychmiast podano obowiązujące opinie: niesamowita odwaga, osobista tragedia, pokazała, że wszyscy zmagamy się z rakiem i mamy równe szanse w walce ze śmiertelną chorobą, przełom w profilaktyce raka. Ustawienie newsa w podobny sposób zamyka dzioby maluczkim, którzy zechcieliby w cyrkowym występie gwiazdy dostrzec blichtr, reklamę i co najgorsze, nie żaden pożytek, ale szkodliwość społeczną w skali globalnej. Pomyślane schematycznie, zgrane nieludzko i ciągle działa w niezliczonej liczbie przykładów, żeby daleko nie szukać – szczepionki na wszelkie odmiany grypy. Z racji użytych knebli odnoszących się do osobistych doznań, choroby i śmierci, każdy wychylony łeb wygłaszający krytykę zostanie ucięty bez litości, bo: „to nie twoja sprawa”, „a co by było, gdyby umarła”, „jeśli dzięki temu przeżyje jedna kobieta, to warto było”. Tak więc mamy do czynienia z „intymną decyzją” i bezwzględnym zaleceniem poszanowania „intymnej decyzji”, o której dziwnym, niewytłumaczalnym, trafem, rozprawia cały świat. Nowoczesny obyczaj intymny nakazuje wziąć intymność i polecieć przed kamerę lub na kolorową okładkę, potem wydrzeć japę, że od naszych intymnych spraw piekło na forach się porobiło. Na końcu wymóg formalny – uznajesz „intymną decyzję” za modelową dla wszystkich decyzji albo jesteś bydlakiem nie szanującym obowiązującej intymności.

Tyle propagandy zwanej eufemistycznie: socjotechnika, marketing, event, autoreklama. A jakie są fakty, które wbrew pozorom i przestrogom, zwykły śmiertelnik, bez znajomości medycyny na poziomie akademickim, może sobie sam bardzo łatwo ocenić, zaczynając od kłamstwa fundamentalnego? Padło słowo mastektomia, czyli usunięcie piersi, co zapewne pocieszyło niejedną kobietę przeżywającą traumę po rzeczywistej amputacji piersi, nieodwracalnej zabiegami chirurgii plastycznej lub odwracalnej w niewielkim stopniu. Pocieszenie przez analogię, ona piękna, bogata i nie płacze przez głupie cycki, to i ja dam radę. Szybko się jednak okazało, że mamy do czynienia z kutym na cztery kopyta zabiegiem kosmetyczno-medycznym, mastektomią podskórną, nie okaleczeniem na całe życie i szybko pocieszenie „każdej kobiety” zamieniło się w depresję. Andżelina nie obcięła sobie cycków, tylko wycięto jej gruczoły i pięknie wypełniono wysokiej klasy sylikonem, w najwyższej klasy klinice. W wyniku zabiegu ma Andżelina cyce jak gwiazda porno i niech mi urwie klejnoty, jeśli za chwilę nie zobaczymy świeżego towaru na rozkładówce, oczywiście fajnie by było połączyć taką sesję z dzieckiem lub z jakąś biedną Murzynką z przedmieść NY, na drugiej stronie reklama kliniki albo sylikonu. Wywiad gwiazdeczki ogłoszono wielkim sukcesem profilaktyki raka, a właściwie czynem heroicznym, który będzie przełomem w profilaktyce. W związku z „heroizmem” chcę zapytać ile odwagi zostałoby w Andżelinie, gdyby cycki trzeba było obciąć na amen i bez szans na odtworzenie z takim hollywoodzkim efektem plastycznym? Odcięłaby zdrowe cyce na zaś, przy takiej diagnozie? Czy macałaby jak każda śmiertelniczka każdego dnia, zgodnie z zaleceniami lekarzy?

Odwagę trzeba umieć odróżnić od cwaniactwa zabezpieczonego najwyższej klasy usługą medyczną, która z profilaktyką ma niewiele wspólnego, bo od kiedy amputacja zdrowego członka lub organu jest profilaktyką? Skrajny przypadek uwarunkowany skrajnymi okolicznościami, przerobiony na paranoję medialną odkrywającą nowe kontynenty. Szczęściem trafiło na cycki i to nie byle jakie, bo zabezpieczone milionami, w tej sytuacji rzeczywiście nie ma czego żałować i być może nie ma się nad czym zastanawiać. Tylko gdzie tu profilaktyka raka? Wszystko, co widać, to profilaktykę bogatych cycków. Nieliczni odważni zagajali jak przełożyć tę „odważną prewencję” na raka oka, a mnie przychodzą do głowy dziesiątki równie, jeśli nie bardziej istotnych organów. Co z potencjalnym rakiem mózgu, wątroby, nerek, płuc, jelita grubego w najmniej odpowiednim miejscu, węzłów chłonnych, w końcu jajników, których Andżelina sobie wyciąć, na razie, nie dała. Jaka jest profilaktyka raka, właściwie w każdym innym przypadku, poza cyckami i ewentualnie macicą z przydatkami? Profilaktyczna amputacja mózgu? Mam wrażenie, że takiej amputacji w medialnej formie już dokonano i w tym sensie profilaktyka się ziściła.

Przejdźmy do zabójczego genu i prezentacji w statystykach. W Polsce 0,5%, w USA powyżej 10% genu na populację. Charakterystyczna rzecz, nie skala problemu, w tym wypadku choroby, stała się powodem dyskusji, ale nowa szczepionka lub bohaterka kolorowej prasy, która sama zarabia i na której da się zarobić miliony, wywołała skalę biznesu. „Standard medialny” standardem, ale skąd ta dramatyczna rozbieżność między krajami i kontynentami? Zawsze zalecam oglądanie TVN24, szczególnie do południa, naprawdę warto. Jeden przytomny profesor, w paśmie przedpołudniowym TVN24, poleciał bezwiednie z niepoprawnością polityczną, czyli zwyczajną rozmową, jakie się przeprowadza na konsyliach. Okazuje się, że zabójczy gen najczęściej pojawia się tam, gdzie mamy do czynienia z „wielokulturowością”. Rasizm w czystej postaci! Facet znający się na rzeczy miał odwagę powiedzieć, że gen upodobał sobie mutację w parach mieszanych i jeszcze dodał szaleniec zdanie niebywałe, ponieważ za rasę szczególnie narażoną uznał…ech aż sam się boję napisać….Żydówki aszkenazyjskie. Na wypadek kolejnego procesu, tym razem z „mowy nienawiści”, na świadków powołam redaktorów, realizatorów i zaproszonego gościa TVN24, nie dam się wkręcić w autorstwo postawionej tezy. Gdyby ta naukowa diagnoza dostała się do wieczornych wiadomości, Jedwabne okazałoby się bułą z masłem i nie profilaktyka raka, ale antysemityzmu stałaby się hitem dnia. Naturalnie wieczorem pokazano już odpowiednie interpretacje, o doktorze ani słowa, za to powieszono Piechę zamiast kowala. Wypowiedź Piechy, racjonalna do bólu, robi za „mowę nienawiści”, ekspert TVN24 został wyciszony na amen i nawet GW nie wyłowiła antysemityzmu.

Dziękować Bogu, tandeta medialna ma się nijak do brutalności zdefiniowanej przed Darwina. Nauka i natura nie przejmuje się poprawnością polityczną, 10% w statystykach USA jest faktem wynikającym, między innymi, z małżeństw mieszanych. Żydówki ze specjalnymi predyspozycjami są dla mnie tajemnicą, ekspert TVN24 nie rozwinął wątku, ale przypuszczam, że podobne tajemnice genetyczne dotykają Europejki, Chinki oraz Eskimoski. Każde bezwzględne dane statystyczne w sekund dwie da się przekuć na idiotyzm popkulturowy, który pokaże „nazistowski” zamach i poniewieranie ludzi, mających partnerów z innej rasy. Jeszcze w podstawówce, 30 lat temu, uczyłem się o ludzkich rasach, tak po prostu na przyrodzie i dostałbym pałę, gdybym nie potrafił wskazać różnic między rasą żółtą i białą. Dziś z taką wiedzą zaprezentowaną w mediach z olbrzymim prawdopodobieństwem ląduje się w sądzie, a w prokuraturze to już na pewno. Pamiętam też, jakie histerie się kumulowały, gdy najwyższe ryzyko zachorowalności AIDS usadowiono wśród homoseksualistów, narkomanów i rozwiązłych seksualnie obojga płci. Nijak nie dało się ryzyka pogodzić z zarażonymi gwiazdami sportu i kina, dlatego szybko wymyślono transfuzję, co oczywiście było prawdą, ale w skali choroby marginalną. O jakim zmniejszeniu ryzyka zachorowania poprzez profilaktykę mówimy? O modnym! Szaleniec, który odważyłby się powiedzieć wprost o tym, co się przed południem wyrwało profesorowi w TVN24, zostałby zlinczowany, tak jak zmuszono do pokory Piechę. Tymczasem natura i genetyka mówi wyraźnie, chcesz zmniejszyć ryzyko przekazania „śmiertelnego genu” swoim dzieciom, to zakochaj się w kręgu własnej rasy i szczególnie unikaj Żydówek aszkenazyjskich. Co zrobisz twoja sprawa i nie nazizm, ale genetyka cię o tym informuje.

Przyznaję, że bez głębszej analizy brzmi to równie idiotycznie, jak obcinanie zdrowych cycków na wszelki wypadek, ale profilaktyka jest profilaktyką, czyli zapobieganiem. Nie żenić się i nie wychodzić za maż poza własną rasą, tak mówią dane naukowców. Komu się nie podoba, że „nazizm” nie leczy, temu powtarzam propagandowe, rzewne argumenty: „to nie twoja sprawa”, „a co by było, gdyby dziecko umarło po ślubie z Chińczykiem”, „jeśli dzięki temu przeżyje jedna kobieta, to warto było się ożenić z białą”. Choroba rządzi i dzieli według własnego uznania, Indianie padali jak muchy nie od strzałów i rapierów hiszpańskich, ale od kontaktu z inną, śmiertelną dla Indian, zainfekowaną białą rasą. Idąc dalej w statystykę widzimy 60% Amerykanek uznanych za zagrożone rakiem piersi – w ogóle, nie z powodu „medialnego” genu, i co zapewne zdziwi, Polek w tej rubryce jest tylko 30%. W USA 10% posiada „medialny” gen, ale w Polsce i gdzieś na Kaukazie nie ma 1% dotkniętych genetycznym problemem. No i co? No i nic. Dzięki satelitom cały świat usłyszał, że najważniejszy jest „medialny” gen, a najskuteczniejsze na raka obcinanie cycków na zapas. Polki mają kompletnie inne problemy i zupełnie inna profilaktyka powinna temu towarzyszyć, rekordem w skali Europy jest rak szyjki macicy, rak jelita grubego zajmuje podobne miejsce. Gdyby rzeczywiście chodziło o zapobieganie rakowi, to od rana do wieczora słyszelibyśmy o zagrożeniach najczęstszych w Polsce i gdzie się z tym zgłosić. Dopiero w pełnym pakiecie zagrożeń, swoje miejsce zająłby gen, którego nikt normalny nie będzie z profilaktyki wykluczał, ale też nie uczyni mistrzem ceremonii dla biedoty intelektualnej..

Słyszeliśmy całkiem inne komunikaty, w wydaniu prezenterów i prezenterek „stylowych” kanałów. Zamiast profilaktyki nadarzyła się okazja, żeby gwiazdy telewizji śniadaniowej i zapomniane celebrytki wypowiedziały swoje błogosławione sądy i przerzucały się analizowaniem „bohaterstwa” i „przełomu”. Słyszeliśmy, że Andżelina postąpiła odważnie i dała przykład innym kobietom. Słowem usłyszeliśmy, że decyzja gwiazdy filmowej, przez wielu onkologów uznawana za przypadek jednostkowy nie nadający się do bezmyślnego powielania, jak większość pomysłów gwiazd, została postawiona za wzór profilaktycznego postępowania w chorobach nowotworowych. Tragedia z opadaniem rąk do samej ziemi, wynaturzony ściek popkulturowy zalewający ostatnie resztki normalnego życia. „Ona się bała i zabiła ten strach odważną decyzją” – zatriumfowały „polskie Andżeliny”. Taką „złotą myślą” jako pocieszeniem, poczęstowano chorych na raka, którzy strachu amputacją zdrowych organów nie zabiją, ponieważ mają chore organy wymagające bolesnego leczenia. Kampania uruchomiona przez bezmózgi medialne nie uwzględnia okrutnego przekroju chorób nowotworowych i pomija niewygodne statystyki oraz przyczyny zachorowań. Jedyne co pozostaje, to bazary celebryckie, gdzie przekupy sobie plotkują, która sobie ucięła, a która nie.

By zakończyć kontrowersyjny wątek rasy, kulturowości i innych „nazizmów”, trzeba wspomnieć o paszy dla ludzi. USA brylują w wielu mutacjach genetycznych i innych przypadłościach, ze względu na granulat i papki, którymi się karmią masowo i nie tylko przez przewód pokarmowy. Codziennie mamy nowe „naukowe” rewelacje, co jest i co nie jest rakotwórcze. Dziwnym rad sposobem w poniedziałek kawa leczy raka, w środę zabija herbata, w zależności kto zlecił badania. O tym, że zabija syf pompowany w postaci: emulgulatorów, suplementów, leków hormonalnych, antybiotyków na powstrzymanie pierdzenia, konserwantów i innych toksyn sprzedawanych jako kosmetyki, wypełniacze, poprawiacze oraz diety cud, to się w normach sanitarnych nie mówi. Jedynym tłumaczeniem jest magiczne sformułowanie „choroba cywilizacyjna” albo „gen cywilizacyjny”. Czyli co? Ano po prostu syf aplikowany ludzkiemu organizmowi, pożywka dla raka, alergii i setki innych przypadłości. Syf pompowany ze wszystkich stron, również w postaci botoxów i sylikonów. Hollywoodzka komedia śmieszy i w tym aspekcie, że Andżelina „zmniejszyła sobie ryzyko raka” tnąc zdrowe cycki i jednocześnie wszczepiając sztuczny sylikon, który prawdopodobnie więcej kobiet posłał do grobu niż „śmiertelny gen”. Kilka miesięcy temu we Francji wybuchła afera sylikonowa, dziś sylikon ratuje życie.

Wątek równości wobec raka? Też by śmieszył, gdyby nie był śmiertelny. Ile kosztuje badanie na wykrycie „genu śmierci”? W Polsce 260 PLN, w USA ponad 3 tysiące dolarów. Zwracam uwagę na tę różnicę, bo nawet biorąc poprawkę na „dziki kraj”, cena amerykańskiego badania opierającego się na analizie krwi robi spore wrażenie i każe zapytać – za co??? Zabieg, jaki wykonała Andżelina, przecież nie w NFZ, kosztował zapewne wielokrotność tej kwoty i to liczonej w setkach tysięcy $. Skąd więc propagandowe przekonanie, że „wszyscy wobec raka jesteśmy równi”? Strach pomyśleć, że idioci napędzający koniunkturę na „hitowe” badanie, w rzeczywistości bardzo unikalne i potrzebne garstce kobiet, za chwilę wypełnią korytarze oddziałów onkologii, gdzie kona się w oczekiwaniu na leki i decyzje NFZ. Zmanierowane panienki z „fejsa”, które się nasłuchały rodzimych znachorek w rodzaju Wellman, będą chciały „to samo, co Andżelina”. Cwana hollywoodzka panienka wypromowała siebie i głupawy sposób na „profilaktykę”, napędzający biznes „plastyczny”, który dawno przekroczył granice paranoi. Obetnij sobie cycki, wstaw implanty i jest super, bezpiecznie, pięknie i najważniejsze, że „pokonałaś raka”. Pieprzenie tak szkodliwe, że powinno być traktowane, jako przestępstwo, ponieważ ogłupionych naśladowczyń na pewno nie zabraknie. Śmiertelny gen „medialny” jest jednym z tysiąca powodów, dla których ludzie chorują na raka, nie trudno sobie wyobrazić, że głupiutkie panienki z całego świata, chcące być jak Andżelina, wydadzą 3000 $ i albo się ucieszą, że zrobiły wszystko „dla zdrowia” albo przy szacowaniu raka na poziomie 20% wymuszą na rodzicach nowe cycki.

Z ekskluzywnej operacji plastycznej, na którą stać wybrane gwiazdeczki i gwiazdki, zrobiono ogólnoświatowy bełkot pseudo medyczny. Z profilaktyki zabójczej choroby uczyniono tragifarsę, ale najbardziej przerażające jest to, że ta głupota w skutkach śmiertelna będzie przez jakiś czas obowiązująca i oby przez parę dni, dopóki kolejna gwiazdeczka nie sprzeda swojej dupy publicznie i nie ubierze tego w „czułe słówka”. Modelowa gwiazdeczka popkultury, znana z setki głupawych auto-promocji, poszła jeden krok dalej i dokonała estetycznego, gwiazdorskiego przewartościowania czegoś, co jest ostatnią rzeczą nadającą się do robienia jaj. Przedstawianie raka, jako choroby, którą da się pokonać jednym badaniem i wycięciem cycków, a po wszystkim wychodzi się na galę z nowym dekoltem, to nowe otwarcie dewiacji „szołmenów” i ich podopiecznych. Każdy kto miał styczność z tą chorobą, pośrednio lub bezpośrednio, wie, że ostatnią rzeczą jaką się chce wykonać, jest wywoływanie wilka z lasu poprzez pajacowanie. Czym innym jest nie dać się zwariować, jak w każdym przypadku, nie tylko choroby, czym innym pajacować: „pokonałam raka” przy pomocy sylikonu i wywiadu w kolorowym pisemku. Mieliśmy i mamy do czynienia z zabijaniem profilaktyki, z tandetnym pokazywaniem jakie to proste i przyjemne, z idealizowaniem diagnozy i leczenia, mamy do czynienia ze zbrodnią, nie z medycyną.

Prostej konstatacji nie było komu dokonać, tymczasem prosta konstatacja prezentuje się absurdalnie. Popkulturowy produkt w postaci gwiazdeczki nie pokonał raka, bo zwyczajnie gwiazdeczka nie była na raka chora, ona w sześciogwiazdkowej klinice wymieniła sobie cycki na zaś i dopisała bohaterski scenariusz. A ponieważ ten cynizm, który się sprzedał w rekordowym nakładzie, popełniła w otoczeniu fachowców, to w efekcie skrajna głupota i nieodpowiedzialność została sprzedana masom jako sakralny heroizm i droga postępowania wyznaczona dla wszystkich kobiet „walczących z chorobą”. Aby wiedzieć dla kogo i po co ten cyrk, wystarczy porównać proporcje wśród zaproszonych do studia gości. Na dziesięciu „ekspertów” 9 lokalnych celebrytów i jeden chirurg, naturalnie z kliniki chirurgii plastycznej. Pani Jadwigi z woreczkiem na brzuchu odprowadzającym kał, po amputacji jelita grubego i pana onkologa ostrzegającego przed kretyńskim powiększaniem cycków i pompowaniem ust, nie uświadczysz. Zdaję sobie sprawę, że nawet stałych Czytelników mój tekst może bulwersować brutalnością przekazu, ale wszystkim zbulwersowanym proponuję zbawienną rzecz. Proszę wrócić do felietonu za miesiąc, najlepiej za kilka miesięcy i zobaczyć, że wszystko się zgadza. Socjotechniczny, dokładnie przemyślany cyrk, nie żadna medycyna, co więcej w kategoriach medycznych zgraja oszołomów propagująca to komercyjne odczynianie, powinna pójść siedzieć. Zabawy z chorobą i śmiercią zabijają instynkt samozachowawczy, o profilaktyce nie warto wspominać. Odstawiono „szoł” wokół jednej, marginalnej techniki medycznej i jednej, marginalnej, przyczyny groźnej choroby, resztę mistrzowie marionetek maja głęboko w dupie, której wyciąć sobie nie dadzą. Mam nieszczęście być facetem i nie dowiedziałem się niczego na temat profilaktyki prostaty, pewnie muszę poczekać, aż Brad Pitt profilaktycznie utnie sobie fiuta, co bohatersko ogłosi w CNN, tuż przed premierą oskarowej roli.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”