Żeby nie było, ja również. W X-COM2 zwykle najciekawszym elementem walki było zaczajenie się w taki sposób, żeby bitwę rozpocząć wykorzystując każdą możliwą postać do granic możliwości. Problem może leży w tym, że D:OS2 przechodziłem z marszu, grając po kilka godzin dziennie, i sytuacje gdzie idę sobie drogą i zostaję otoczony przez 6-7 pustkowców, zdarzały się po 2-3 razy dziennie.
Nie wiem, czy pamiętasz, ale w 4 akcie bardzo często miałeś walki, gdzie przeciwnik używał niezwykle wkurwiającego spella o nazwie void glide ( https://divinityoriginalsin2.wiki.fextr ... Void+Glide ) pozwalającego na skok CO RUNDĘ i wbrew opisowi nie był wykorzystywany tylko do ucieczki. Dla porównania tactical retreat, phoenix dive i teleport mają 4 rundy cooldownu, a nether swap 3. Koniec końców gracz ma 4 postacie z możliwością przemieszczenia się o około 15m co 3-4 rundy, a komputer miewa nawet po 6 postaci z możliwością przemieszczenia się o 30m co rundę ... i nie boi się tego nadużywać.
Oczywiście, jest to do pokonania, ale dla mnie jako dla osoby, która lubi wykorzystywać różne bariery naturalne i zgrywać ze sobą postacie w ustawieniu, jest to niezwykle wkurwiające gdy nagle na plecy wyskakują ci dwa pustkowce i eliminują łucznika. Dodatkowo przypomnę, że glass cannon jest podatny na efekty niezależnie od barier, ale to już coś za coś i wybierając łucznika DPSa, nastawiam się na to, że będzie miał sporo minusów. Po prostu w przypadku większości innych gier, jest możliwość, żeby drużyna wspomogła taką jednostkę. Ot, specyfika gry. Jedni polubią, inni nie.
Wyciąłeś to trochę z kontekstu. Zdanie wcześniej napisałem, że:
a następnie:
Dla mnie to po prostu minus w grze fabularnej, że promowanym rozwiązaniem jest wyrąbanie sobie drogi i zasianie jej trupami. Nie mam problemu z wycinaniem całych lokacji w pień, jeżeli ktoś ma ochotę... w końcu to tylko gra. Minusem jednak w przypadku gry fabularnej dla mnie jest fakt, że ani nie jest to karane, ani nie ma alternatywy w przypadku questów.






