Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 21 kwie 2016, 10:23

MGiggs pisze: Morrow- pamietasz jak pisałem ze mecz z Totkami nic nie oznacza? Mamy 2 punkty straty do City.
Ja tam dalej jestem sceptycznie nastawiony. Tego, że dystans się znowu zmniejszy spodziewałem się już w meczu na Stamford gdzie City wygrali zaskakująco łatwo. Newcastle zrobiło prezent ale nie zmienia to faktu, że City w 4 kolejkach musi raz przegrać albo dwa razy zremisować. I to wszystko przy założeniu, że MU wygrywa 4 mecze do końca sezonu. To, że City walczące w LM się jeszcze potknie jestem sobie w stanie wyobrazić, MU regularnie punktujące już mniej, bardzo chętnie przyjmę niespodziankę ze strony LVG w tej kwestii. Tak jak pisałem i zdania nie zmieniam:
Morrow pisze: Już nawet jestem w stanie uwierzyć, że City przegra te dwa mecze do końca sezonu (np. z Arsenalem i Chelsea). Za to trudno mi sobie wyobrazić, że w tym czasie MU wygra 6 albo 5 meczów z rzędu. Diabły to drużyna wciąż nijaka, spodziewam się meczów jak dzisiejszy w jej wykonaniu, albo wymęczone zwycięstwa i wyniki na styku albo będą straty punktów. Tak jest od miesięcy i nic nie zwiastuje, że w końcówce sezonu coś się zmieni w tej kwestii.
City w sobotę może znowu dostać psychologiczną przewagę, jak ograją Stoke na Etihad to będą mieli +5 pkt (biorąc pod uwagę bilans +6) nad MU i mecz więcej ale za to kolejnym rywalem MU będzie Leicester. To tylko z pozoru nie ma znaczenia ale np. takie MU ma 5 pkt nad Liverpoolem ale The Reds zagrali mecz mniej więc tak po prawdzie też siedzą MU na plecach choć tego nie widać. City poza Stoke u siebie, do końca sezonu zostały wyjazd z Southampton, Arsenal na Etihad i pewnie mecz przyjaźni ze Swansea na wyjeździe w ostatniej kolejce. MU ma jeszcze Leicester u siebie i wyjazdy z Norwich oraz West Hamem, w ostatniej kolejce gramy z Bournemouth i tu też spodziewam się luźnego meczu. City pewnie jeszcze straci punkty (trzeba nam > 2), trudno mi tylko uwierzyć w to, że MU w tej sytuacji i grafiku zdobędzie komplet zwycięstw. Przypomnę tylko, że rekordowa seria zwycięstw ligowych MU w tym sezonie (którą możemy za tydzień wyrównać z Lisami) to 3 i miała ona miejsce we wrześniu i została przedzielona porażką z PSV w LM. To a nie siła City jest moim zdaniem głównym czynnikiem, który budzi mój sceptycyzm. To co mnie zaskoczyło i czego nie przewidziałem to postawa Arsenalu, który niespodziewanie dla mnie dołączył do tej walki o 4 miejsce, biorąc pod uwagę, że będą jeszcze grali z drużynami walczącymi o utrzymanie i City to właśnie Kanonierzy mogą być tu jakimś game changerem.



Wczoraj miły dla oka mecz i zasłużona wygrana, o którą nie trzeba było drżeć do ostatnich sekund. Drużyna zagrała swobodnie w ataku co rzadko się zdarza w tym sezonie. Bardzo fajny występ Valencii. Antek kolejny raz udowadnia jak istotnym jest graczem dla tej drużyny. Darmian zrobił dwie bramki i wreszcie można o nim napisać coś pozytywnego choć w defensywie nadal jest chaotyczny i niepewny a za to go w pierwszej kolejności należy rozliczać. Rooney zaliczył dobry występ, trzeba mu oddać, że ma ten przegląd pola i długie podanie ale już był testowany na środku i to nie może być IMO opcja długoterminowa dla klubu, który chce się liczyć. Zresztą to kolejny raz oznaczałoby budowanie drużyny wokół niego a to nie wydaje się odpowiedni kierunek.

W sobotę Everton i szansa otworzenia sobie drogi do tytułu. Zobaczymy w jakim nastroju będą The Toffees w sobotę ale jest szansa na zakończenie tego trudnego sezonu z trofeum i miło by było jakby zespół sprostał zadaniu i pokazał się z dobrej strony.

Wróć do „Anglia”