Artykuły prasowe warte przeczytania - Strona 34

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
League
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 19750
Rejestracja: 24 lut 2011, 20:02
Reputacja: 2462

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 07 lis 2016, 21:41

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,1521 ... a-jak.html

Świetny wywiad o patriotyzmie , polecam przeczytać.

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 26823
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 6693

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 08 lis 2016, 8:39

W zasadzie po pierwszym pytaniu można już nie czytać, nihil novi, ta sama śpiewka z GW od lat.

Nikt na przestrzeni tych kilku lat nie zrobił dla polskich narodowców tyle, co Adam Michnik i jego gwizdki, należy o tym pamiętać.

Awatar użytkownika
League
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 19750
Rejestracja: 24 lut 2011, 20:02
Reputacja: 2462

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 08 lis 2016, 9:08

akurat tu michnik ma tyle wspolnego co xD wywiad z ludźmi z żaden sposób nie powiązani z wyborczą.
No na to czekałem :D zobaczy się źródło gazeta i już nie czytam

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 26823
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 6693

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 08 lis 2016, 9:31

Takich artykułów od 2010 roku Agora wyprodukowała już tysiące, a zawsze przed 11.11. wznosili się na wyżyny swojej kreatywności. Nowoczesny patriotyzm od Palikota to też nie jest żadna nowość, więc ten artykuł to jest po prostu to samo co zawsze, tylko autorzy i źródło wywiadu się różni.

Po co mam czytać to samo po raz kolejny?

A co do Adasia to możesz nie pamiętać, ale z pełną premedytacją mogę napisać, że ojcem sukcesu Marszu Niepodległości jako największej patriotycznej manifestacji w Polsce jest właśnie Szechter, chociaż w sumie to Blumsztajn świecił nazwiskiem i zrobił wtedy główną robotę.

Awatar użytkownika
League
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 19750
Rejestracja: 24 lut 2011, 20:02
Reputacja: 2462

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 08 lis 2016, 10:30

To fakt, nikt nie neguje że Michnik & co to propaganda na całego.

Awatar użytkownika
Rojiblanco
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11525
Rejestracja: 28 cze 2004, 15:17
Reputacja: 2275

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Rojiblanco » 09 lis 2016, 10:19

Bardzo dobry artykuł na temat akcyzy:

http://m.interia.pl/motoryzacja/news,nId,2302422

Awatar użytkownika
League
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 19750
Rejestracja: 24 lut 2011, 20:02
Reputacja: 2462

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 09 lis 2016, 10:26

ubek pisze: Bardzo dobry artykuł na temat akcyzy:

http://m.interia.pl/motoryzacja/news,nId,2302422
Właśnie to czytałem. Aż lajka ci dam ;)

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 26823
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 6693

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 15 lis 2016, 15:14

Z cyklu jak to rząd PiS ma fatalną opinie i skłóca nas z przyjaciółmi.

http://espreso.tv/article/2016/11/14/ad ... o_ukrayiny

W skrócie Adaś Michnik, wielki wizjoner i strateg (historyczny już cytat o przejechaniu zakonnicy) analizuje najpierw co się stanie po wyborze Trumpa (a może to będzie dla świata taki 1933 rok - zastanawia się pan Adam) ale generalnie to mówi, że nie wie jaki będzie Trump, ale jego wybór to nie jedyne co może ucieszyć Władimira Putina w nadchodzącym czasie zwłaszcza w Europie. Opowiada również o zagrożeniu w postaci nastrojów antyeuropejskich w Czechach, na Słowacji no i oczywiście w Polsce i że to stwarza problemy Donaldowi Tuskowi. Gdyby na tym skończył to wywiad nie wart wzmianki, jeden z wielu.

Potem jednak Adamowi puszczają hamulce i leci bez trzymanki :D

Bo przy następnym pytaniu o nacjonalistów (prawdopodobnie chodzi o PiS, bo rozlicza z polityki zagranicznej) Michnik stwierdza wprost: oni może formalnie nazywają się nacjonalistami, ale de facto to są "totalitarno-ksenofobiczno-szowinisticzni semifaszyści". Dziennikarz ukraiński z grozą i niedowierzaniem pyta semifaszyści?

Tak, absolutnie - odpowiada - oni są antyukraińscy, antyniemieccy, antyeuropejscy i autorytarni, a co za tym idzie niedemokratyczni. Mogą też lubić Władimira Putina.

Potem też jest dobre. Redaktor pyta, czy narodowcy nie mają świadomości, że jak się skończy Ukraina to Rosja pójdzie po Polskę, Adam śmieszkuje, że myślenie nie jest mocną stroną narodowego środowiska oraz krytykuje myśl o tym, że z Rosją można się dogadać (pomyślałby kto, sam Adam przecież jeszcze niedawno tak myślał). Potem idzie cały wykład o świętej doktrynie Jerzego Giedroycia, co mnie zastanawia, bo przecież Jarosław Kaczyński to pierwszy Giedroyć obecnej elity politycznej w Polsce.

Troska aż bije z pytania, kto prowadzi taką politykę nierozumną, na co jest pan Adam ma tylko jedną odpowiedź: Jarosław Kaczyński!

Ale jak to, a rząd? I znowu Pan Adam - on taki jak Stalin, on pierwszy sekretarz, reszta pionki (podaje przykład Kalinina).

I stąd zdaniem Michnika biorą się w Polsce antyukraińskie incydentny, na czele z filmem Wołyń (w międzyczasie zaznacza, że w środowiskach de-mo-kra-ty-cznych Ukraina ma przyjaciół).

Ale nagle zwrot akcji i muszę Aarona pochwalić. Ruga on redaktora za marginalizowanie problemu Wołynia, ruga Wiatrowycza za upolitycznianie dyskusji. Niestety dalej jest już standardowo: UPA walczyła o wolną Ukrainę, trzeba to rozumieć, ale złymi metodami i to też trzeba to rozumieć. Michnik krytykuje uchwałę o ludobójstwie - bo zdaniem Adama UPA nie chciała ubić wszystkich Polaków, bo do Polaków z Warszawy, Poznania czy Krakowa nic nie mieli :rotfl: Uważa również, że to zależy od skali i dla niego ludobójstwem był np Gułag.

Adam kończy dobrą radą, żeby Ukraińcy patrzyli przede wszystkim na siebie i cytuje Adama Czartoryskiego (tłumaczę, bo tego cytatu nie znam):
"Róbmy to co trzeba, a będzie co ma być"
Wizjoner :ozob:

To nie pierwszy taki wywiad Michnika dla ukraińskich mediów, on tam tak nadaje regularnie.

Jako, że lubię czytać, co myśli ukraińska ulica to zawsze przejrzę komentarze, tutaj jak na razie jeden i tak jak się spodziewałem:
Adam Michnik jest naczelnym redaktorem "Gazety Wyborczej", którą Polacy nazywają gazetą GWno "Prawda". Gazeta ta finansowana jest przez Sorosa. Tego samego który walczy z chrześcijaństwem, sprowadza Arabów do Europy i finansuje lewaków.
:roftl3:

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 26823
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 6693

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 24 lis 2016, 21:36

Polecam co niektórym, zwłaszcza pytania od siódmego do dziesiątego.

http://www.zelaznalogika.net/wywiad-zel ... -szef-onr/

Awatar użytkownika
j1mmy
30+
30+
Posty: 5768
Rejestracja: 29 paź 2005, 16:54
Reputacja: 782

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: j1mmy » 06 gru 2016, 8:49

100% czystego cyberpunka , polecam mocno :

http://www.rp.pl/Plus-Minus/311249943-P ... racje.html

Awatar użytkownika
czarny samael
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8309
Rejestracja: 30 mar 2008, 16:33
Reputacja: 861
Kibicuję: Manchester United FC
Lokalizacja: Toruń

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czarny samael » 06 gru 2016, 10:00

j1mmy pisze: 100% czystego cyberpunka , polecam mocno :

http://www.rp.pl/Plus-Minus/311249943-P ... racje.html
Ostatnio to wrzucałem w temat polityczny :-P

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 09 sty 2017, 13:34

http://www.tvp.info/28538696/to-histori ... cych-zydow
„Ktokolwiek usłyszy historię Sprawiedliwych [Wśród Narodów Świata – przyp. red.], nigdy więcej nie odważy się powiedzieć o „polskich obozach śmierci” – powiedział Johnny Daniels, prezes fundacji From The Depths, uznawany z jednego ze 100 najbardziej wpływowych Żydów na świecie. Doradca Trumpa podkreślił, że są to gotowe scenariusze filmowe. „Brzmią jak historie z Bonda” – mówił w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy”.
bardzo ciekawy artykul, bardzo. Wrzucam tutaj, by nie zostalo zalane morzem syfu w temacie potylicznym. Walcz o nas Żydzie!

Awatar użytkownika
DDK
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 17035
Rejestracja: 09 sty 2012, 0:01
Reputacja: 5297
Kibicuję: Tylko WISŁA

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: DDK » 26 sty 2017, 0:50

http://weszlo.com/2017/01/25/trzeba-mie ... onaldinho/

Polecam wywiad. Jak nie przepadam za weszło tak naprawdę warto.

Awatar użytkownika
Rojiblanco
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11525
Rejestracja: 28 cze 2004, 15:17
Reputacja: 2275

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Rojiblanco » 26 sty 2017, 9:31

DDK pisze:http://weszlo.com/2017/01/25/trzeba-mie ... onaldinho/

Polecam wywiad. Jak nie przepadam za weszło tak naprawdę warto.
Dobry wywiad. Zaczęło sie standardowo, juz mialem nawet przestac czytać, ale zostalem do konca i bylo warto. Poruszyło mnie to.

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7925
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1683
Lokalizacja: Central Perk

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: masacra » 26 lut 2017, 9:12

Juz sporo wody w Wislie upłynęło i sporo felitetonow RAZ popełnił, od kiedy ostatni raz sie z nim zgodziłem w całej rozciągłosci. ALe teraz moge napisac, jak zwykł był nieodżałowany Kamil232 pisać, Ziemkiewicz jak zwykle w punkt.
Smutne to to ale niestety (chyba) prawdziwe.
Nie mam zdania co do ustawy dotyczącej wycinki drzew. Nie przyjrzałem się sprawie, wyjechałem na urlop, nie chciało mi się. Chociaż zapewne powinienem; swego czasu musiałem usunąć u siebie na wsi parę samosiewów, które wyrosły tak, że groziły zwaleniem się przy silnym wietrze na dom, i pamiętam, jaka to była biurokratyczna mordęga – usunięcie i porżnięcie na szczapy drzew pół dnia, załatwienie zezwolenia pół miesiąca. Jeśli rząd zliberalizował stosowne przepisy, to na mój chłopski rozum dobrze – ale, oczywiście, diabeł zawsze tkwi w szczegółach.

Nie o meritum chcę jednak pisać, ale o tym, że po krótkim czasie funkcjonowania nowej ustawy i po fali krytyki, jaka na nią spadła (pytałem w tekście o „sierotkach z Aleppo” co będzie następnym shitstormem tzw. debaty publicznej – było nim właśnie „PiS wycina drzewa”, póki płynnie nie przeszło w kolejny, „PiS uważa się za rasę panów”) zabrał głos poseł Kaczyński i zapowiedział, że ustawa zostanie rychło zmieniona.

I choć prezes PiS jest tylko szeregowym posłem, nikt nie ma wątpliwości, że jak powiedział, tak się stanie. W związku z czym, póki jeszcze zliberalizowane przepisy obowiązują, wszyscy rzucili się na wszelki wypadek wycinać drzewa, które może nawet obecnie niczym nie grożą ani nie przeszkadzają, ale mogą kiedyś zagrozić czy zacząć przeszkadzać, a wtedy już ich wyciąć nie będzie można. Gdyby przepisy miały charakter trwały, wycięli by tylko to, co wyciąć trzeba – w końcu lepiej na działce mieć więcej, niż mniej. Ale teraz, jak sam Prezes dał sygnał, wyrżną wszystko na wszelki wypadek z okładem. Podręcznikowy absurd socjalizmu, jak z Barei.
Ale o tym też nie będę dziś pisać.

Nie będę też drzeć szat nad tak eksploatowanym przez głupoli z „totalnej opozycji” faktem, że tak naprawdę nie rządzi Polską ani prezydent, ani premier, tylko prezes partii, która wygrała wybory, choć formalnie jest szeregowym posłem, a więc nie ponosi za swe rządy odpowiedzialności konstytucyjnej. To jest, oczywiście, jasnym dla wszystkich faktem, ale to nie Kaczyński czy PiS jest temu wart, tylko skiepszczona konstytucja.

Ów najwyższy akt prawny, spisany pod wysokim patronatem śp. Tadeusza Mazowieckiego i Aleksandra „Mema” Kwaśniewskiego, tworzy bowiem prawną fikcję. Teoretycznie ustanawia najwyższą osobą w państwie prezydenta, drugą – marszałka Sejmu, trzecią – marszałka Senatu, a czwartą – premiera. W konkretnych zaś zapisach sprawia, że największą władzę naprawdę ma w Polsce ten, kto jest dysponentem większości parlamentarnej.

Prezydent, mimo, że wybrany w wyborach powszechnych, ma uprawnienia li tylko „psuja” – może przeszkadzać rządowi, natomiast niczego pozytywnego zrobić nie może. To konstytucyjny idiotyzm, uwarunkowany historycznie – wynika z tzw. „małej konstytucji”, która była rozejmem kończącym „wojnę na górze” w obliczu zagrożenia lustracyjnego, które uświadomiło obu stronom tej wojny, Wałęsie i grupie śp. Bronisława Geremka, że jadą na jednym wózku.
Marszałkowie Sejmu i Senatu są przez sejmową większość powoływani i odwoływani jak i kiedy ona zechce, poza tym prawie nic nie mogą, więc w ogóle się nie liczą – są pracownikami technicznymi. Natomiast premier, owszem, może dużo, ale i jego w każdej chwili parlamentarna większość może odwołać i powołać nowego.

A kto kieruje ową większością? Ba… Twórcy Konstytucji założyli chyba beztrosko, że ten, kto nią zarządza, zawsze będzie chciał kazać się wybrać premierem (ale i w takim razie powinni go byli umieścić na miejscu pierwszym, a nie czwartym). Tymczasem nie ma ku temu najmniejszego powodu, co zaraz po wyjściu w życie konstytucyjnego bubla udowodnił Marian Krzaklewski.
W tej sytuacji należałoby fikcyjną Konstytucję zmienić gruntownie, albo przynajmniej uzupełnić, wzorem amerykańskim, o urzędy Lidera Większości i Mniejszości Parlamentarnej, temu pierwszemu oddając, zgodnie ze stanem faktycznym, pierwsze miejsce w państwie. Dopóki to nie nastąpi, dokument nazywany szumnie „konstytucją” określa jedynie kolejność wznoszenia toastów na bankietach, a nie faktyczny ustrój państwa.

Jarosław Kaczyński poszedł nawet we właściwą stronę, proponując – mniejsza o to, z jakich przyczyn – sformalizowanie pozycji „lidera opozycji”. Jakiekolwiek były tego przyczyny, zapiszmy mu to na plus, i podkreślmy, że to nie on jest winien dziwnej sytuacji, w której rządzi z zaplecza, jako prezes partii, z której pochodzą i prezydent, i premier.
Dziennikarze nazywają to władzą „Naczelnika”. Sugerowałem raczej „Komendanta” – w istocie Piłsudski, do którego to wzorca wszyscy w Polsce odruchowo nawiązują, jako Naczelnik Państwa sprawował władzę formalnie, acz tymczasowo, na mocy uchwały Zgromadzenia Ustawodawczego. Rządy Kaczyńskiego przypominają zaś raczej sytuację po Zamachu Majowym, kiedy to Piłsudski bywał wprawdzie premierem, ale nawet gdy nim nie był, i tak rządził wszystkim, bo wszystkie urzędy, od prezydenta począwszy, obsadził był jako „ukochany Komendant” swymi bezwolnymi wyznawcami i wielbicielami.
Po sprawie z wycinką drzew – a nie jest to pierwsza taka sytuacja, i pewnie nie ostatnia – skłaniam się jednak ku nazwaniu Jarosława Kaczyńskiego nie tyle Naczelnikiem, co Naczelnym Strażakiem RP.

Prezes PiS, nawet jeśli teoretycznie jest na to dość wpływowy, zwyczajnie nie może, fizycznie nie jest w stanie, na bieżąco kontrolować prac rządu, parlamentu i prezydenta. Nie ma przecież żadnego niezbędnego ku temu aparatu, personelu, zorganizowanego w odpowiednie służby i departamenty. Nawet, gdyby pracował owertajm (podobno Kaczyński jest temu bliski) – fizycznie nie da rady, po prostu odpadnie. Może tylko dostrzegać, że tu czy tam zrobiła się obsuwa, i wtedy wzywać odnośnego ministra czy premiera, czy nawet prezydenta, na dywanik i go motywować. To, czy będzie mu (jej) uprzejmie zwracał uwagę, czy po chamsku rugał, nie ma znaczenia. Tak czy owak – na dłuższa metę guzik z tego.

Nie tak dawno prezes PiS mówił nam pół żartem w wywiadzie, że musi być opozycją wobec własnego rządu. W istocie, taka rolę pełni. Czujnym okiem dostrzeże – ot, na przykład: z nadmiaru dobrych chęci PiS przegiął w walce z aborcją, idziemy na zderzenie! Więc chwyta u siebie na Nowogrodzkiej pokładowy telegraf i zaciąga na „całą wstecz”. Uff, udało się – rafa ominięta bez szkody, „czarne protesty” zdechły, popularka w sondażach nie spadła. Ale, patrzy – spółki skarbu państwa, ależ się najechało do tej Krynicy rozchamionych, bezczelnych i niekompetentnych gówniarzy, jak ludzie ich zobaczą, to stracą do reszty wiarę w słonie, a wraz z nimi także i w Dobrą Zmianę. Więc znowu, cała wstecz, odnośnego ministra za burtę, i uff – udało się. I tak dalej. Z wycinką drzew było identycznie. (Pracownikom Lisa i Michnika, którzy czytają mnie w ramach obowiązków służbowych, wyjaśniam, że z tymi słoniami to tzw. intertekstualność – niech sobie wyguglają pod „słoń, Mrożek Sławomir”).

Rzecz cała w tym, że doraźne gaszenie pożarów do niczego nie prowadzi. By to wiedzieć, nie trzeba nawet czytać podręczników zarządzania i wgłębiać się w elementarne podstawy menadżmentu, wystarczy zdrowy rozum. Każdą kolejną ingerencją przyucza Kaczyński pisowców, że nad nimi jest i czuwa instancja nadrzędna, która, jeśli oni co spieprzą – naprawi. Wetknie przez rękę nadrzędny paluch, poprawi, zgasi pożar, uratuje tyłek, podejmie ostateczną, jedynie słuszną decyzję.

To oczywiście musi prowadzić do promowania postawy „bmw” i do degeneracji całego aparatu rządzącego, ucząc go oglądania się stale w górę. Komendant będzie zmuszony coraz bardziej miotać się po mostku kapitańskim, podejmować za swoich nominatów coraz więcej decyzji, które powinny były być podjęte na niższych szczeblach, ale tam nikt nie wiedział, jaką decyzję podjąć, względnie nie śmiał tego wiedzieć, albo zwyczajnie wolał poczekać, wedle zasady – znowu muszę się odwołać do filmów Berei – „co się będziemy martwić, niech się oni [tzn. ci na górze] martwią”. Do pewnego momentu zdrowie i siły będą Komendantowi na to pozwalać, w pewnym momencie przestaną, i wtedy się wszystko rozp… rozpruje po szwach, chciałem powiedzieć.

A skąd to wiem? A z historii. Bo tak właśnie wyglądały rządy poprzedniego Komendanta, tego z lat dwudziestych i trzydziestych. Jarosław Kaczyński – piszę to bez cienia przekąsu, na poważnie – jest erudytą rzadkim wśród polityków, już nie mówię o tych z „opozycji totalnej”, bo to przeważnie kompletne przygłupy, ale nawet jak na prawicowca imponuje swa wiedza, zwłaszcza co do historii Polski. Więc czemu wchodzi w te same co Piłsudski koleiny? Wierzy, że tym razem historia się nie powtórzy, że uda mu się ograniczonymi ingerencjami z zaplecza stworzyć zgrany, fachowy i pracujący coraz lepiej zespół?

Nie uda się. Nikomu się to nigdy nie udało. „Rządy osobiste”, że pożyczę określenie od Jana Marii Rokity, zawsze prowadzą do demoralizacji i degeneracji aparatu. A w ślad za nim – do degeneracji całego państwa. Naśladowanie przedwojennej Sanacji i Piłsudskiego to pewna, sprawdzona droga do katastrofy.

I o tym właśnie chciałem dziś napisać. Że sanacyjne rządzenie niczego nie uzdrawia. Nie może. Z zasady.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”