Zwała - Strona 280

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
Awatar użytkownika
Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11283
Rejestracja: 05 lip 2013, 19:44
Reputacja: 1147
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontakt:

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Carbon » 12 kwie 2014, 21:03



I te komentarze pod spodem. XD

Awatar użytkownika
Tomusmc
Juventino
Posty: 39200
Rejestracja: 31 maja 2004, 18:33
Reputacja: 4832
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomusmc » 13 kwie 2014, 12:34

Obrazek

:haha:

Awatar użytkownika
Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11283
Rejestracja: 05 lip 2013, 19:44
Reputacja: 1147
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontakt:

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Carbon » 14 kwie 2014, 18:09

W drodze do tramwaju zauważyłem
prześliczną dziewczynę, która wracała ze
szkoły z koleżankami. Miała 14 lat, czarny
płaszcz i wełniany berecik. Jej szlachetnie
jasną cerę podkreślały delikatne, różowe
policzki. Podszedłem do tej lilii białej i
rzekłem: "Jesteś śliczna. Jak masz na imię?"
Odpowiedziała, że Marysia. Zaprosiłem ją na
herbatę, zgodziła się. Niedługo nam zajał
pobyt w kawiarni, bo wkróte zaproponowałem
żebyśmy poszli do mnie i napili się wina.
Takie zakazane rzeczy są dla młodych
dziewczyn zbyt ekscytujące, aby mogła się
oprzeć. Przewińmy do przodu - siedzę na
fotelu, ona podchodzi i siada mi na kolana,
odstawia kieliszek na stół, łapie mnie za szyję
i mówi
"Witold Pyrkosz jebał małe dzieci"



Edytka: Za daleko zaszedłem w internetach...

Mój stary poparzył sobie rękę. NAPRAWDĘ,
[k****], ULTRA POPARZYŁ. Potrzebuje
przeszczepu, więc jako jego syn zgodziłem się
oddać skórę. Lekarz powiedział, żebym
przyszedł na operację, to mi wszczepi
ekspander. [k****], nie wiedziałem, co to, ale
poszedłem. [k****], ja się obudziłem, to miałem
na plecach pod skórą taką, [k****], gumową
kulę, a z niej przez dziurę w skórze wystawała
gumowa linka, na której końcu jest taka
czarna pompka jak w w tym aparacie do
mierzenia ciśnienia, czy pompce do materaca.
Lekarz nacisnął dwa razy i mi, [k****], ta kula
urosła. Podobno ma to rozciągać skórę, by
było jej więcej, akurat na przeszczep. Już
tydzień siedzę z tą kulą, lekarz miał co tydzień
dwa razy pompować, ale jakoś, [k****], ona
codziennie się robiła większa. Myślałem, że
może jak śpię, to ciałem naciskam i się
pompuje. [k****], przed chwilą już zasypiałem i
nagle słyszę, że ktoś mi wchodzi do pokoju.
Otworzyłem delikatnie oczy i zobaczyłem ojca,
pomyślałem, że poczeka i zobaczę co będzie
robił. Patrzę, a on mnie pompuje tą pompką. I
to, [k****], 3 razy mnie napompował. Pytam
się, co odpierdala, że tak nie można bo mnie,
[k****], rozsadzi! On mi na to, że mnie
pompuje co noc, bo już się nie może doczekać
na nową skórę. Ja pierdolę, [k****], nie dość,
że mu robię przysługę, to on odpierdala.
Wkurwiłem się.


Ja pierdole opy byłem przed chwilą wymienić
w opony na zimowe w moim tico co
odziedziczyłem po dziadku rok produkcji 1998
xD bo od jutra ma być śnieg i lód. Jestem
spierdoliną i sam bym sobie z tym za [ch**]
nie poradził więc podjechałem do takiego
warsztatu w mojej okolicy, który zajmuje się
wyważaniem kół, wulkanizacją itd. W tej
części roku zajmują się głównie wymianą
opon właśnie bo spierdolin w polszy pod
dostatkiem a poważni biznesmeni nie chcą się
upierdolić.
Stoję sobie i czekam grzecznie aż mi te opony
wymienią, patrzę, a tu słynny reżyser Andrzej
Wajda się kręci po hali. Zmieniał opony w
swoim Lexusie RX400. Obserwują Wajdę żeby
podejrzeć trochę wielkiego świata, on
elegancko ubrany w garnitur, płasz i taki
długi, artystyczny szalik się przechadza w tą i
spowrotem, nuci pod nosem jakąś muzykę z
filmu i nagle usiadł na 3 leżących na sobie
oponach. Od razu zacząłem się martwić czy
mu się od tych opon te drogie spodnie od
garnituru nie pobrudzą ale on ma pewnie tyle
pieniędzy, że nawet ich nie będzie prał tylko
kupi nowe. Wajda siedział i jakoś tak się
dziwnie kręcił aż nagle mechanik krzyknął
Panie reżysyrze, panie reżysyrze gotowe
Wajda wstał, zapłacił i pojechał.
Ja jeszcze ciągle czekałem na swój samochód
więc wpadłem na pomysł, że sobie usiądę tam
gdzie siedział znany człowiek i będę czuł
dobrze, może mi nawet przyjdzie do głowy
pomysł na jakiś wybitny film xD
Podchodzę do tych opon, patrzę, a tam w
środku centralnie nasrane. Balas taki z 2 kilo
lekką ręką. Wajda pierdolony nasrał i uciekł.
Oglądam kloca i myślę co za chory skurwysyn
z tego Andrzeja i nawet chciałem zrobić
zdjęcie komórką i sprzedać może potem do
jakiegoś Super Expressu, żeby naród wiedział
co autorytety moralne odpierdalają. Nagle
podchodzi mechanik żeby mi powiedzieć, że
już mogę zabierać samochód i zauważył, że
zaglądam w opony. No to on też ukradkiem
zajrzał i niestety zauważył gówno.
[k****] jak on zaczał drzeć mordę
Coś ty kurwo zrobił idioto?!
Pojebało cię debilu?!
Zaraz się zleciały mirki z całego warsztatu i
drą się na mnie wszyscy, klienci się zbiegli i
się ze mnie śmieją, robią zdjęcia gówna i moje
komórkami, ja już łzy w oczach. Mirki krzyczą,
że mam płacić 500zł za czyszczenie albo
posprzątać i już się nigdy u nich nie
pokazywać. 500zł to ja mam na cały miesiąc
na studenckie biedażycie więc mówię, że
posprzątam, ale że to nie ja nasrałem, a oni
No to niby [k****] kto? Pan reżyser Wajda?
I już się bałem powiedzieć, że to on bo by mi
nie uwierzyli a może jeszcze dostałbym
wpierdol za szkalowanie ich sławnego klienta.
Zresztą nie chciałem nic tłumaczyć tylko jak
najszybciej stamtąd spierdalać.
Dostałem rolkę ręczników papierowych,
wziąłem gówno przez ręcznik (dobrze, że było
twarde bo inaczej to bym przez godzinę
czyścił) i pytam gdzie to mogę wyrzucić. Mirki
drą mordę, że na pewno nie u nich, mam to
zabierać ze sobą i spierdalać.
No to wsiadłem do samochodu z gównem w
papierze w ręce, wyjechałem z warsztatu i
wyjebałem je za okno po kilkudziesięciu
metrach.
Wróciłem do domu i się popłakałem ;__;
WAJDA TY [ch**] NIE ZAPOMNĘ CI TEGO

Awatar użytkownika
BarcaQzYN
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5709
Rejestracja: 06 lip 2007, 15:48
Reputacja: 93

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: BarcaQzYN » 14 kwie 2014, 19:45

dawaj więcej :D Mocne to jest :D

Awatar użytkownika
League
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 19660
Rejestracja: 24 lut 2011, 20:02
Reputacja: 2456

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 14 kwie 2014, 19:45

bezsens życia pokazany w 2 minuty. epickie

Awatar użytkownika
Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11283
Rejestracja: 05 lip 2013, 19:44
Reputacja: 1147
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontakt:

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Carbon » 14 kwie 2014, 20:05

BarcaQzYN pisze:dawaj więcej :D Mocne to jest :D
Na Twoje życzenie klasyka gatunku. I tak jakby ktoś nie wiedział - to się wzięło z parody past. :D

"Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zaj***ne wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.
Druga połowa mieszkania zaj***na Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypie**olić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wk***ił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za naj***nie 10k postów."
"Jak jest ciepło to co weekend zapie**ala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pie**oli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.
Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.
Przy jedzeniu zawsze pie**oli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.

W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]

Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapie**olił.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent k***o.

Pojechaliśmy gdzieś wp*zdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pie**olną wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś j***nym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam sk***ysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się sp***ział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.

Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.
>WEŹ MNIE NIE Wk***IAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA Uj***nA!
>k***A TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ
>CO TY MI O SUMACH pie**olISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI
No i aż się zaczeli nak***iać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec
>I bardzo k***a dobrze
Tak go za tego suma znienawidził.

Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.

Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpie**alał.
Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napie**alał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec k***ił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pie**olenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).

Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać
>synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!
ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.
Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak poj***ne więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wk***ienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.
Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zaj***ł z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.
Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpie**olu bo było blisko.
Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
-Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda
-Janusze krzyczą, że ma oddawać
-Jeden janusz ma rozj***ny nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa
-Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka
-We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi
-Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali
-Ja smutnazaba.psd
W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.
Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta
>Szczepan54
>Liczba postów: 1
>Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!

Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD
Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał
>Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!
a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum."



________________________________________

mój stary to fanatyk konter-strajka. pół mieszkania jego koszulkami z nickiem na plecach, plakatami i pudełkami po grach. średnio raz w miesiącu kupuje nową myszkę za około 150-200 zł bo starą wypierdala przez okno w nerwach kiedy mu "schodzi". w swoim 22 letnim życiu juz jakieś 30 razy biegałem do mediamarkt po nową mx518 czy deathaddera. tydzień temu już tylko wszedłem do sklepu, a chłopaczek z obsługi od razu podał mi logitecha g4 i zapytał czy jestem sponsorem jakiegoś multi-gamingu.

druga połowa mieszkania zajebana akcesoriami do grania, starymi myszkami, klawiaturami, ubraniami dla graczy typu jakieś opaski na nadgarstki oraz czasopismami komputerowymi. cd-action, click!, komputer świat, cybermycha, retro gamer itd. co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich okolicznych kioskach i salonikach prasowych wypierdalając ogromne sumy pieniędzy na te makulaturę. kiedyś grał tylko z botami i to sprawiało mu przyjemność, grał po 2 godziny dziennie i mu się nudziło. byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety i zaczął grać online na multi-playerze. na początku upatrzył sobie jeden serwer ffa, na którym to już miał stałych "ziomków", witali go zawsze kiedy wbijał na serwer siema art, cześć art, co tam art. grał tam przez pół roku po czym pojechał na zlot graczy tego serwera gdzie mieli pograć, napić się i wybrać adminów. wrócił w niedziele wieczór, wkurwiony, poszarpany, z podbitym okiem. pokłócił się z jakimś jaro, że nie wybrali go na admina jak on tam gra tyle czasu i podali argument "nie znasz a em iksa" to się wkurwił i zaczał wojować na pięści xd wrocił rozjebany i już nigdy więcej nie wszedł na ten serwer chyba, że na jakimś innym nicku tylko po to żeby powyzywać. to były czasy cs'a 1.5 więc przy naszej neostradzie mógł zmieniać ip do woli (o czym też niepotrzebnie mu powiedziałem). nie raz spędzał całe dnie na zmienianiu ip wchodzeniu na nowo na serwer i wyzywaniu jara i reszte administracji. założył tez konto na kilku forach counter-strike jakieś wiaderko, in memories of cs 1.5, proxion itp. na wszystkich oczerniał i wyzywał administracje i głównego admina jara xd miałem z tego srogą beke bo jako niedzielny gracz obserwowałem to z boku do czasu... mój ojciec na jakimś innym serwerze poznał dużego, duży był kolesiem w moim wieku i zaprosił mojego ojca do klanu. [k****]! mój ojciec w klanie. teraz już nie spędzał 5 godzin dziennie w tygodniu pracującym na nakurwianiu w cs'a tylko 8-10. wracał z pracy pierwsze co zasiadał na kompa i napierdalał na jakimś ffa (rozgrzewał się, tak mówił). po 3 godzinach rozgrzewki zbierała się jego klanowa ekipa i zaczynali grać spary i mecze rankingowe. grali te spary i mecze rankingowe średnio po 3 godziny w tygodniu bo większość musiała iść spać bo od rana gimbaza czy licbaza, a mój ojciec pierdolił pracbaze bo miał swój biznes i z tymi co zostawali siedział do 2 w nocy nie raz i opracowywali taktyki gdzie "fleszować" gdzie "smołka rzucić" kto jak wbije w której sekundzie itd.. potrafili [k****] przez 2 tygodnie rozkminiać jedną mape. tak grali de_inferno, która nazwali swoją mapką xd [ch**], że 50 godzin, rozkminiali taktyki, które są podstawowymi i ludzie z ffa je znają, ale mieli swoją mape! regularnie od 8 lat mój ojciec co miesiąc czy dwa wypierdala z klanem obecnym i innym na zloty albo lan party wypierdalając mase hajsu na paliwo, hotel, jedzenie i alkohol. jeszcze nigdy nic nie wygrał. a nie sorry, raz wygrali 500 zł, po podziale po 100 na głowe i zwróciło się za benzynę.

kiedy ojciec już nie je przy kompie co się zdarza głównie w niedziele, kiedy babcia - jego matka je z nami obiad to cały czas pierdoli o konter strakju, o taktykach, o życiu kolegów z klanu.. ja pierdole. moja matka i ja już nie wiemy co mamy robić. na początku to było fajne jak miałem te 13 lat, a teraz wstyd mi przed kolegami. mój ojciec nie zważa na to co się dzieje. co weekend sobota/niedziela jest u mnie w pokoju od 6:30-7:00. wstaje, idzie się umyć bądź nie, robi kawę i jajecznice po czym zasiada do kompa i zaczyna napierdalać. co sobote i niedziele budzą mnie [k****] odgłosy wystrzałów z kałasznikowa i krzyki goł goł goł! fajer in de hol! pewnego weekendu, spała u mnie dziewczyna, wiadomo spaliśmy nago po nocy pełnej namiętności. ojca to nie rusza, wchodzi 6:40 jakby nigdy nic, odpala kompa i zaczyna nakurwiać. mówiłem dziewczynie, że takie coś ma miejsce to nie chciała wierzyć. i leżała nago do 11:30 (mimo, że o 10 chciała już do domu wracać) bo nie mogła wstać gdyż mój ojciec siedział na kompie. dopiero jak zachciało mu się siku i mapa się zmieniała to szybko wyskoczyła z wyra. masakra.

już nie wspomne o tym, że mój tato napierdziela do wszystkich internetowo-kontro-strajkowym slangiem, którego obecnie nawet jak nie rozumiem. w liceum, byli u mnie kumple i piliśmy piwko, gadaliśmy - mój ojciec siedział z nami w pokoju i grał. potem wstał, wchodzi, wychyla łeb przez drzwi i mówi: chcecie lody lole? a ja [k****] buraka spaliłem, a kumple w śmiech. zaraz przyniósł nam jakieś lody orzechowe. non-stop powtarza "patrz jaka główeczka", "ale fartuch pierdolony", "[k****] znowu de dast". to jeszcze nic. najgorzej jest kiedy gra wieczorami/nocami, wtedy ja nie mam prawa spać zupełnie jak w weekendy o poranku. cały czas słyszę tylko woda woda woda, most most, trupiarnia! be be be be be! pomocy! domkiem ide! bryłuj go itp. sytuacja z wczoraj: 23:40, ja na 8 do roboty, on strzela z awp, umarł (ktoś go pociął nożem) drze morde co za [k****] nob pierdolony po czym odwraca się do mnie widzi moją wkurwioną twarz, klika tabulator i mówi, patrz pierwszy jestem. a ja dobrze tato i morda w poduszkę.

w tym roku na święta kupił sobie myszkę za 500+ złota. jakaś super wypasioną z ciężarkami, taką okręcaną, że dopasowuję się do ręki. oczywiście przed świętami gdzieś 20 bo nie mógł się doczekać. w wigilie myszka była już rozjebana bo grał najebany koło 1 w nocy (wróciłem już z pasterki) i zobaczyłem, że gra na jednej ze starych. pytam co się stało, a on, że [ch**] ta myszka i nie działa jak powinna.

kiedyś zabrał mnie na 18 urodziny na zlot graczy, no spoko fajny prezent. nie dośc, że patrzyłem jak mój ojciec 40+ letni biega bez koszulki z nastolatkami po kafejce internetowej i polewa im wódkę to jeszcze kazał mi grać i wyzywał, że jestem nob i nie ogarniam. taka 8nastka była

raz pokazuje mi swoje stary miał chyba z 80/3, mówie mu ładnie ładnie po czym zaczyna się runda, a ja patrze on widzi przez ściany, jakieś lasery, celownik w ogóle się nie porusza i generalnie mój ojciec był cziterem. wrzucili go na forum kontera do "blaklisty cziterów" oczwiście się wypierał, robił milion mulitkont gdzie trolował ich i pisał, że jest czysty, clear, nic nie wiadać itd. [ch**], że patrzał na ludzi przez ściany i w ógole się nie krył. zbanowali mu wszystkie steamy jakie miał wpisane na esl i forach. od razu kupił 10 nowych, z których część też pobanowali bo dalej czitował. ja pierdole.

najgorsze w tym wszystkim jest to, że mój ojciec postanowił odwiedzić ac (anti czitera), który go osądził i wpisał na czarną liste. jak się okazało był to jaro z przed lat, mój ojciec wrócił z rozjebanym ryjem i potarganą kurtką + dostał po 2 tygodniach pozew do sądu. za miesiąc rozprawa, a on dalej troluje na forum piszę sobie sam, że jest czysty i dobry gracz i nie wie co od niego chcą. dodatkowo szuka klanu i wpisuje sobie, że grał w pgs, mym, nip, sk itd.

matka odeszła od nas 3 lata temu, ma szczęśliwe życie z facetem, z którymi miała romans od dłuższego czasu bo ojciec grał w gre. nie wiem czy do tej pory zauwazył, że jej nie ma.

Awatar użytkownika
Arwin
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5898
Rejestracja: 19 paź 2010, 22:16
Reputacja: 83

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Arwin » 14 kwie 2014, 20:34

Wincyj tego żądam. To o CS mistrzostwo świata haha

Awatar użytkownika
BarcaQzYN
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5709
Rejestracja: 06 lip 2007, 15:48
Reputacja: 93

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: BarcaQzYN » 14 kwie 2014, 21:02

Kurde akurat te dwa już czytałem :/
Skąd Ty je bierzesz?

Awatar użytkownika
Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11283
Rejestracja: 05 lip 2013, 19:44
Reputacja: 1147
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontakt:

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Carbon » 14 kwie 2014, 21:30

Przytrafiła mi się wczoraj bardzo
paranormalno-kryminalna historia.
W mojej klatce mieszkała pani Ela, słusznego
wieku kobieta, która kiedyś pracowała
podobno jako księgowa w administracji
osiedla ale od jakichś 20 lat była na
emeryturze i tylko z okna księgowała
podwórkowych sebów na policję za walenie
browarów. Jak byłem mały to jeszcze
ogarniała i potrafiła nas ganiać po całym
osiedlu za kopanie piłką o ścianę ale ostatnie
kilka lat to już ledwo chodziła, przestała
poznawać sąsiadów i w końcu spadła z
rowerka kilka miesięcy temu. Dostała zawału
jak wchodziła po schodach i tak ją sztywną
znalazł sąsiad. W sumie nic dziwnego, że jej
serce nie wytrzymało tego dymania po
schodach bo ważyła ze 150 kilo. Wielka była
jak kontener.
No i teraz się zaczyna najdziwniejsze bo
wczoraj przyszedł do mnie listonosz z listem
poleconym z uczelni (że mnie wypierdalają jak
się potem okazało) a jako, że ten listonosz u
nas śmiga po dzielni już z 10 lat to zawsze
się z nim zamieni dwa słowa jak przyjdzie, bo
to taki janusz-śmieszek co emerytki zawsze
spyta o stawy a facetom opowie jakiś świński
kawał xD No to gadam z listonoszem, pytam
czy dużo pracy jeszcze czy już kończy i do
domu a on mówi, że moja klatka ostatnia tego
dnia i zaraz leci do brata na wódkę tylko musi
jeszcze emeryturę pani Eli zanieść. Mówię mu,
hehe panie pan to jesteś jajcarz nie xD a on,
że owszem, pożartować lubi ale z emeryturami
żartów nie ma bo tam się wszystko musi
zgadzać jak w szwajcarskim zegarku, bo jak
coś się nie zgodzi to mu po pensji polecą. No
to mówię, że przecież Ela pół roku już w
grobie, to jak on jej zamierza emeryturę dać
chyba na cmentarz zanieść i pod lastryko
włożyć, jeszcze sąsiad przechodził to też
potwierdził, że ona już dawno martwa.
Listonosz na nas z mordą, że jak [k****]
martwa jak on jej miesiąc temu emeryturę
przynosił i osobiście mu odbiór kwitowała.
Tłumaczymy mu z sąsiadem jak komu
dobremu, że panie, pan chyba jakąś wódkę
dzisiaj już piłeś z tym bratem bo Ela to już
przed Wszystkich Świętych ducha oddała na
tychże schodach, po których pan stąpasz.
Własnoręcznie ją sąsiad znalazł i na karetkę
zadzwonił, każdy w klatce to powie. A
listonosz, że chyba sobie kpimy z niego i on
nawet ma przy sobie pokwitowanie jeszcze i
może poświadczyć nim, no i faktycznie
wyciąga papier z datą 04.03.2014 i podpisem
Eli, że 1370zł emerytury przyjęła.
Tego już było za wiele i się wszyscy zlękliśmy
nie na żarty co tu się odpierdala. Jak zmarli z
grobów wstają i pobierają świadczenia to się
przecież cały ZUS rozpierdoli w piździec. A jak
ZUS pizgnie to i poczta bo przecież emerytury
i renty to dla nich połowa roboty.
Mówię, panowie, idziemy do Eli komisyjnie i
sprawdzimy o co chodzi. Jak będzie żywa to
ją opierdolimy za te żarty a jak martwa to
emeryturę bierzemy na trzech i dupa cicho. No
to poszliśmy, tłuczemy w drzwi ale nikt nie
otwiera no to mówimy z sąsiadem, że pani
listonoszu jak to jajca były to panu mordę
obijemy a on, że przecież by Eli podpisu nie
fałszował bo to jest z miejsca kryminał i on w
dodatku jest urzędnikiem państwowym,
zaufania publicznego osobą.
Nagle słyszymy, że zamek się otwiera w
drzwiach i wychodzi Elka we własnej, grubej
osobie. Już nawet długopis ma w ręce żeby
kwitować odbiór pieniędzy. Z sąsiadem to aż
na półpiętro spierdoliliśmy taki nas strach
wziął. Ela łapę po pieniądze wyciąga a
listonosz, że mówił przecież żyje i kto tu jest
pijany i kto komu w mordę da za dowcipy
głupie. My lecimy do Eli i pani Elu, żądamy
wyjaśnień bo przecież pan Staszek tutaj panią
przed Wszystkich Świętych jeszcze martwą
znalazł. Ale Elka jebana nic nie mówi tylko
głową jakoś tak kręci, twarz ręką zasłania.
Złapałem ją za chabety i krzyczę już
rozgorączkowany, co się [k****] dzieje, co. A
ona do mnie takim grubym głosem żebym ją
puścił [ch**]. No to już było widać, że coś jest
nie tak, sąsiad doskoczył i się zaczęła
szamotanina, Elka mnie chciała w mordę dać
ale nie trafiła i dostał listonosz, to już we
trzech ją szarpiemy. Nagle jej spod ubrania
poduszka wypada, potem druga, peruka z
głowy spada, Elka się rozprostowała jakoś i
już jest wyższa ode mnie- myślę, ja pierdole
chyba się transformuje w coś i mnie [k****]
zeżre żywcem. Odskoczyliśmy od niej,
patrzymy, a to normalny facet przed nami stoi,
tylko umalowany. Był to aktory teatralny i
telewizyjny Artur Żmijewski, który ewidentnie
podszywał się pod nieboszczkę żeby wyłudzać
emeryturę. Wygląda na to, że będąc odtwórcą
roli ordynatora Burskiego w emitowanym od
1999 serialu Na Dobre i Na Złe wykorzystał
swoje znajomości w kręgach okołomedycznych
żeby załatwić, że akt zgonu Eli nie został
wysłany do do ZUS.
Postawiliśmy Żmijewskiemu ultimatum, że
albo dzwonimy po policję albo wypierdala i
nigdy więcej się u nas na osiedlu nie pokazuje
a on mówi, że dobra dobra po co te nerwy
panowie, już sobie idzie przecież nie ma co
robić scen. Jak już wychodził to jeszcze go
listonosz zawołał żeby jeszcze autograf dał
dla żony bo jest fanką Ojca Mateusza. No to
Żmijewski, że jasne nie ma sprawy, cokolwiek
pan zechce, i mu autograf dał. Tylko
zauważyłem, że mu listonosz do tego
autografu podsunął pokwitowanie za
emeryturę, i teraz pewnie te 1370 z bratem
przepija.





Jesienią byłem na weselu jakiejś dalekiej
rodziny. Siadamy do stołu a tu nagle trzy
miejsca ode mnie siedzi chluba Polskiego
Związku Narciarskiego i kierowca rajdowy
Adam Małysz. Na początku jak było pierwsze
danie to wszyscy dookoła byli bardzo
nieśmiali bo tak ich olśniła osoba Adama,
tylko jego żona Izabela mu cały czas
podsuwała łyżkę z rosołem pod usta i
namawiała żeby zjadł trochę ale Małysz
mówił, że głodny nie jest, że nie chce. No to
Iza Małyszowa wyjęła ukradkiem z torebki
bułkę z bananem i dała naszemu Adasiowi, to
spałaszował od razu, ze smakiem. Jak już
wszyscy wypili po kilka kieliszków to ludzie
nabrali trochę kurażu i zaczęli zagadywać, co
Adam robi z nami na weselu i okazało się, że
jest bratem ciotecznym ojca panny młodej.
Wszyscy zaczęli Małyszowi mówić jak to go
szanują i jakich nam wzruszeń dostarczył
swoimi skokami a Małysz dziękował i z nami
pił. Ze mną też.
Przed samymi oczepinami wyszedłem zapalić i
akurat Adaś też stał na szlugu to zaczęliśmy
sobie rozmawiać i mu pijany wyznałem, że jak
byłem mały to moim największym marzeniem
było skakać tak jak on, i jak gdzieś w gazecie
było jego zdjęcie to wycinałem i sobie
wklejałem do specjalnego zeszytu. Adam mi
na to mówi, że płynie w nas ta sama krew
więc gdybym tylko chciał to mógłbym skakać
tak jak on. Ja na to mówię, że nie wierzę w to
bo nie jestem taki lekki jak piórko jak on.
Małysz mi powiedział, że mi pokaże, że też
mogę latać.
Ustawił mnie na szczycie schodów przed salą
weselną, pokazał właściwą pozycję do startu i
jak się wybić i pouczył żeby w locie się wygiąć
tak aerodynamicznie a potem to lądowanie to
jak już uważam- albo na dwie nogi albo
telemarkiem. Nie powiem, bałem się trochę ale
Adam powiedział, że muszę tylko uwierzyć w
siebie a wtedy wszystko będzie możliwe. No to
wybiłem się z całej siły i poszybowałem w
powietrzu, ale doleciałem tylko do połowy
schodów i pierdolnąłem tak, że straciłem
przytomność.
Jak się obudziłem to Małysza już nie było
tylko lekarze mnie zbierali z ziemi i wsadzali
do karetki a moja matka płakała. Skończyło
się na wybitej rzepce, złamaniu nadgarstka,
rozcięciu głowy i wstrząśnieniu mózgu, przez
co musiałem 3 dni spędzić w szpitalu.
Pierdolony Adaś mnie podpuścił dla żartu, bo
nie było w nas tej samej krwi, tylko ja byłem
ze strony pana młodego a on panny młodej.






Siema wszystkim, nie uwierzycie co się stało.
Właśnie wróciłem z kasyna i nie dowierzam w
to, czego doświadczyłem.
Poszedłem z kumplem do kasyna mając
nadzieję, że zarobimy jakieś sianko.
Wchodzimy do lokalu, od razu poszliśmy
na jednorękiego bandytę. Niestety mamy tutaj
tylko jedną taką maszynę, ale w sumie nam to
nie przeszkadzało bo i tak z kumplem dzielimy
się fifty-fifty. Usiadłem przed maszyną, kątem
oka widzę że ktoś stoi obok mnie. Podnoszę
głowę a tutaj Lucjan z M jak Miłość. Jak
zawsze elegnacki, szykowny i sprawiał
wrażenie miłego. Myliłem się. Kiedy wstałem
aby go przywitać usłyszałem tylko:
wypierdalaj szmato zajebana, przysiadłeś się
do tej maszyny a inni też chcą pograć
Cała sympatia do mojego ulubionego aktora
nagle spadła do 0. Bez namysłu
odpowiedziałem "kim ty kurwo jesteś, żeby mi
rozkazywać". On nadal stoi niewzruszony ale
nagle nacharał mi na ryj. NORMALNIE STARE
DZIADZISKO NAPLUŁO MI W TWARZ,
CZUJECIE? Już chciałem go uderzyć ale
uprzedził mnie. Później pamiętam tylko jak
leżałem na podłodze i dostawałem srogi oklep
od starucha z TVP. Kolejny fleszbek jest już ze
szpitala. Ocknąłem się, w tym samym czasie
Lucjan to zauważył i poprosił pielęgniarkę aby
wyszła z sali. Kiedy drzwi sie zamknęły
powiedział do mnie "wiesz, że zadarłeś z
niewłaściwą osobą?" odłączając po kolei
wtyczki aparatury od listwy zasilającej.
Czułem się jak w piekle, wiedziałem że umrę.
Całe szczęście po chwili przybyła jego
wnuczka i poprosiła dziadka o wyjście na plac
zabaw nieopodal, i poszli. Teraz już wiem, że
Lucjan w rzeczywistości nie jest poczciwym
staruszkiem, a prawdziwym gangsterem i
radzę na niego uważać.



Chciałbym pozdrowić Jurka Owsiaka którego
kiedys spotkałem w biedronce przy jarmarku
pogórzańskim. Podchodze do niego i mowie
czesc Owsiak. A on tylko Elo i odwraca głowe.
Sprzedałem mu blache w potylice i mowie
sluchaj mnie bo ci nie dam kasy na ziarno dla
kur. Jurek cos tupnał, cos mruknał ale mowi
dobra słucham ciebie cierpliwie, co masz mi
do powiedzenia. Czemu sprzedawales uran
czeczenom? Jerzy Owsiak powiedział do mnie
- ty [k****] gnoju i przykleił mi serduszko do
czoła. Potem wybiegł ze sklepu.

Awatar użytkownika
Rezus
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 16266
Rejestracja: 11 wrz 2007, 13:52
Reputacja: 2886
Lokalizacja: Piekło

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Rezus » 14 kwie 2014, 22:30

:roftl3:

Awatar użytkownika
Sędzia
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 340
Rejestracja: 02 mar 2013, 19:26
Reputacja: 0

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sędzia » 14 kwie 2014, 22:35

League troche wyzej juz to dawal

Awatar użytkownika
emdżej
Walczymy!
Posty: 8961
Rejestracja: 06 mar 2009, 15:35
Reputacja: 0
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: emdżej » 22 kwie 2014, 12:18

Obrazek

Awatar użytkownika
emdżej
Walczymy!
Posty: 8961
Rejestracja: 06 mar 2009, 15:35
Reputacja: 0
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: emdżej » 23 kwie 2014, 0:21

Obrazek

Awatar użytkownika
Arwin
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5898
Rejestracja: 19 paź 2010, 22:16
Reputacja: 83

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Arwin » 24 kwie 2014, 11:43


Awatar użytkownika
League
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 19660
Rejestracja: 24 lut 2011, 20:02
Reputacja: 2456

Re: Zwała

Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 24 kwie 2014, 15:13

https://www.facebook.com/pages/[k****]-Ey ... 31?fref=ts zgadnijcie jaką nację widać najczęściej w komentach

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”