Podpisuję się pod tym, Wawrzyniak był w czasach reprezentacyjnych zdecydowanie najsolidniejszym polskim lewym obrońcą i transfer do PAO nie był przypadkowy, a w Grecji grał naprawdę solidnie. Szkoda więc jego głupoty, bo mógł tam grać regularnie aż do tej pory, ale Grecy w sprawach dopingu są wyjątkowo cięci i w ich mentalności nie istnieje coś takiego jak "apelacja" itd - zażywał, to winny i na tym dla Greków sprawa się skończyła. Ma on swoje mankamenty w swoim stylu gry, ale z trójki Piotr Brożek, Seweryn Gancarczyk, Jakub Wawrzyniak, ten ostatni jest dla mnie najlepszym lewym obrońcą dla tej kadry. Pierwsza dwójka kompletnie nie nadaje się do gry kombinacyjnej w ofensywie, choć Gancarczyk jest chyba najlepszym kandydatem jeśli chodzi o grę defensywną. Mimo wszystko liczę na to, że obudzi się w reprezentacji Marcin Kowalczyk, bo mimo że w Rosji gra na prawej flance, w naszej lidze bardzo dobrze grał lewego obrońcę, a Kowalczyk w formie bardzo dobrze podłączał się do gry ofensywnej, jest szybki, silny i pewny w defensywie, nie idzie na raz - szkoda tylko, że w kadrze nie pokazuje nawet połowy z tego co w Dinamo czy wcześniej w GKS-ie...Wilmore pisze:Wawrzyniak akurat do kadry wróci, i to już niedługo. Wieszczy to również Urban, i wcale mu się nie dziwię. To piłkarz potwornie niedoceniany, choć brak realizmu w ocenach u przeciwników Leo mnie akurat nie dziwi.
Tu też się zgadzam.Wilmore pisze: Ogranie Bułgarii z wczoraj to akurat żaden sukces, podobnie jak żadnym sukcesem nie było pokonanie Grecji w sparingu w zeszłym roku, o czym bredzący o "czasach holenderskich" zapominają.
Równie dobrze mogę powiedzieć że nam zabrakło skuteczności, żeby do przerwy było co najmniej 3:0 dla nas - Błaszczykowski, 2 x silny i celny strzał Dudki i świetne interwencje Iwankowa, słupek Murawskiego i dobitka Peszki. Drugie primo to to, że większość tych sytuacji Bułgaria sobie stworzyła w momencie kiedy na boisku było już 4-5 naszych zmienników i organizacja gry defensywnej musiała siąść.Wilmore pisze: (u Bułgarów zabrakło skuteczności, żeby co najmniej zremisować!)
A to wszystko to już tylko i wyłącznie wróżenie z fusów, nic więcej.Wilmore pisze: Brutalna rzeczywistość jest taka, że teraz będziemy mieć parę sparingów przegranych z potęgami, parę ze słabizną czy rywalami grającymi na 50% (u Bułgarów zabrakło skuteczności, żeby co najmniej zremisować!), do 2012 roku będzie wzajemna masturbacja przy zwycięstwach z Finlandią czy Bułgarią, żeby w grupie wylosować kogoś o zbliżonym potencjale i się przejechać.
Zwłaszcza, że jak ktoś po wczorajszym meczu w prasie rozsądnie zauważył - wystarczyłaby odrobina walki na środku pola ze strony naszej, żeby grać o wiele lepiej, a po stronie rywali, żeby nas pokonać.
Smuda to Smuda, ma swoje dziwności, ale właściwie w całej karierze Smudy prawie zawsze broniły go wyniki i styl gry, ot co. Jest to poza tym jedyny gość który jest w stanie wykrzesać motywacją 100% z naszych zawodników na samym turnieju - ale to już moja subiektywna opinia. I taka rada - wymagasz obiektywizmu, to sam go trochę okaż.Wilmore pisze: Problem tu jest taki, że Smuda to Smuda, trudno się więc spodziewać odebrania miejsca w składzie Peszce nawet po takim meczu.







