Pierwsza bramka padła po kontrowersyjnym karnym. Co prawda Solskjaer był przytrzymywany za koszulkę, ale gdyby chciał to chyba mógł się utrzymać na nogach.
Później długi okres spokojnej gry, aż w końcu druga bramka. Po dośrodkowaniu Richardsona piłkę do własnej bramki wpakował Doyley.
Trzeci gol to ładne prostopadłe podanie Rooney'a i pewny strzał Larssona, lt[img]ry 2 minuty później pojawił się na boisku. Wejście smoka.
Po kolejnej minucie padł najładniejszy gol tego spotkania. Piękny przerzut Ronaldo nad obrońcami i sprytny lob Rooney'a nad bramkarzem.
Kolejne trzy punkty na koncie. Niestety Chelsea również potwierdza dobrą formę, pokonując u siebie Blackburn. Swoją drogą murawa na Stamford to po prostu...Copacabana.







