No trudno być optymistą wiedząc, że zespół nie jest w stanie u siebie strzelać bramek takim tuzom jak PSV czy West Ham. Kadra jest okrojona ale taką sobie Holender przygotował. Źle, że wypadł nam Schneiderlin, jutro znowu zagramy zestawem Carrick-Schweinsteiger, który jest strasznie pasywny i do tej pory funkcjonował słabo.
To co mnie najbardziej martwi to wypowiedzi LVG. Mówienie o tym, że nie może zagwarantować awansu nie brzmi dobrze ze strony trenera MU w takiej grupie. Ja nie oczekiwałem obietnic awansu czy wygranej ale przygotowywanie gruntu pod odpadnięcie, a tak odczytuję taką wypowiedź, jest zwyczajnie słabe. Niech gada inne farmazony ale miał dość spotkań żeby ten awans klepnąć na luzie, drużyna po wpadce z PSV człapała w meczach z CSKA w Moskwie i z Holendrami na OT. W tych meczach awans był na tacy ale trzeba było pokazać jaja i trochę charakteru, teraz stoimy pod ścianą. Tak się kończy minimalizm i nastawienie, że remis w Moskwie to nie jest zły wynik. Z podejściem, że możemy nie wygrać i odpaść, odpadniemy na pewno więc mam nadzieję, że to tylko jakaś bezsensowna zasłona albo piłkarze są nastawieni zupełnie inaczej.
Wilki to nie są jakieś pionki, są w stanie nas ograć nawet jakbyśmy jechali po 0:0. Nie jest to też jednak przeciwnik poza zasięgiem, MU też jest w stanie ten mecz wygrać. Tyle, że wątpię czy nasz trener ma pomysł jak to zrobić, zobaczymy jutro. Bezsensowne klepanie i posiadanie w granicach 70% nic nam nie da jak oddamy 1-2 groźne strzały na bramkę, liczą się tylko gole a żeby te strzelać drużyna musi atakować. Pytanie czy Holender będzie miał jaja żeby nastawić drużynę od początku na atak czy tradycyjnie będziemy czekać aż coś wpadnie albo wciśniemy w bólach a jak się nie uda to spróbujemy przydusić po 65 minucie. To co martwi i co trzeba wziąć pod uwagę to fakt, że w każdym z naszych ostatnich meczów rywale dochodzili do 100% okazji. Wątpię czy jutro Wolfsburg będzie tak łaskawy jak Moses i Zarate w sobotę.
Przed sezonem postawiłem dość realne IMO cele LVG: wyjście z grupy LM (która okazała się stosunkowo prosta) i realna walka o mistrzostwo w lidze (co też przy formie przeciwników nie jest celem z kosmosu). W lidze, w głównej mierze poprzez nieudolność rywali, jeszcze się liczymy, w LM jutro pierwszy wielki test. Tak jak pisał Piotrek, jeśli zespół po takich wzmocnieniach osiągnie w maju tyle co rok temu to nie wydaje mi się aby z Holendrem za sterami warto było ciągnąć ten projekt.



