Tu się zgodzę. Ciekawiej mi się słucha (jestem 25min w plecy i jeszcze nie mam końca) i lekko mi zaplusował tym, że nie przyszedł się lizać po tyłkach, tylko się sprzeciwia i broni swojego zdania. Kasuje się to jednak minusem, że prosi o nieprzerywanie, a sam nie daje dokończyć wypowiedzi.







